sobota, 27 sierpnia 2016

BIEDNY BO GŁUPI


                              Ruiny powojenne W-wy
Albo odwrotnie, czyli głupi bo biedny. Mowa o Warszawie, a właściwie o problemie, w wyniku którego PiS zdobędzie w stolicy niepodzielną władzę. Otóż Warszawę, po jej skasowaniu w wyniku głupio zarządzonego Powstania, wysiłkiem całego narodu odbudowano wstępnie już za czasów PRL. Większość budynków, w tym kamienic, a także tych użyteczności publicznej zbudowano od nowa z zachowaniem przedwojennej struktury wg odnalezionej dokumentacji. Gro tych budynków to prywatna własność ludzi którzy zginęli w czasie zawieruchy wojennej lub opuścili Polskę urządzając sobie dalsze życie w Ameryce, Anglii, Francji, lub gdziekolwiek indziej poza Mongolią. Najczęściej właśnie oni po wyzwoleniu zwracali się do władz PRL o zwrot należności za place na których pozostawili budynki, a często i za same budynki (najczęściej w formie ruiny). Pełniący obowiązki prezydenta B.
                      Warszawa 1945r.
Bierut co prawda wydał dekret o nacjonalizowaniu Warszawy, tak zresztą jak i innych miast, ale w wyniku porozumienia międzynarodowego, a nawet nacisku ze strony organizacji międzynarodowych do których aspirowaliśmy jako państwo „niezawisłe”, postanowił spłacić roszczeniowców w formie gotówki. Pieniądze te, (w większości pożyczone dewizy) szły na konto państwa w którym były właściciel lub jego prawowity potomek zamieszkuje. Rozliczenia więc następowały pomiędzy imiennym właścicielem pozostawionego w Polsce majątku a rządem kraju w którym obecnie zamieszkuje. Takich spłat było wiele i spowodowały one ogromne koszty naszego biednego państwa, ale jak to bywa w naszym nigdy nie uporządkowanym kraju, nie odnotowano konkretnych informacji w księgach wieczystych na ten temat. Wszystko jest narodowe, państwowe, nie istnieje w kraju socjalizmu żadna własność prywatna. Upłynęły lata, a nawet wiele dekad, zmienił się ustrój, powróciliśmy do kapitalizmu i oto nad prawem w polskim ustawodawstwie i polskiej gospodarce dot. zarządzaniem majątkiem mieszkaniowym zawisła groźba ponownego kosztownego bajzlu. Cwaniacy, potomkowie byłych właścicieli w porozumieniu z innymi zajmującymi się prawem, sądami, chciwymi notariuszami, wykorzystali nasz
                     Warszawa wspólczesnie.
bałagan, o którym wyżej, i podstawiając najczęściej fałszywe dokumenty własności obiektów lub działek polskim równie przekupnym sądom egzekwują, a właściwie wymuszają należności za owe obiekty. To już są setki milionów złotych. Gdyby nasze rządy w odpowiednim czasie wydały ustawy reprywatyzacyjne w których określiłyby w jakim procencie można wypłacić ewentualną, (jeżeli w ogóle można) dogłębnie przeanalizowaną należność, zamiast zajmować się ustawami politycznymi typu IPN, oraz wynosić na piedestał zbrodniarzy w postaci żołnierzy wyklętych z jednoczesnym podeptaniem zasług miliona żołnierzy LWP, dzisiaj pani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz mogłaby spać spokojnie i nie myśleć z lękiem o ewentualnych prokuratorskich zarzutach, bowiem wiele obiektów w wyniku bezprawia i niewątpliwych wielkich lewych zyskach pośredników trafiło w ręce złodziei. Po prostu stolica została okradziona. Wina to nie tylko Ratusza Stołecznego ale też, jak powiadam, całej plejady urzędników, prawników, sędziów i diabli wiedzą jeszcze kogo, którzy na tych wielomilionowych wartościach dorobili się własnych niebagatelnych majątków. Zawsze w Polsce powojennej tak było. Brak przestrzegania prawa, co