czwartek, 27 września 2018

KLER A PIERDOLEC POLSKI




Post o pierdolcu polskim napisałem kilka lat temu, bodajże w 2011. Od tej pory wiele  się zmieniło, niestety na niekorzyść kraju i społeczeństwa. Straciliśmy dobrą opinię w oczach Unii i świata. A wszystko dlatego, że od trzech lat oszukani obiecankami socjalnymi Polacy dopuścili do władzy ludzi ogarniętych właśnie pierdolcem i to pierdolcem okraszonym katoszowinizmem. Niektórzy twierdzą, że nawet katofaszyzmem. Można by mówić, że ten stan rzeczy ma swoją niestety lokalną historię. Lokalną, bo na terenie wyłącznie superkatolickiej Polski. Pierdolec zalągł się w naszej polskiej polityce za sprawą genialnej myśli Jarosława Kaczyńskiego, który to po trupach smoleńskich, w tym jego brata, całą swoją umysłową inwencją, oraz czynem polegającym na spędach "swoich" pod Pałacem prezydenckim dążył do przejęcia władzy. Przy tym wbrew Konstytucji nie uznawał naczelnych władz państwa i Konstytucji. Otoczył się tysiącami ludzi prostych, ciemnych bardzo usłużnych, a nawet cudacznych, ale dobrze opłacanych. M.in. takimi, którzy wciąż odnajdują cudowne zjawiska związane z kultem maryjnym. Najczęściej umieszczają wizerunek płaczącej Madonny na parkowych drzewach, albo na niemytych szybach okiennych. Podobnym pierdolcem należy nazwać kult 

JPII. To kult jednostki, niczym nie różniący się od uwielbienia w słusznie minionych czasach na terenach obozu socjalistycznego postaci Stalina, czy też Hitlera na terenie III Rzeszy, mimo iż na światło wychodzą błędy Wojtyły w zakresie krycia pedofilii w Kościele i plagi AIDS. Tysiące pomników, w większości zbudowanych za życia papieża, setki szkół, ulic i placów Jego imienia, oraz kultywowanie dat Jego urodzin, konklawe, pielgrzymek do Ojczyzny oraz śmierci, z zamiarem ustanowienia okolicznościowych świąt, świadczy tylko o narodowym superpierdolcu i państwie wyznaniowym. A co sądzić o mrocznych czynach kardynała Dziwisza, który jako relikwie przechowuje kawałek zęba papieskiego, który to odnalazł w koszu na odpadki pooperacyjne w czasie pobytu JPII w klinice Gemelli w Rzymie. To istny szamanizm. Może jednak wdowie uchodzi podobne zachowanie po śmierci drugiej połowy, chyba że Dziwisz to też wdowa po Wojtyle, jako się powiada. Ja jako emeryt, zahaczający o osiemdziesiatkę marnie opłacany ze strony państwa, najchętniej dzisiaj spoglądający w okno z ilustracją pogody, bardziej interesuję się stanem barycznym kraju niżeli samopoczuciem Kaczyńskiego, który to otoczon zawodowymi kłamcami (premier i prezydent) sam cierpi na schorzenia kolanopodobne, albo po prostu czaruje społeczeństwo, ze mimo „kalectwa” jest gotów walczyć o dobro narodu, z wyłączeniem tych których widzi jako złodziei, zdrajców ojczyzny i tego typu hołoty zaliczonej do kół ojkofobicznych  drugiego sortu. Każdy Polak, w tym zapewne ja sam się tam mieszczę, jako że chociaż nie skarżę się do władz unijnych na cyrk polski to jednak powiadam w swych postach że wiele mi się nie podoba w moim kraju, szczególnie w aspekcie konstytucyjnym.  Ale ja ocieram się o ósmy krzyżyk, więc Kaczyńskiemu wiele już nie zaszkodzę. Wstając rano wciąż zadaje sobie pytanie, jak można żyć w kraju aż tak zakłamanym, w kraju gdzie mentalnie każdy ksiądz lub biskup jest podejrzany o gwałty i molestowanie maluczkich przy milczącej postawie wiernych, w tym zastraszonych ogniem piekielnym rodziców ofiar. Rozhukane w opasłym dobrobycie i rozpuście towarzystwo sukienkowych z Polski uczyniło sobie raj tu na ziemi, jako że w inny raj pozaziemski oni nie wierzą, co pokazuje film Smarzowskiego KLER. Prawica narodowokościelna robi wszystko by nie dopuścić przed oczy społeczeństwa owo dzieło dziesiątej muzy. Nie uda wam się zaprzańcy i obłudnicy. Lud odzyskuje wzrok i świadomość mordowaną przez dziesięciolecia nakazami JPII i ponad trzydziestoma tysiącami klechów przytulonych do katoprawicy. Film Smarzowskiego rozdmucha smród polski na obszarach świata, bo o tym piszą gazety na całej kuli ziemskiej. Ukochana przez Polaków Ameryka jako pierwsza pokazała bagno katolickie poprzez zgniliznę w Pensylwanii. Mleko się rozlało. Rozlało się po całym świecie, strużką też płynie przez rozmodlony naród polski, ale jak wiemy, by uświadomić Polakom ich fałszywą bogobojność dużo go musi popłynąć. Nadzieja umiera ostatnia, więc być może wraz z nią umrze polska hipokryzja, polski katofaszyzm, polski maryjny szowinizm. Amen.
                                                            Foto: FB oraz tygodnik NIE.

