środa, 30 stycznia 2019

ZOHYDZONA CZEŚĆ PANA PREZESA




Człowiek się rano budzi i nie wie co się tak naprawdę dzieje. No ale po to mamy TV, radio, Internet, aby tę pustkę natychmiast wypełnić. Tymczasem chodzi o biznes (dziwne słowo w odniesieniu do tego zasłużonego dla narodu człowieka). Idzie o to, że jego wrogowie, a ma takich miliony starają się zohydzić jego sylwetkę. Sylwetkę może nie najciekawszą z fizycznego punktu widzenia męskiej elegancji, ale jednak. Jest za to uwielbiany przez znaczną część społeczeństwa, szczególnie płci słabszej w zacnym, do tego radiomaryjnym wieku. To nieprawda, że pan prezes coraz gorzej chodzi. Co z kolei prawda iż nogi mu odmawiają harmonii z pozostałym korpusem, za to głowę ma nie tylko od polityki ale i od interesów. Interesy pana Kaczyńskiego ulokowane są w samym centrum stolicy w okolicach ulicy Srebrnej. Nie, nie chodzi o jakieś przekręty wartości kilku tysięcy, a chociażby kilku setek tysięcy złotych. Otóż pan prezes jako członek rady nadzorczej spółki, którą sam stworzył kręci lody wartości milionów dolarów, a ostatnio zamarzył by je ulokować we wieżowcach na wzór nowojorskich WTC. Z ochotą do współpracy idzie milioner ojciec Tadeusz, który też nie wie co zrobić z kasą, jako że coraz więcej bezdomnych z drogimi prezentami się do niego dobija. Na razie sprawa się rozbija o pozwolenie na budowę owych wysokościowców, oraz konflikt z głównym projektantem budowy, który zażądał zapłaty w wysokości wielu milionów. Sądzę że to rozejdzie się po kościach, jako że ten cały architekt, obywatel Austrii jest krewniakiem prezesa. Główne pytanie rodzi się nie w kwestii skąd pan Jarosław ma do wydania ponad miliardzik złociszy, bo w końcu jego przyjaciel zarządza centralnym bankiem, ale dlaczego jako szef partii i zawodowy poseł zajmuję się interesami i to na skalę drugiego Rydzyka. Dodatkowo w kaszę plują mu złapani na milionowych przekrętach misiewicze, czyli ludzie Macierewicza, szczególnie ci z bliskiego otoczenia Antoniego. Ponadto interesy Kaczyńskiego stanowią przestępstwo wynikające z ustawy o działalności poselskiej. Temat ten przewija się we wszelkich komentarzach medialnych. 
Dyskutanci z partii opozycyjnej jak tylko mogą, tak zohydzają postać prezesa, a ponoć jak twierdzą ludzie z partii rządzącej, prezes to kryształ i nigdy by się nie wdał w cokolwiek niezgodnego z prawem. Co innego z Konstytucją. Tu potrafi się wypiąć, ale to tylko na złość Brukseli, która nie wykazuje dlań należytego szacunku. No i trochę dla demonstracji  twardej linii ustalonej z Victorem Orbanem. Nie zohydzajcie nam prezesa, niech to czyni sam i na własną rękę. Tym bardziej że do polityki nie przyszedł dla pieniędzy.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Z IRONIĄ NA POWAŻNIE