dzisiaj widzimy w relacji rząd -Trybunał Konstytucyjny, oraz obowiązujących norm w narodzie sprzyjało przeróżnym nieszczęściom, nawet na skale narodową. Bo czym w gruncie rzeczy była katastrofa smoleńska jak nie wynikiem całkowitego bajzlu narodowego, począwszy od organizacji lotu, nie szanowaniem ostrzeżeń ze strony kierownictwa praktycznie nieczynnym lotniskiem, poprzez zarządzanie samą wyprawą przez gen. Błasika, pijaństwem i pychą począwszy od owego Błasika po prezydenta Kaczyńskiego, który to po odbyciu lotu do Gruzji chciał zdegradować pilota, bo ten odmówił lądowania na terenie objętym wojną. Pamiętam jak prasa ujawniła liczone w setkach tysięcy koszty zakupu alkoholi do Pałacu tylko za jeden rok i nie były to szlachetne wina. Priorytet stanowiły tzw. małpki. Podobnie dzisiaj zachowuje się pozostający wśród żywych jego brat Jarosław. Pycha, pycha i jeszcze raz urojone ambicje. Bez oficjalnego stanowiska państwowego zarządza państwem, ale chce też stolicą i udaje mu się to. Nasyła więc bez przerwy przeróżne komisje do Ratusza. Komisje kontrolne w postaci NIK, CBA, a więc te w których ma usadowionych swoich ludzi. Wykończy więc
                      Warszawa wspólczesnie.
znienawidzoną przez PiS panią prezydent, której nie pomogą nawet kontakty z Duchem Świętym, a na jej miejscu posadzi komisarza z PiS, który wygra kolejne wybory samorządowe. Jego na to stać, bo to człowiek bezwzględny. Skoro z normalnej katastrofy smoleńskiej stworzył trampolinę do władzy to samo mówi za siebie, czyli po trupach na piedestał. Mało tego, ta katastrofa plus obiecanki nie pokrywające się z budżetem kraju uczyniły z niego religijnego Mojżesza narodu wybranego do jakiego on sam wraz ze świrem Macierewiczem się zaliczają. Ciemny naród to kupi powiadał Jacek Kurski. Miał jednak rację jego bulterier. Nasz naród jest po prostu ( nie boje się tego mówić) głupi i naiwny jak dziecko w wieku przedszkolnym. Można go kupić głupim 500+, zapowiedzią obniżenia wieku emerytalnego, albo po prostu pomocą tym którzy się zadłużyli we frankach szwajcarskich.. Z tym, że realizacja dwu ostatnich obietnic wysadziłaby go ze stołka naczelnika narodu. Dlatego wstrzyma się z tym, aż do czasu gdy zacznie obiecywać na nowo przy okazji następnych wyborów. W wyniku skandalu reprywatyzacyjnego Gronkiewicz Waltz zwolniła z roboty kilku urzędasów, którzy na tym interesie zapewne zdążyli zbić dla siebie majątki. Ciekawe, że dziwnym zarządzeniem nie mieli obowiązku składania oświadczeń majątkowych. Kto nad tym czuwał i dlaczego w ten sposób to już tajemnica Ducha Świętego.
                     Władza to władza i szlus.
Moja konkluzja jest taka. Obie partie prawicowe (o lewicy lepiej milczeć, bo jej praktycznie nie ma) konkurują ze sobą w rabowaniu dóbr stolicy i nie tylko, bowiem skandale z fikcyjną reprywatyzacją dotyczą większość dużych miast Polski. Musimy wychować nowe społeczeństwo. Pytanie jednak brzmi, jak, skoro na stanowiska nawet ministerialne mianowani są tylko ci wierni jak pospolite kundle. Najlepszym przykładem tej tezy jest „minister szkolnictwa” niejaka Zalewska, która nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytanie: "Kto zabił Żydów w Jedwabnem i Kielcach”. Nie słyszała, nie widziała, bo prezes jej nie powiedział. Pewno zapomniał, a ona się nie dopominała, bo babsztyl nie wie jeszcze nawet o co pytać, nie wie o wielu sprawach, podobnie jak Kiepski z popularnego serialu idiotów.

czwartek, 25 sierpnia 2016

CZY OJCIEC MOŻE BYĆ ŚWIĘTYM.