sobota, 22 września 2018

NIC TAK NIE ŚMIERDZI




Nic tak nie pachnie jak świeże kwiaty. Jednocześnie nic tak ostatnio nie śmierdzi jak wieści płynące z polskich kościołów katolickich. Szczególnie gdy z lekka podniesie się dywany na plebaniach, w salonach diecezjalnych, ale także te wzdłuż naw kościelnych rozłożonych dla miękkiego podbicia stóp biskupich oraz paradnego przejścia pod ołtarz par młodych by dostąpić aktu ślubu zwanego sakramentem małżeńskim, za który to zresztą trzeba słono zapłacić, mimo nakazu papieża Franciszka by sakramenty dawać darmo.  Trzeba płacić mniej lub więcej, zależy od statusu parafian, a jeszcze bardziej zasobności ich portfeli. Ergo, smród o którym mowa nie wydziela się ze zbyt niechlujnego sprzątania, a wydobywających się na światło dzienne skandali seksualnych księży, zakonników, a nawet sióstr zakonnych. Nie chodzi tu o to, że jakaś zakonnica zgwałciła pierwszego, lepszego faceta, przykładowo księdza, albo ogrodnika. Chodzi o skandaliczne wydarzenia w szkołach i ośrodkach katolickich. Najlepszym przykładem był ośrodek w Zabrzu, gdzie siostry z Bernadettą na czele napawały się widokiem gwałconych dziatek przez starszych kolegów, do czego same ich zachęcały, ba, nawet nakazywały. Smrodowi zmieszanemu ze stęchlizną z braku jakichkolwiek kontroli, oraz mieszaninie fetoru kadzidła i wody świeconej dziś trudno już w Polsce będzie zapobiec, bowiem znalazł się sąd o wręcz europejskim charakterze, który księdza gwałciciela skazał za więzienie i jednocześnie zasądził kwotę jednego miliona złotych odszkodowania na rzecz ofiary. Co najbardziej ciekawe, a co dotychczas w Polsce nie zdarzyło się, karę musi zapłacić pracodawca księdza pedofila, czyli Zgromadzenie Chrystusowe. Ponadto ofiara dożywotnie będzie otrzymywała 800 złotych renty. Zatem należy skonstatować, że wielokrotny gwałt byka w sutannie dokonywany na dziecku spowodował kalectwo ofiary. Dzięki wyrokowi  poznańskiej Temidy zastraszone piekielnym ogniem społeczeństwo powoli obudzi się.
Już widać, że kościoły zaczynają pustoszeć. Nie wszyscy wierni  dają  wiarę w baśniowe kłamstwa plebanów. Coraz więcej ludzi nie życzy sobie wizyt kolędniczych księży. Wiele małżeństw nie chrzci swych pociech, by uniknąć w przyszłości kłopotów związanych z ewentualną apostazją. Coraz częściej słyszymy o świeckich pogrzebach bez udziału kleru, wystarczy rzucić okiem na klepsydry warszawskie drukowane w GW. A skoro już mowa o klerze, to sądzę że najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego, o tym tytule mocno przewietrzy rozum, nawet tych, którzy gotowi byli lizać śmietanę z kolan proboszcza. Symbioza rządu i Kościoła w Polsce robi wszystko by obrzydzić zamiar obejrzenia tego dzieła, ale to się nie uda. Ludzka ciekawość zwycięży, tym bardziej, ze codzienna prasa donosi o nowo odkrytych skandalach i smrodach wymiatanych spod kościelnych dywanów. Klesze ścieki spływają z ekranów telewizyjnych i łamów prasowych. Oczywiście poza TVP info, TV Trwam, TV Republika i prasą prawicową.
Foto:FB