Dosłownie, bez krępacji. Bo właśnie bohaterami tego felietonu są ludzie ponoć powszechnie szanowani, a niektórzy nawet uwielbiani i otaczani wręcz boską miłością. Oczywiście tylko przez część społeczeństwa. Rzadko kto pamięta film „Dyktator”, w którym główną rolę zagrał Charles Chaplin, komediowy aktor amerykański lat przedwojennych nawiązujący do osoby Hitlera. Bo oto zabójca Pawła Adamowicza Stefan W. z przekonania zabójca, z wykształcenia zabójca, z upodobania zwykły zabójca, z przyzwyczajenia wieloletni więzień, z dokonań włamywacz do banków, z oczywistych dokonań właśnie morderca i nożownik ma swoiste pragnienie. Właśnie jego życzeniem jest, by Jarosław K. został w Polsce dyktatorem jednoosobowym. Grzeszny człowieku, nie opłaci się, bowiem niedoszły dyktator ledwo się trzyma na nogach i za przysłowiową chwilę trzeba by wybierać kogoś następnego.  Kandydatów jest co prawda w bród, ale charyzma już nie taka. Ani Joachim B, który ma zbyt zaśmieconą młodość i zdarte gardło wydzieraniem się na komunistów i złodziei, ani  Mariusz B. aktywnie przeganiający dzieci z trotuarów. Dzieci które kolorowymi kredkami malują na nich tęczę, nawiązującą do maszerujących w paradach równości sodomitów. Ani Zbigniew Z, człowiek zwany polską jednoosobową sprawiedliwością który to konfliktuje się z premierem Mateuszem M., wirtuozem kłamstw, synem zasłużonego w budowie nowej Rzeczypospolitej działacza. Fakt, gość ma zasługi, jako najstarszy z plejady posłów, zatem przysługuje mu zaszczyt otwierania pierwszego posiedzenia Sejmu po wyborach. Ktoś musi. Jest śmiesznie i w ogóle, bo niedoszły dyktator co prawda ociera się o lata emeryckie, ale poprawne wychowanie przez bogobojną matkę i rygorystycznie komunistycznego ojca, a także patriotyczna osobista postawa nie pozwala na taki luksus. Zresztą luksus bez plejady ochroniarzy to żaden luksus. Musi się poświęcić i pilnować te zdradzieckie mordy, by nikomu (łącznie z Putinem i Tuskiem) nie przyszło do głowy mordować następnego prezydenta i jego niedocenionej przez fiskusa małżonki. Wreszcie na posadzie pierwszej damy będzie zarabiać, wróć, będzie dostawać tylko 13.000 zł, za to aż do śmierci.  Dopilnują tego z Antonim Macierewiczem, twórcą potęgi polskiej armii i religii smoleńskiej wraz z tysiącami jej wyznawców zbierających się w ciągu blisko 10 lat na zaklepanym przez niedoszłego dyktatora placu przeznaczonym na miejsce pod pomnik Lecha K. świętej pamięci brata, co było dodatkowym atutem planistyczno- urbanistycznym. Jest jeszcze wielu przybocznych Jarosława K. z ogromnym apetytem na następcę, a być może i prawdziwego dyktatora, niestety to są papugi powtarzające słowa szefa z dokładnością kalki, słowa wyuczone na pamięć jak Inwokację z poematu Adama Mickiewicza. Piszę całym nazwiskiem, bowiem jeszcze nie słyszałem, by ktokolwiek podniósł rękę na naszego Wieszcza, chociaż nic  pewnego. Pedofil ks. Jankowski nawet po latach traci swój pomnik. Słowo dyktator, brzmi dla takich jak JK zachęcająco, niestety na drodze stoi ten cały imposybilizm oparty o Traktaty Unijne, dlatego mimo marzeń, pragnienie wypada niestety zbyt onirycznie. Chociaż wielu sądzi, że w Polsce aktualnie są sprzyjające warunki  do oficjalnego politycznego przewrotu to nigdy nie zjawi się tu drugi Benito, Adolf albo Francisco. JK, człowiek niesiony ambicjami podlewanymi święconą wodą z kropielnicy Rydzyka, przez wielu postrzegany jako rozwrzeszczany kurdupel, nie jest w stanie spełnić oczekiwań zbrodniarza Stefana W, choćby w roli granej przez Chaplina, aczkolwiek do niej jest mu najbliżej, a może wręcz najdalej. Wystarczy zaobserwować jego gesty i absencję w momencie ogłoszonej przez marszałka Sejmu minuty ciszy dla uczczenia śmierci Pawła Adamowicza. Wystarczy posłuchać jego uniesień podczas organizowanych w ramach kampanii przedwyborczej konwencji, na których z rozdziawionymi gębami słowa niedoszłego dyktatora łykają jego, zarażeni nienawiścią do przeciwników politycznych zwolennicy. Wystarczy, zamykam laptopa.

piątek, 25 stycznia 2019

O W MORDĘ.