                             Polska = raj
Nie bardzo, matka natomiast stanowi lepszą materię na świętość, chociażby poprzez trudy wychowania własnych dzieci. Nigdy, przenigdy na podobny tytuł nie zasługuje kler katolicki żyjący w celibacie, z wyjątkiem rozpustników korzystających w dyskrecji z seksu z parafiankami, przygodnymi „ruchadłami”, zakonnicami, pensjonariuszkami domów opieki, a także domów publicznych. To jednak nie wystarczy, bowiem z owych igraszek musi się zrodzić owoc, podobnie jak „owoc Twojego Jezus”, słowa wymawiane przez wiernych setki tysięcy razy. Nie zrodzi się też żaden „owoc” z pedofilii, tak chętnie uprawianej na plebaniach i nie tylko. W innym przypadku żaden sukienkowy, (wyłączając wszystkich spoza watykańczyków) nie ma prawa nazywać się ojcem, tym bardziej, że gdy przypadkowo spłodzi z kobietą dziecko, to rodzic jest dla niego ukochanym wujkiem. Zatem z logicznego punktu widzenia żaden ksiądz katolicki nie powinien pozwalać się nazywać ojcem, a już w relacji z osobą starszą najbardziej. Jest to na wskroś uwłaczające dla tej drugiej. Bywa bowiem, że spowiadający się mógłby dla spowiednika być rzeczywiście ojcem, a nawet dziadkiem. Jakże
                 Sejmowy pijaczyna z PIS
durno brzmi tytuł papieski „ojciec święty”, bowiem on może teoretycznie być świętym , gdy jego następca się o to postara w formie beatyfikacji i kanonizacji, jak to było z Karolem Wojtyłą, zaś nazywanie papieża za życia ojcem świętym jest egzystencjalną profanacją prokreacji, z wyjątkiem okoliczności, gdy rzeczywiście papież spłodzi potomka co w historii Stolicy Apostolskiej zdarzało się nader często i to w sposób wyjątkowo rozpustny. Ewangelia św. Mateusza 23:8-11 mówi wyraźnie: Nikogo na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim (poza rodzicielem, rozumie się), albowiem jeden jest Ojciec wasz. Ten w niebie. Jesteście względem siebie jedynie braćmi i siostrami. Dlaczego więc pomija się te słowa w codziennym odnoszeniu się do kleru?. Bo słowo ojciec „ubogaca” wewnętrznie każdego klechę. Często zdarza się, że w konfesjonale słucha spowiedzi młody siusiak zaraz po seminarium, a gdy
                    Łaźnia z grzechów
usłyszy przez kratki od osoby spowiadającej się słowo „ojcze”, jego duma rozpycha ścianki konfesjonału. Pamiętam, jak w latach pięćdziesiątych nie wolno było kobiecie po urodzeniu dziecka bezpośrednio zbliżyć się pod ołtarz. Musiała czekać w drzwiach do czasu aż klecha, najczęściej wikary, podejdzie do niej i osobiście wprowadzi ją do wnętrza świątyni, poprzez konfesjonał, gdzie musiała się oczyścić z grzechu prokreacji. Osobiście siedziałem w ławce i dziwiłem się że moja Mama tkwi w drzwiach. Było to dla mnie bardzo tajemnicze. Ktoś mi wtedy wyjaśnił, że to forma oczyszczenia po urodzeniu mojej siostrzyczki. Dzisiaj prawie nikt tego nie pamięta. W niedługim czasie to upodlenie zlikwidowano, ale to musiało trwać przez wieki. Przeglądałem gazety, czytałem informacje, sprawozdania o wizycie „Ojca”, włączam radio, telewizor i kanał po kanale (polskim), reportaż po reportażu i słyszę ojciec, ojciec, ojciec. Ojciec święty. Ojcze nasza skało. Zastanawiam się, ile w tym szumie informacji jest myśli, podziękowania i uwielbienia dla Ojca, tego jedynego, właściwego, czyli dla człowieka który cię spłodził i wraz z matką wychował ciężko pracując. Niestety nie o tym ojcu mowa i nie dla niego wznoszone słowa uwielbienia. To niezwykłe bałwochwalstwo szerzone przez zarozumiałych absolwentów seminaryjnych i wydziałów uczelni katolickich. To niezwykłe bałwochwalstwo, a już modlenie się do zmarłego człowieka, którego inny człowiek ogłosił świętym, być może grzesznik, człowiek tarzający się w rozpuście, to nie mieści się w mojej głowie,. Jest to upodlenie i
poniżenie bodaj większe niżeli spowiedź pokutna po urodzeniu dziecka, do czego tak mocno namawia kler wszystkich odłamów religii chrześcijańskiej. Coraz więcej Polaków, szczególnie tych używających mózgu otacza mgławica wątpliwości w kwestii zaszeregowania ich jako oseski do wyznawania wiary. Coraz więcej Polaków, szczególnie tych powracających z zagranicy porzuca „obowiązek” uczestnictwa w niedzielnych szopkach mszalnych. Wielu innych z kolei wszystkimi siłami mocy, a nawet wszechmocy próbuje ich nawracać na drogę zbawienia, w które nie wierzy prywatnie wielu duchownych. Osobiście otrzymałem biblijną korespondencję, której treść znałem z dawnego poszanowania słowa pisanego i praktyk ministranckich. Jestem absolutnie przekonany, że tajemniczy autor, być może przypadkowy zniesmaczony czytelnik mojego bloga, a raczej moherowa autorka listu, przynależna do jakowejś sekty chrystusowej osobiście nie zna połowy tych zapisów biblijnych z Qumran, które akurat ja już ponad pół wieku temu poznałem amatorsko studiując religioznawstwo.