wtorek, 18 września 2018

NA MARGINESIE KAPŁAŃSKICH CHUCI



Kościół twierdzi że problem pedofilii jest u nich marginalny, ale to jest zwyczajne kłamstwo, pisze pan Piotr Krawczyk w komentarzu do informacji o skazaniu księdza za pedofilię. Instytucja ta która do perfekcji opanowała sztukę kłamstwa i ukrywania swoich zboczonych współbraci nie może ot tak przyznać się do tego porażającego procederu. Okazuje się, że na żadnej innej instytucji na świecie nie ciąży taka odpowiedzialność za czyny pedofilskie jak na Kościele katolickim. To właśnie za murami tej wspólnoty powstał dokument, który pod najcięższą kościelną karą, jaką jest ekskomunika, nakazywał swoim pracownikom w prawach pedofilii bezwzględnie milczeć, nawet jeśli byli świadkami gwałtów dokonywanych na dzieciach przez duchownych. "Crimen sollicitationis" to papieska instrukcja postępowania z duchownymi dopuszczającymi się przestępstw seksualnych wobec dzieci. 


Solicytacja, czyli nakłanianie przez spowiednika do czynności seksualnych podczas spowiedzi zachodziła w Kościele od zawsze, na tyle często, że w 1962 r. Święte Oficjum (obecnie Kongregacja Nauki Wiary, a kiedyś Święta Inkwizycja) zatwierdziło, a papież Jan XXIII, zwany dobrym papieżem Janem, Janem uśmiechniętym, podpisał dokument, który pouczał duchownych, co robić, kiedy ich kolega po fachu gwałci dzieci. "Crimen sollicitationis" obowiązywał w Kościele aż do 18 maja 2001 roku, czyli przez większą część panowania Jana Pawła II. Tyle lat obowiązywania tej instrukcji sprawiło że kler doszedł wręcz do perfekcji w ukrywaniu zboczonych księży i tuszowaniu tych odrażających czynów. Ze strony prawa też kler był traktowany niejako odmiennie w stosunku do reszty społeczeństwa. W Polsce sądy skazały na kary więzienia kilkunastu oprawców, niestety odbycia tej kary w zasadzie uniknęli wszyscy. Bo chory, bo biskup się za nim wstawia do władz, bo ma zasługi dla Kościoła, itp.pierdoły głoszone dla ciemnego ludu. I tak aż do dnia dzisiejszego, gdy znalazł się prawdziwy sędzia, który nie bacząc na gniewny katolicki lud skazał pedofila na karę miliona złotych odszkodowania, oraz przyznał rentę ofierze w wysokości 800 złotych miesięcznie. Należy wiec wnioskować że zboczony klecha pozbawił ofiarę zdrowia. Tak się dzieje, a   bardziej dociekliwi twierdzą że tylko w Polsce codziennie kilkoro dzieciaków pada ofiarą chuci kapłańskiej. Podpisany z Watykanem (a tak po prawdzie z papieżem JPII) konkordat całkowicie zepsuł symetrie wzajemności w relacjach państwowych. Staliśmy się pod względem zapisów krajem wyznaniowym i pozostaje nam tylko pamiętać o zasadzie „morda w kubeł”. O podobnym braku symetrii możemy mówić w relacjach Polski z USA. Ameryka traktuje nas instrumentalnie, jak wasala, podczas gdy nasi rządzący patrzą na Waszyngton przez pryzmat pobożnych życzeń i naiwnego idealizmu. Zatem pod tym względem można zrozumieć nierozerwalną więź państwa i Kościoła katolickiego. Polski, państwa wyznaniowego. Ale, ale, aby wymigać się od zapłaty odszkodowania, ks. Roman B. został wydalony ze stanu duchownego i tym samym ze zgromadzenia. Nie jest już więc księdzem – podaje tygodnik "Gość Niedzielny". I teraz problem w tym, że Towarzystwo Chrystusowe, z którym związany jest jegomość w sutannie, bynajmniej nie garnie się do zapłacenia ofierze pedofila należnych pieniędzy. Wydalili go, bo zgodnie z zasadą umiłowania przez Kościół pieniędzy, lepiej stracić księdza niżeli milion złotych. 