Z powiedzonkiem tym spotykamy się dość często, a nawet coraz częściej w sztukach teatralnych, filmach fabularnych, w literaturze, a nawet w codziennym życiu towarzyskim. Jedno jest pewne i zasadnicze. Mianowicie słowa te wypowiadane są wyłącznie przez płeć brzydką, czyli tą, którą określa się jako samce alfa z tzw. jajami, mimo że w bokserkach często tylko jąderka, o w mordę, chyba nie przesadzam, co?. Jakieś słowa rozmówcy cię zaskoczyły- o w mordę. Przeliczyłeś odebraną wypłatę - o w mordę. Uciekła ci żona do swojej matki, albo cyferka w lotto, bądź nie możesz dobiec do mety - o w mordę. Kolejny raz potknąłeś się na egzaminie na prawo jazdy. O w mordę. Musi to być bardzo pojemna morda. Słucham wypowiadającego się w „Kropce nad I” doradcy prezydenta Dudy, Zybertowicza, który pluje na  Wałęsę, Adamowicza, Owsiaka i innych zacnych dla Polski działaczy i się podnoszę wraz z fotelem.. Ale co ja mam w tej sytuacji zrobić aby nie popełnić hejtu, by nie ubogacać polskiej nienawiści. Ja kocham nawiść. Pozostają mi słowa wytrychy, o w mordę, ależ on pierdzieli, ciekawe czy on w to wierzy, sam wymyślił, kazał mu Kaczyński, czy wreszcie pobrał takowe nauki na UMK w Toruniu, gdzie, jemu podobni obdarowali go zaszczytnym tytułem doktorskim, a potem habilitacją. O w mordę, ale jaja. Można by powiedzieć: jaki doradca taki prezydent. Już wiemy skąd takie głupie gadki Adriana, chociażby o żarówkach, albo nic nie znaczącej dla nas Unii Europejskiej. Nie jest sam. Jest ich dwóch, a ten drugi, udany syn Kornela, to posiadacz bijącego serca Europy i kilku milionów na koncie. O w mordę!. Kaczyński zachorował, czyli o w mordę.
Kaczyński wyzdrowiał, o w mordę. Kaczyński uciekł z sali Sejmowej w czasie minuty ciszy dla uczczenia Adamowicza. O w mordę. Po minucie wrócił uśmiechnięty, pewno mu ulżyło bo zrobił psipsi, chociaż nikt w to nie uwierzy, bo przecież zabrał ze sobą panią Mazurek i byłego narkomana. O w mordę. Można tak w nieskończoność, jako że tyle Ci chłopie zostało, że pogadać możesz śmiało. To bardziej grzeczna wersja napisów w toaletach w latach okupacji. Dziś szczycimy się wolnością. O w mordę.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

OJCZYZNA GNIJE OD SPODU


Jak w żadnym innym kraju Europy, w Polsce, podobnie jak w Indiach traktuje się księży jak święte byczki, stąd pedofilia i rozpusta w Kościele się grubą warstwą ściele. a duże media, szczególnie te ukierunkowane partyjnie, czyt. telewizja Kurskiego zwana kurwizją milczą, Kościół oczywiście tym bardziej. Partia rządząca będzie bronić do upadłego zboczonych księży, PO również nie pozwoli zrobić im krzywdy... a ofiary?. Ofiary tych zboczeńców każda władza ma głęboko w dupie. Przyzwyczailiśmy się do tego, jako że obie te partie wylęgły się z jednego jaja pod tytułem AWS, powstałym do walki z lewicą. Po prostu podzielili się wojną o stołki pół na pół. Jedni jako bardziej radykalni katolicy, z których każdy miał w rodzinie jeżeli nie biskupa to przynajmniej prostego księdza, to poselstwo dzisiejszego PiS, drudzy to ci, którzy nie ukończyli uczelni ewangelicznych w świeckich przybytkach nauki, ale pozostawali pod wpływem Kościoła, często tkwili w ambicjach poszukiwania przodków o błękitnej krwi. To posłowie dzisiejszej Platformy Obywatelskiej. Jedni i drudzy pozostają sługami kleru, a zatem jak można od nich żądać ścigania pedofilów w sutannach. Sługami, bo w kościołach szukali „wsparcia w walkach o tron”. Muszą pozostawać konsekwentni w spłacaniu długów. Być może film KLER mógł ich poruszyć, ale oni trwają przy swoich przekonaniach i posłuszeństwie, albowiem słowo proboszcza jest dla nich równe słowu prezesa Kaczyńskiego, albo przewodniczącego Schetyny. Dlatego nie oczekujmy rewolucji. Zresztą kto z nich udałby się do kina na film, który jest zakazany i który zagraża utraceniem łaski zbawienia wiecznego. To zgnilizna państwa, bowiem taki parlament nie jest w stanie wygenerować nic postępowego, co by mogło umieścić nasz naród w gronie narodów prawdziwej Europy. Ta zgnilizna wymaga wiele zabiegów natury prawnej i administracyjnej, ale jak to wykonać skoro laskę wyborców kupuje się za pieniądze tych wyborców. Przykładem jest list prezydenta Nowej Soli pana Wadima Tyszkiewicza: poczytajcie:

Przyszła właśnie do mnie mieszkanka miasta z żądaniem remontu mieszkania komunalnego (wymiana dwóch pieców i wszystkich okien). Okazało się, że zaległości w opłatach sięgają już 5000 zł, przy ok. 200 zł czynszu miesięcznego (po odjęciu dodatku mieszkaniowego wypłacanego przez miasto) za 70 m2 mieszkania, w którym mieszka 9 osób, w tym 4 osoby dorosłe. Żadna z tych osób nie pracuje. Pani też nie pracuje bo ma czwórkę dzieci. Dostaje 1500 zł z programu 500+ i inne zasiłki socjalne. Na pytanie co z pozostałymi dorosłymi osobami, usłyszałem, że mama (57 lat) jest chora. To spytałem, skoro chora, to dostaje zapewne rentę? Pani wyjaśniła, że jej matka nie dostaje renty, gdyż nigdy w życiu nie pracowała, a jeśli już, to na czarno. Córka żyje jak mama. Rodzi się pytanie, jak będą żyły dzieci tej pani, wychowane w domu, w którym nikt nie pracuje, ale jakoś wszyscy sobie radzą. Czy nie jest tak, że nieprzemyślana, źle kierowana pomoc społeczna prowadzi do dziedziczenia patologii i biedy”, Oczywiście że tak. Ten przypadek nie jest wyjątkiem. To wyborcy potencjalni Prawa i Sprawiedliwości. Im jest tak dobrze. Jak chałupa się wali idą po pomoc do urzędu, by ten z pieniędzy podatników im ją wyremontował. Ma to być forma zapłaty za głos oddany na PiS. W takich rodzinach rodzą się często przyszli pensjonariusze cel więziennych, bowiem nędza popycha ich do zbrodni na ….. niewinnych, jako że przemoc spowodowana nieuctwem młodego człowieka rodzi w nim zew odwetu za swój los czego dotykalnym przykładem było zasztyletowanie prezydenta Gdańska P. Adamowicza. Takich to ludzi rozgrzesza swymi wypowiedziami rzeczniczka rządu Beata Mazurek, jakoby śmierć Adamowiczowi została zadana przez opozycję. Nie rozumnie, że podobne plugastwa lokują ją jako katoliczkę na samym dnie braku moralności. A ksiądz Walczak mówi o niej że :”Osobiście po raz kolejny oświadczam, że, jako katolicki kapłan czuję się, w mych religijnych uczuciach zraniony przez pani partię. Nie dość że siejecie nienawiść, to w dodatku jesteście źródłem zgorszenia dla wierzących i niewierzących. Wraz z zagubionymi przedstawicielami duchowieństwa, fałszujecie oblicze chrześcijaństwa. Modlicie się pod figurą mając diabła za skórą”.

  