wtorek, 23 sierpnia 2016

KOŚCIÓŁ I NARÓD


Gościnnie na swoim blogu przytaczam w całości tekst zamieszczony na Facebooku, autorstwa Tamary Olszewskiej, który to jak uważam, każdy wybierający się do „kościółka” powinien przeczytać. A podtytuł artykułu brzmi niby nie groźnie, a nawet serdecznie.

Czy to jest przyjaźń; czy to jest kochanie?

Biedny ten nasz Kościół polski. Najpierw przez 123 lata rozbiorów był ostoją narodową. W czasie II wojny światowej wspomagał prace podziemia, aktywnie uczestniczył w jego działalności. Potem nastały czasy PRL. To wokół Kościoła zebrała się cała opozycja. Msze patriotyczne, walka o zachowanie polskiej tożsamości, wolnej od komunizmu, wielka rola w okresie stanu wojennego, aktywne wspieranie Solidarności. I nagle przyszedł rok 1989. I nagle okazało się, że Kościół już nie ma nic do roboty poza prowadzeniem działalności duszpasterskiej. No przepraszam, tak to się żyć po prostu nie da. Nuda, nuda, nuda. Nasi duchowni, przyzwyczajeni do innej pozycji, innej roli w historii Polski, zupełnie nie odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Wciąż chcą się czuć ważni, walczący o prawdziwą, katolicką Polskę.

                   wsadź go sobie w dupę.

Na szczęście, dla znudzonej codziennością części duchownych, pojawili się narodowcy. Wyszli na ulice, głosząc hasła, które są jak miód na chrześcijańskie serca.  Księża znowu są potrzebni, mogą działać, nawoływać, tkwić w samym środku polskiego patriotyzmu. Walczący Kościół polski idzie ramię w ramię z tymi, którzy niosą sztandary nacjonalizmu, rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii, nie widząc w tym nic złego. Pięknie wpisują się w ruch narodowy, wspierając różańcem i krzyżem chłopaków, sankcjonując taką postawę autorytetem Kościoła. Aż chce się żyć! Alleluja i do przodu!