Być może, ale tylko być może że znajdzie się urzędnik prawa, który podobnie jak odważny sędzia wyegzekwuje należny zasądzony milion odszkodowania na rzecz ofiary księdza bydlaka.
                                                                   


środa, 12 września 2018

PREZYDENT Z UROJENIA



PREZYDENT Z UROJENIA wg. Manueli Gretkowskiej: 
Duda w przemówieniu do ludu podkarpackiego powiedział o Unii Europejskiej: ”Wyimaginowana wspólnota z której dla Polaków niewiele wynika.” Wyimaginowana, więc urojona. Chodzimy po urojonych chodnikach, jeździmy urojonymi autostradami, a ja w kiblu spuszczam urojone ścieki, bo właśnie po wiekach ciemnoty zakładają w mojej podwarszawskiej wiosce kanalizację za unijną kasę. Bez niej niech gówno chlusta mi tożsamościowo w twarz, tak jak przemówienia polityków PiS. Żeby polityków, Duda uważając Unię za urojoną, sam jest urojonym prezydentem. Łamie od lat Konstytucję, a tak prawdziwy prezydent nie robi. Jedyne co mu się udało, to złapać upadającą hostię. Dla niektórych urojone ciało Chrystusa. Ale nie dla Dudy, dla niego urojona jest Unia Europejska.
                     Bożek vivat
Niech więc odda swoje zarobione tam w Parlamencie Europejskim diety i żywi się hostią, bo nie samym chlebem człowiek żyje. Nawet tym, do którego Unia dopłaca polskim rolnikom za zboże. Są jeszcze prawa unijne i zobowiązania, urojone. Można udawać prezydenta, można udawać dudę, ale w języku polskim powinno się też przyjąć powiedzenie dawać dudy, zamiast dupy na całej linii”. Tyle Gretkowska. Jeżeli miałbym cokolwiek od siebie dodać, to powiem że to niedouk w zakresie najnowszej historii rodzimej. Urodził się za panowania Gierka a po trzydziestu latach transformacji ustrojowej widzi wokół siebie watahy komunistów, oczywiście poza tymi których hołubi jego ojciec partyjny Jarosław Kaczyński. To też urojenia i bez specjalisty z zakresu psychiatrii ani rusz. Ale kto go skieruje na leczenie, bo chyba nie Macierewicz, który sam potrzebuje od czasu do czasu kaftana bezpieczeństwa. On, z chorobą o numeracji medycznej f99,  mniemam że wzięła się z katastrofy smoleńskiej (pisałem o tym na blogu), w pewnym czasie spowodowała konflikt z Adrianem, urojonym prezydentem, ale tylko chwilowy, bowiem na dramatyczny jego rozwój nie pozwolił Kaczyński, ojciec ludu smoleńskiego, brat ofiary. Nie wiadomo, czy dla Adriana leśne ruchadło to też urojenia, czy realne sceny erotyczne. Naród zachodzi w głowę, o czym rozpisywały się niektóre media. Być może, że to rzeczywiście tylko urojenia, jak cała przynależność Polski do Unii Europejskiej. Duda jest mocno narażony na urojenia i imaginacje, jako że pochodzi wprost od Boga. Tak twierdzi jego matka. Bóg nam zesłał prawdziwego prezydenta głosił kler na kazaniach do ciemnego ludu katolickiego, powtarzając te brednie wyjęte z ust matki Dudowej. Szkoda że zesłał nam syna tak niedouczonego z inklinacją do kłamstw i obłudy. Chyba że tenże Bóg miał wyjątkowy dzień ze skłonnościami do imaginacji na temat Polski. Bogu też może się takie coś zdarzyć, a co, nie?.
PS:Andrzejek z tej parszywej Unii pobrał kilkaset tysięcy złotych za służbę jako wyimaginowany europoseł, ale już nie pamięta. leczyć się!!! kuźwa.
Niniejszy tekst opublikowany w bieżącym numerze tygodnika NIE..