poniedziałek, 14 stycznia 2019

CZUŁEM TO CAŁYM CIAŁEM



Nie jestem zbyt lękliwy, ale czułem to całym ciałem. Czułem, że nadchodzi coś, czyli bodaj najobrzydliwszy moment, czyli faszyzm. Zwyczajny faszyzm, jak powiadają literatura, film, a także media publicystyczne. Faszyzm w Polsce już jest. Wykluł się z jaj znoszonych przez nienawiść do przeciwników politycznych. Jaj znoszonych przez poselstwo Pawłowicz, Piętę, a praktycznie przez całą rzeszę (to dobre skojarzenie) polityków skrajnej prawicy ulokowanych tzw. koalicji pisowskiej. Podobnie zatrute jaja znajdujemy w kruchtach kościelnych i kuriach biskupich. Te najbardziej zaśmierdnięte, całodobowo znajdziesz normalny Polaku w mediach Rydzyka, zakonnika zwanego doktorem nienawiści i zachłanności. Któż to jest ksiądz Międlar i ks. Kneblewski z Bydgoszczy, pierwszy nazista RP, każdy już wie. Co się wyrabia na zlotach kiboli i ziomali na Jasnej Górze tym bardziej. Jeszcze wstrętniej, bo kloacznie cuchnie z siedziby mediów rządowych. Szczucie człowieka na człowieka całodobowo wylewa się z jap przeróżnych Ziemców,  Rachoniów, Pietrzaków, Stankiewiczów, Ziemkiewiczów, Cejrowskich i dziesiątków innych trolli dobrze opłacanych z naszych podatków. To co stało się w Gdańsku w dniu bodaj najradośniejszym dla serc Polaków, w dniu kolejnego finału WOŚP jest m.in. namacalnym owocem bluzgów  „fryzjerek” Kołakowskiej i jej córki (PiS), które to z ochotą chciały golić głowy posłankom opozycji. Nie ma co się oszukiwać. Nożownik wbijający ostrze w serce prezydenta Gdańska, to postać bliska ideowo ONR i MW, która jeszcze za życia pana Adamowicza wystawiła mu akt zgonu. Nikt kto myśli i jest poprawnie wychowany nie powie, że rodzący się w Polsce faszyzm (przykładowo patrz: Ostrów Wlkp, Sokółka) nie zagraża naszej wolności, a nawet niepodległości, z której 100 lecia byliśmy tak dumni w dniu 11 listopada 2018. Otóż zagraża. Jeżeli nie postawimy kategorycznej tamy szerzącej się fizycznej i werbalnej przemocy, to tę niepodległość, ale i wolność rychło utracimy.
Odpryskiem tego politycznego mordu jest rezygnacja Jerzego Owsiaka z dalszego dyrygowania WOŚP. Orkiestrą, która przez 27 lat grania wzbogaciła polskie szpitale w konieczne sprzęty medyczne warte jeden miliard złotych. To unikalne w skali światowej zjawisko, bo ten miliard wypłynął z serc Polaków mimo oskarżeń rzucanych na Owsiaka ze strony prawicy i duchowieństwa. 13 stycznia 2018 to kolejna data która będzie zapisana w historii polskich mordów politycznych. Świat przeciera oczy ze zdumnienia co też się w tej Polsce wyprawia. Z jaj prawicowych kwok wykluwa się faszyzm. Czy nie ma na to lekarstwa?. A kartka wyborcza to co?????

wtorek, 8 stycznia 2019

KLAWE ŻYCIE PREZESA


    
Sprawę trzeba nazwać po imieniu. Polska jako kraj całkowicie spsiała. I nie tylko w oczach Europy, bo tu jesteśmy postrzegani jako obszar zarządzany przez dziwolągów. Obszar politycznie zapowietrzony, unikający wszelkich przepisów wypracowanych w Unii Europejskiej, chroniących np. kobiety przed przemocą oraz lekceważący każdy zapis prawa konstytucyjnego. Kraj którym w niedługim czasie rządzić będą dzieci dostojników wybranych w prawie demokratycznych wyborach. Nimi to właśnie obsadza się ministerialne stanowiska płatne w dziesiątkach tysięcy złotych, przy zadłużeniu państwa wobec zachodnich banków ponoć blisko 6 bilionów czegoś tam. Ale co tam dług jakowyś, którego i tak trudno sobie wyobrazić. Kaczy kolega jeszcze z czasów PC, okrąglutki Glapiński zatrudnił sobie dwie asystentki, blond dziewoje z pensją 65 tysiaków miesięcznie. Co one robią w banku mając wykształcenie humanistyczne, oto wielka tajemnica wiary. Obie są na stanowiskach dyrektorskich. Jedna dotychczas reklamowała rajstopy, druga zaś studiowała stosunki ukraińsko-rosyjskie. Dzisiaj misio wraz z asystentkami zarządza Narodowym Bankiem Polskim. Najsmutniej wyglądają sprawy związane z uzupełnianiem kadr rządowych. Bo oto sięga się już po rezerwy ocierające się o narodowców, o tzw. nazioli.
Jednocześnie PiS poszukuje poza granicami kraju towarzyszy dla budowania nowej europejskiej partii, opozycyjnej wobec zapisów traktatowych Unii. Podobno takie rodzynki tkwią w społeczeństwach Węgier, Włoch i Hiszpanii, trzeba ich tylko wyłuskać. Gdy dotarła do mnie wiadomość o zatrudnieniu przez prezesa NBP owych blond glapinek, przypomniała mi się piosenka pana Chyły, którą to nieco zmodyfikowałem: Prezes to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe Przede wszystkim już o świcie, dają mu do łóżka kawę, plus do kawy jajecznicę. A jak już podeźre zdrowo a na „deser”  wciąż ma chętkę, to przywoła do sypialni blond mięciutką asystentkę. Kicia stara się jak może, bo pan prezes na to łasy. Ona też rozochocona, bo przytula kupę kasy. Dobranoc Państwu.