Jednym z niekwestionowanych duchowych przywódców chłopców narodowców jest ksiądz Międlar. Chłopaki go wielbią, a on odpłaca im się za to równie wielką miłością. W Białymstoku, podczas mszy z okazji 82-lecia ruchu narodowego w Polsce, ksiądz Jacek z sercem przepełnionym Miłosierdziem Bożym nazwał swych łysych przyjaciół i ich działania „chemioterapią ogarniętej nowotworem złośliwym Polski”. Nie miał żadnych oporów, by maszerować, mając za sobą tłum wrzeszczący „J…ć Araba” czy też przemawiać na tle transparentu z napisem adresowanym do Ewy Kopacz: „Za zdradę narodu spotka cię kara, zawiśniesz na sznurze, ty k…o stara”. Mimo zakazu, ksiądz Jacek produkuje się nadal bardzo aktywnie, zarówno na Fb, jak i realnie. A jego przełożeni jakoś nie wykazują chęci, by go przystopować.

                 Modlitwa zamiast pracy

W kwietniu 2016 odbyła się III pielgrzymka narodowców na Jasną Górę. Ależ ich tam witano! Prawie że chlebem i solą. Podprzeor klasztoru Paulinów, Jan Poteralski nieba by chłopakom uchylił. Docenił ich działania, wskazując, że mają jeszcze wiele do zrobienia w Ojczyźnie, ale dadzą radę. Dadzą, bo cały klasztor się za nich modli. Równie piękne słowa padły z ust ks. Marka Różyckiego. Myślę, że niejednemu łysołkowi łza zakręciła się w oku, gdy usłyszał „To jest paradoksalne, że w pewnych sytuacjach niemalże trzeba bohaterstwa, by żyć, tak jak dziecku bożemu przystoi. Ile dzisiaj trzeba odwagi, by sprawy nazywać po imieniu, więc tym bardziej cieszę się, gdy na was patrzę”. Wzruszony takim przyjęciem, słowami, które padły, prezes Młodzieży Wszechpolskiej Adam Andruszkiewicz ochoczo zawołał, że nacjonaliści „nie będą się uchylać od sprzeciwu wobec jawnych zagrożeń wobec Kościoła” i „poświęcą się budowie wielkiej Polski katolickiej”. Po mszy wszyscy radośnie ruszyli pod pomnik Nieznanego Żołnierza. Oczywiście z pochodniami, żeby każdy poczuł to odniesienie historyczne, wiadomo do kogo, i okrzykami „Młodość, wiara, nacjonalizm”, „Bóg, honor, ojczyzna”, „Nie tęczowa, nie czerwona, tylko Polska narodowa”, „Śmierć wrogom ojczyzny”, „Nie ma litości dla wrogów polskości”.

Wielkim przyjacielem narodowców i księdza Międlara jest ksiądz Kneblewski z Bydgoszczy. Według niego Jacuś mówi językiem miłości, podobnie jak on sam. Tak, dobrze kojarzycie. To ten duchowny, który o byłej posłance Annie Grodzkiej mówił „niektóre jednostki chorobowe nawet do psychiatry się nie kwalifikują, lecz co najwyżej do weterynarza”, a przed finałem WOŚP darł się, by nie dawać się oszustom i manipulatorom.

                     Ks. Międlar czuwa nad nimi.

Następny w kolejce to ks. Małkowski, który ogłosił ekskomunikę prezydenta Komorowskiego, uzasadniając swój czyn „To jest fałszywe, to jest gra, to jest świętokradztwo, nie tylko ze względu na zbrodnię „drugiego Katynia”, ale również dlatego, że popiera publicznie in vitro, przegłosował ustawę antyrodzinną przeciwko przemocy w rodzinie i ją podpisał”. Jakże bliscy narodowcy księdzu Małkowskiemu, którym ksiądz oddany jest sercem i ciałem. Jakże on bliski narodowcom.