niedziela, 9 września 2018

O CO CHODZI Z TĄ ZIEMIĄ?


    


„Niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi. Tej ziemi”. To zdanie  wypowiedział papież Karol Wojtyła podczas jednej z wycieczek do rodzinnego kraju. Do Polski, a konkretnie do naszej stolicy Warszawy. Owo wypowiedziane metaforycznie zdanie ostatnio robi niezasłużoną furorę. Cytują je biskupi, szeregowi księża, politycy, a nawet kandydaci na ważnych polityków. Sam jako bloger kilka razy wplotłem to zdanie w tło politycznych postów, bo mi akurat wyjątkowo pasowało do garnituru tekstowego. W słowach tych papież zawarł nadzieję na upadek komunizmu w Polsce, bo przecie nie chodziło mu o to by Plac Zwycięstwa na którym stał zaorać i obsiać oziminą. Chodziło Mu o ziemię umęczoną komunizmem w granicach miedzy Bugiem i Odrą. Słowa papieskie ostatnio przy okazji kampanii wyborczej wypowiedział prezydent Słupska Robert Biedroń, pałający ochotą powołania nowego ugrupowania politycznego, mającego na celu obalenie Prawa i Sprawiedliwości z Kaczyńskim na czele. Obalenie czegoś co nie jest ani prawe (bo łamie Konstytucję), ani sprawiedliwe, bo obdarza dobrami jeno swoich członków partii.

 Biedroń jeździ po kraju, tłumaczy, przekonuje, prosi, a nawet błaga wyborców by uruchomili chociażby szczątki nie do końca spisiałego mózgu i odrzucili władztwo  tych co ludowi podrzucają ochłapy sami się tucząc tuszą bogatych spółek, oraz kasą skarbu państwa. „Policzmy się”, woła pan Robert, człowiek uładzony dobrym zaprawdę  wychowaniem, porządnym wykształceniem, doświadczeniem w polityce, lubianym wizualnie, były poseł RP, prezydent stutysięcznego miasta. Kibicuję Mu jak wielu myślących. Kibicuje Mu bo jest prawdziwym do szpiku kości Europejczykiem, człowiekiem o poglądach wyalienowanych z twardego polskiego katolicyzmu. Kibicuje Mu, bo jest uczciwym i odważnym stając z otwarta przyłbicą swego światopoglądu i orientacji seksualnej przeciwko oszalałemu polskiemu kołtunowi i ciemnocie państwa wyznaniowego. Słowa o zmianie oblicza ziemi bardziej pasują do programu Biedronia niżeli do wezwań papieskich. Oczywiście alarm, jaki podniosły niektóre środowiska kościelno-prawicowe o to, że słowa papieskie zagospodarował ktoś, kto z religią pozostaje na bakier jest mało uzasadniony. Cytowanie trafnych zdań wyjętych z wypowiedzi, czy dzieł literackich mądrych ludzi jest nadzwyczaj wskazane. A wiadomo, ze Polacy Jana Pawła Drugiego uważają za człowieka piramidalnie mądrego, także dąsanie się na pana Roberta, który owymi słowami niejako potwierdza te tezę, jest nie na miejscu.