Foto:FB






środa, 2 stycznia 2019

NAIWNE PRZEMYŚLENIA


                           

Od zarania ludzkości, a raczej od czasów gdy człowiek posiadł mowę zrozumiałą innemu człowiekowi, a tym bardziej od czasów gdy nabrał ogłady osobistej, potrafił myśleć i udzielać się towarzysko, zapewne życzył sobie, a później również innemu człowiekowi zdrowia, majątku i wszelkiej pomyślności. W treści takowych życzeń noworocznych zwykle zawarte były słowa: oby ten nowy rok był jeszcze lepszy od tego który przechodzi do historii. Wynika z tego  iż ten kończący się nie był zły, a nowy ma być jeszcze lepszy. Można by wywnioskować że te dobra z lat odchodzących do historii kumulowały się przez dziesiątki, setki, w końcu tysiące lat i gdyby narody nie marnowały ich poprzez wojny, pijaństwo, rozpustę i inne nikczemności, to cały świat dzisiaj opływał by w dostatki w przenośni zwane mlekiem i miodem. Ale z życzeniami biorąc na logikę i charakter ludzi akurat tak pięknie świat nie wygląda. Przykładowo podczas uroczystości opłatkowej w Sejmie słodkie życzenia składa posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz wdzięcząc się do posła Platformy Stefana Niesiołowskiego, obcałowując go ślimaczym ozorem, zaraz gdy się odwróci dopowie sobie skrycie: oby cię szlag najjaśniejszy trafił, oby twoje robactwo, którym zajmujesz się zawodowo obgryzło cię do szkieletu już za życia. Tym podobne życzenia kotłują się w podświadomości całego naszego poselstwa i gdyby nawet wśród nich zawarte były miłe i słodkie elementy to śmiało można zaryzykować twierdzenie, że trudno z nich byłoby ulepić tezę iż świat otaczający nas nie jest zakłamany, jest natomiast taki, jaki życzyliśmy sobie nawzajem. Otóż nie jest i dlatego składając życzenia pomyślmy przez moment, czy słowa wypowiadane, często okraszone pocałunkiem i uściskiem na misia współgrają z naszymi myślami i z naszą szczerością. Ja osobiście przyznam publicznie, że za żadne pieniądze nie potrafiłbym życzyć cokolwiek dobrego takim osobnikom jak poseł Tarczyński, posłanka Pawłowicz i wielu, wielu innym, którzy obiecując cuda, fałszując historię, oszukując naród, tylnymi drzwiami po cichu wyprowadzają Polskę z najlepszego na świecie bloku państw wzajemnie się wspierających gospodarczo i politycznie. Dlatego też moje życzenia noworoczne brzmią: Życzę sobie i bliskim, by w najbliższych wyborach partia rządząca, partia związana obłudnie z Kościołem katolickim, reprezentowanym przez ciemnego ojca z Torunia poniosła druzgocącą klęskę. I chociaż patrzę sceptycznie na realność owych życzeń, to podświadomie myślę że cuda się zdarzają, tym bardziej ponoć w kraju mlekiem i miodem płynącym. Niech ten Nowy 2019 rok rzeczywiście będzie przełomowy.  Niech rządzą nami ludzie wykształceni, których głowy pełne są innowacji i chęci do realizacji najwspanialszych pomysłów, dla dobra ogółu, a nie partii. Niech tacy ministrowie jak przykładowy ziomal z tzw. młodzieży weszpolskiej A. Andruszkiewicz i inni nieudacznicy  spłyną wraz z zimowym śniegiem do kanalizacji.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...