Wielkie wsparcie mają oni również u ks. Węgrzyniaka, którego bardzo oburza „atak” na ks. Międlara. Twierdzi, że gdyby ks. Jacek przeklinał narodowców, wzywał do zgody na zabijanie dzieci z gwałtu czy zespołem Downa, to wszyscy by go kochali. Jednak teraz piętnuje się go, bo „wzywa do obrony, bo się boi jak wiele owiec tych, którzy mogą dzieciom zrobić krzywdę”. To jest dopiero świetnie opanowana umiejętność odwracania kota ogonem. A jego życzenia wielkanocne –  „Zmartwychwstania naszej ukochanej Ojczyzny, bez KOD-ów, fałszywych autorytetów, płatnych zdrajców. Zmartwychwstania chrześcijaństwa w Europie, która idzie ku samozagładzie. Europy bez multi-kulti, islamistów, lewaków i poprawności politycznej” – dają mu dozgonną miłość narodowców i zapewne szanse na beatyfikację.

                     Ławka tylko dla białych

Ks. Langhammer z kolei zupełnie nie rozumie nagonki na Międlara i krytyki narodowców. Po słynnej mszy w Białymstoku nie krył swojego zdziwienia.  „A co w tym złego, że taka msza miała miejsce? Prowokują w kościele feminazistki – super! Modlą się w kościele młodzi patrioci – skandal”. I tyle w temacie. Duchowny z Bolesławca też należy do grona entuzjastów przyciągającego wszystkie skrajne środowiska Marszu Niepodległości. Są jeszcze inni, ot chociażby Dunin – Borkowski czy Dawid Wulbach. Niepokojące, że jest ich coraz więcej, są coraz bardziej słyszalni.

Ci nieliczni, którzy stają w obronie wartości chrześcijańskich, którzy krytykują wsparcie narodowców przez Kościół sami stają się obiektem ataków, jak chociażby ks. Sowa. Nie są w stanie przebić się przez mur obojętności. Co na to wszystko hierarchowie kościelni? Milczą. Co na to inni księża? Milczą. Co na to wierni, zbierający się w kościołach, by spotkać się z Bogiem i jego nauką? Milczą. Dzięki takiej postawie, ruch narodowy czuje się silniejszy i bezkarny, a oni sami wracają do korzeni polskiego Kościoła. Tego walczącego, ważnego politycznie, jednego z głównych rozgrywających polskością. Nic o was bez nas. Tak było i tak ma być. Może właśnie o to chodzi? Czuję w kościach, że nieźle się przejedziemy na ich wzajemnej miłości. Nieźle za nią – jako naród – zapłacimy.


sobota, 20 sierpnia 2016

DYKTATOR

                        Mordo ty kacza    
Staną tu dwa pomniki, powiedział poseł, (szeregowy poseł) Kaczyński do kilkudziesięciu bab i dziadów przyzwyczajonych do uczestnictwa w tzw. miesiączkach smoleńskich. Ten ważniejszy, czyli pomnik mojego brata, prezydenta IV RP bliżej Pałacu Prezydenckiego, właściwie to na miejscu tego paskudztwa, czyli pomnika Józefa Poniatowskiego. Ten mniej ważny upamiętniający pozostałe ofiary "zamachu" smoleńskiego, śmiało można postawić według gustu samorządu stołecznego, ich konserwatora, a właściwie gdziekolwiek, powiedział już enty raz kurduplowaty dyktator Jarosław Kaczyński, zwany przez duży procent Polaków samodzierżawnym ojcem sPISiałego narodu. Narodu 18 procentowego, (jak słaba wódka), czyli w sumie osiem milionów katolików zamieszkałych w granicach tejże IV RP i kilkuset rodzin góralskich w Chicago. W ten oto sposób, podobnie jak Chrystus w Betlejem, narodził się nam dyktator, z woli „suwerena”. To wspaniały temat w przyszłości na dzieła filmowe,

                    Historia sie powtarza.

