O JAKIE WARTOŚCI TU CHODZI DO DIABŁA.
Co to są, w rzeczy samej te wartości chrześcijańskie, zapytałem czytelników prasy lewicowej. Lewicowej, ponieważ dziennikarze innych mediów prasowych, zanim zechcieliby cokolwiek w tym temacie dywagować, musieliby być przygotowani na zwolnienie z dobrze płatnej roboty. Pytam, bo owe wartości są niejako uniwersalnym pojęciem i gdyby chodziło o przestrzeganie tylko dekalogu, to przecież każde prawo na świecie, niezależnie od wyznania, odnosi się do jego zapisów. Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa itd. Na każde przykazanie spisane ręką biblijnego Mojżesza, jest odnośny paragraf w kodeksie karnym. No więc po co umieszczać w ustawach sejmowych, konstytucyjnych, czy kłopotliwych dla państw demokratycznych konkordatach dodatkowe zapisy. Wydaje mi się, że pojęcie owych wartosci w zrozumieniu dosłownym jest złudne. Bo jakby nie patrzeć na to zjawisko, po doniesieniach prasowych o łamaniu prawa, a więc pośrednio dekalogu przez panów w czerni, trudno uwierzyć w ...