środa, 5 września 2018

BABRANIE SIĘ W BAGNIE



                     Abp Wesolowski
Moim Czytelnikom jest wiadomym, że linią przewodnią prowadzonego przezeń bloga jest polityka, oraz Kościół katolicki. Polityka krajowa, bo przecie nie będę się czepiał przykładowo francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, ewentualnie brazylijskiego Luli da Silva, który zresztą aktualnie przebywa za kratkami. O naszej polityce w dobie rządów zbliżonych do złoczyńców którzy poniewierają Konstytucję i trójpodział władzy, a czynią to w cieniu faszyzacji kraju można by pisać nieskończenie. To prawie tak, jakbyśmy w Polsce doczekali przewrotu z użyciem armii porównywanego z majowym puczem Piłsudskiego. Na razie armii nikt nie rusza, ale po lasach już biegają żołnierze amatorzy, z okrzykami jeb, jeb, jeb. Nie każdy przewrót polityczny jest zły, zresztą jego oceny dokonują zwykle następne pokolenia, ale nigdy nie doczekają się pochwały przewroty w cieniu Kościoła i coraz odważniej szczerzącego kły faszyzmu. A to właśnie widzimy obecnie w naszym wyznaniowym kraju. Doszło do tego,  że prezydent swe przemówienia wygłasza w kościołach i bazylikach… (w chwilach gdy nie klęczy), a ostatnie „kazanie” wygłosił z wielkim żalem, iż w roku 1980 nie polała się krew na wzór podobnej sprzed 10 lat. Słowa te wypluł w obecności wypasionych biskupów. Ci siewcy miłości zbawiennej  nie zareagowali, a niektórzy z nich, jak oliwa Głódź bili mu brawo. Gdy słuchałem tych bredni przed oczyma miałem włoskiego faszystę Duce w otoczeniu hierarchów, podwładnych Piusa XII. Nic inaczej, nic. Może rzeczywiście niejeden z nich mógłby podnieść swój ciężki odbyt i zaprotestować na tę profanację murów domu bożego. Niestety, nie w obecnych czasach gdy Kościół katolicki tapla się w obrzydliwej w oczach uczciwych wiernych, światowej zbrodni pedofilii. Raport prawników z 