wzorem nakręconych dotychczas, choćby tego z Charlesem Chaplinem w roli głównej, traktujący o dyktatorze wszech czasów, Hitlerze. Ten polski dyktator potrafił z prezydenta państwa zrobić chłopca na posyłki (w nocy wezwał go do swego domu by uzbroić go w wytyczne), podobnie też ubezwłasnowolnił panią premier w kwestii samodzielnego podejmowania, a właściwie niepodejmowania jakichkolwiek decyzji. O każdy ruch na swym stanowisku zmuszona jest pytać swego partyjnego szefa. Obok brutalnej walki z państwem prawa, Trybunałem Konstytucyjnym, a właściwie z jego prezesem Rzeplińskim, oraz Unią Europejską i Komisją Wenecką, rozgorzała walka propagandowa o miejsce dla pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, a właściwie chodzi dyktatorowi wyłącznie o uświęcenie brata Lecha, bowiem ten              

poświęcony pozostałym 95 ofiarom nie bardzo już go absorbuje.
         Gadu gadu.
Najlepiej by wysadził księcia Poniatowskiego z konia stojącego przed Pałacem, a usadowił na nim Lecha. Co prawda sam książę niczym się Polsce specjalnie nie zasłużył, ale Lech nie przysporzył ojczyźnie zasług tym bardziej. Nie miał absolutnie żadnych szans na reelekcję i powoli stawał się ironicznym tematem dla polityków Unii Europejskiej. Osobiście jestem za pomnikiem wszystkich ofiar tragedii smoleńskiej, bowiem wobec śmierci wszyscy są równi, a tworzona na tzw. chama legenda (dzieło Macierewicza) zupełnie wyeliminowała postacie innych ofiar, a zginęli przecież nie tylko małżonkowie Kaczyńscy, ale również 94 inne osoby. Niektórzy mi bardzo bliscy mentalnie, choćby Izabela Jaruga -Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, kandydat na prezydenta Jerzy Szmajdziński, ale też wiele innych osób które były mi stosunkowo bliskie
                   Wieczne dzięki
niekoniecznie z powodu przekonań politycznych. Wszyscy oni mają wspaniały, można by powiedzieć monumentalny pomnik na Cmentarzu Powązkowskim i to by absolutnie wystarczało, tak uważam. Niestety, dyktator jest niepocieszony. Nawet tym, że prawie w każdym mieście w Polsce, gdzie rządzi PiS, imieniem Lecha Kaczyńskiego nazwane są ulice i skwery, a nawet różne instytucje. W wielu miastach stoją pomniki małżonków Kaczyńskich. Ilością niedługo będą ścigać się z tandetnymi figurami JPII. Durnym zarządzeniem kardynała Dziwisza i kilku polityków PIS, Maria i Lech Kaczyńscy spoczęli na Wawelu obok Marszałka Piłsudskiego. Jest to piramidalne nadużycie, bowiem jak powiadam Lech Kaczyński nie miał żadnych, powtarzam, żadnych zasług dla ojczyzny. Jedyną jego zasługą jest to, że zginął w katastrofie lotniczej wzorem gen. Sikorskiego. Zginął, a nie POLEGŁ, jak przy każdej okazji próbuje wmawiać rodakom nasz narodowy świr, klęcznik dyktatora, amatorski specjalista od katastrof lotniczych Antoni Macierewicz. Dyktator Polski wraz ze swoją świtą zawiązał pakt z Kościołem, podobnie jak Mussolini
                                 Żałosna bogobojność ministra
Franco i kilku innych z najnowszej historii. Wszyscy oni źle skończyli, także można się spodziewać podobnego finału naszej dyktatury. Szkoda tylko tych miliardów złotych wtłoczonych w kleszy tyłek w formie podzięki za wsparcie w oczach bogobojnego narodu. Patrzę na dokonania innych narodów, choćby te ostatnie, olimpijskie i nachodzą mnie asertywne, ale i szczere do bólu wnioski. Bozia durnie ma was i waszą Polskę, bardzo, bardzo gdzieś tam głęboko, natomiast klerowi żyje się w tym ziemskim niebie doskonale, bo w inne oni nie wierzyli od tysiąca lat i dalej
                        KOD jest piękny

nie wierzą. Wystarczy że kaczory wraz ze swoim ludem wierzą że zniszczą te tłumy organizujące się w Komitecie Obrony Demokracji, używając przy tym jako broni IPN i CBA, oraz asocjacji z komunizmem. Nie uda się. Skończą jak każda dyktatura, tylko wielka szkoda ojczyzny.

