ŚWIĘTY SPOKÓJ

A tymczasem leżę pod gruszą Na dowolnie wybranym boku I mam to, co w życiu najlepsze Święty spokój. S trofa popularnej piosenki była mottem do felietonu, który napisałem dobrych kilka lat temu. W rzeczy samej, ten święty spokój już sobie zaplanowałem w momencie odejścia na emeryturę. Niestety los sprawia, że nie zawsze obiecany sobie święty spokój potwierdza się w praktyce, choćbyś starał się jak najmocniej. Twój spokój może być zakłócony kłopotami niekoniecznie osobiście twoimi. Masz swoich bliskich, masz rodzinę, a spokój twój to zdrowie, nie tylko twoje, ale też właśnie najbliższych. Moje życie porównać można do jadącego pociągu, który w zależności od okresu ziemskiej egzystencji posuwa się z szybkością ciuchci albo ekspresu. Rzecz w tym, że ów pociąg nie może się zatrzymać całkowicie. On ma jechać powoli, z szybkością weneckiej kolejki turystycznej, z której podziwiać można piękną ziemię pałucką. Ma się toczyć i nie powinien on przyspieszać ani na moment. Winien p...