                Abp. Paetz.
Pensylwanii jest co prawda czubkiem lodowej góry, nie mniej absolutnie oskarża całe pogłowie kleru katolickiego o najbardziej wyrafinowane zbrodnie przeciwko ludzkości. Bo jak nazwać inaczej klechę który wpycha swojego, za przeproszeniem uświęconego fiuta w ciałko półtorarocznego dziecka doprowadzając je do wykrwawienia i straszliwej śmierci. A takie czyny udowodniono w owym raporcie. Tysiące ofiar oraz setki katów, którzy uniknęli kar z powodu przedawnienia. Protestujemy!, powinni krzyczeć mieszkańcy Pensylwanii. Takie zbrodnie nie powinny podlegać przedawnieniu, nigdy. Jedynie śmierć biologiczna może go ratować przed sprawiedliwością, podobnie jak naszego Wesołowskiego, którego papież Wojtyła (obrońca pedofilów) wyniósł do rangi arcybiskupa i uczynił dyplomatą z ramienia Stolicy Apostolskiej. Kościół nawet po śmierci JPII nie potępił oficjalnie pedofila Wesołowskiego, a na jego pogrzebie zjawiło się wielu jego kolegów w kolorowych biretach z abp Paetzem na czele. O czym to zaświadcza? A o tym że cały Kościół światowego katolicyzmu śmierdzi kałem z dziecięcych odbytów, zresztą nie tylko dziecięcych.  60-70% kapłanów to homoseksualiści. Takie są statystyki. Podły ksiądz doktor, Dariusz Oko, podglądacz samochodowych rur wydechowych twierdzi, ze każdy gej to potencjalny pedofil i o dziwo ma tutaj częściową rację. Oczywiście częściową, bo wyłącznie w odniesieniu do kleru katolickiego, bowiem kler niekatolicki nie musi przestrzegać celibatu. Co na to Pantokrator, czyli władca wszechświata Jezus Chrystus?. Ano nic. On nic nie wie, bo w temacie pedofilii panuje zmowa milczenia. Reasumując: w materii ścieżki mojego bloga jest multum smutnych nowości, ale na babranie się w tym bagnie nie zawsze mam ochotę.

sobota, 1 września 2018

KOMU ŚNI SIĘ KREW




Śni się Andrzejowi Dudzie. Nie prezydentowi Dudzie, a po prostu Dudzie, chłopu, który wskazaniem Jarosława Kaczyńskiego znalazł się w Pałacu Namiestnikowskim jako niby prezydent Rzeczypospolitej. Ten „znamienity” prawnik, pomazaniec profesora Jana Zimmermanna z Krakowa, przy okazji rocznicy Porozumień” z sierpnia 1980 ubolewał, w kazaniu w kościele św. Brygidy, znanej z ubóstwa księdza Jankowskiego, słynnego pedofila i producenta win reńskich, że w Polsce miast słynnej ugody Okrągłego Stołu nie polała się krew. Krew polskiego luda z rąk polskiego luda. Bzdurna i beznadziejna tęsknota za rzezią. Tak wyrzygał się Adrian w świątyni. Ojojojojoj, trzeba było postarać się o robotę w pierwszej lepszej rzeźni. A przecież o maleńki włos takowa rzeź by się ziściła. Wystarczyło tylko by Breżniew kiwnął palcem i wyrzekł słowy: zróbcie no porządek z tymi Polakami, a 250 tysięcy stacjonujących na terenie Polski żołdaków ruskich z uciechą uspokoiło by nasz naród do tego stopnia, że dzisiaj taki Adrian z radości by się posikał na mogilne kurhany. Oczywiście pod warunkiem, że by żył i studiował na UJ, a tu komunistyczny generał
Jaruzelski pozbawił go smaku posoki, wprowadzając stan wojenny. 
A to typ ten generał, będę go do śmierci nienawidził i nic mnie w tym względzie nie uspokoi, nawet prezydentura. Takie słowa Adrian wygłasza  w bazylice, miejscu miłości, pokory i uwielbienia Boga. Ich Boga, Boga nowej Solidarności z Dudą bis na czele. W obecności biskupów z oliwą abp. Głódziem też na czele. Postawa biskupów, którzy z otwartymi gębami słuchali tych bredni, mając w pamięci Jana Pawła II  i którzy nie reagowali, a nawet niektórzy bili brawo, jest haniebna, ale co się dziwić. Przecie związek między partią Kaczyńskiego i episkopatem oparty na darowiznach setek milionów złotych jest nierozerwalny jak dobre małżeństwo słowami: co bóg złączył… Przyznam, było mi wstyd gdy słuchałem tych bredni z ust prezydenta. Jednaki wstyd mnie ogarniał gdy słucham innych kłamstw z ust premiera. Jestem obywatelem ponoć wolnej Polski, tak zapewnia mnie Kaczyński, a jednak czuję się nieco ubezwłasnowolniony i do tego w dość bliskim czasie  wyautowany z Unii Europejskiej.



POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...