wtorek, 16 sierpnia 2016

STOŁECZNE DZIELNICE NIENAWIŚCI


Łatwo je znaleźć. To akurat te, w których rządzą burmistrzowie z PiS. Przykładowo Praga-Północ albo Bemowo. Tam w lokalach tych urzędów urządza się dla zainteresowanych mieszkańców spotkania z wypróbowanymi ogierami nienawiści do wyznawców innych religii, oraz ludzi o innych kolorach skóry, nie mówiąc już o ludziach z odmiennymi poglądami. Jak donosi GW, na owe rekolekcje przychodzi więc większość wyborców PiS, fanów skretyniałej i klerykalnej prawicy, oraz wszyscy ci, którzy uwierzyli w słowa Kaczyńskiego o zaśmiecaniu katolickich świątyń przez wyznawców islamu, albo amatorzy apelów smoleńskich. A któż tam nie występuje w roli gwiazd. Ano bywa tam niejeden ksiądz. Jakiś tam infułat Sikorski, redaktor TV Republika Tomasz Terlikowski reformator papieża, inny redaktor Radia Maryja Michalkiewicz znany żydożerca, albo Grzegorz Braun, antysemita od zawsze. Brakuje mi tam tylko posła Pięty i ministerki Zalewskiej. A o czymże oni tam gaworzą?. Oczywiście wyłącznie o tym co najbardziej odpowiada Kaczyńskiemu, czyli o groźnym dla Polski problemie związanym z przytuleniem uchodźców, a o czym niekoniecznie musi się dowiadywać watykański Franciszek. Plotą więc o zagrożeniu wszelakimi
         Oko +RydzykNasi olimpijczycy.
 chorobami, a nawet takimi, które jeszcze nie dotknęły żadnego człowieka na Ziemi. Plotą, o tym, że istnieje zagrożenie zabieraniem dziewczynek, by je po tym wydawać za mąż za bogatych muzułmanów, jako ich drugie albo trzecie żony. Mówili o możliwych gwałtach na naszym najmłodszym potomstwie. Nie napomknęli natomiast o tym, że rodzice naszych dzieci największe seksualne zagrożenie widzą ze strony rodzimego kleru katolickiego. Trzeba tym słuchaczom uświadomić, (ale kto im przemówi do rozumu), że w Europie żyje i pracuje 40 milionów muzułmanów, w tym 25 milionów to już autochtoni. Prawdziwą gwiazdą tych spotkań pozostaje jednak Tomasz Terlikowski, ojciec pięciorga dzieci. Mógłby mieć ich więcej, ale małżonka jego (jak pisze na Facebooku) większość plemników chyba nie zagospodarowuje po bożemu, bo jak poucza grzeszników swymi pogadankami rodaczki, Stwórca pozwala na sex oralny, jeno sperma musi się znaleźć w kobiecie. Nie wyjaśnia dokładnie, dołem czy górą, więc ja sobie poprzez wybujałą wyobraźni tak koncypuję, że może jednak górą, bo świat taką formę marnotrawstwa wytrysku zna i stosuje na dużą skalę. Od siebie dodam tylko, że to się ociera o zapis konstytucyjny o zbrodni, jako że człowiekiem zwie się istotę od poczęcia do naturalnej śmierci, a dla uściślenia powiem, że od wzwodu do naturalnej śmierci, bądźmy dokładni. Ale to taka odskocznia, w celu przybliżenia super katolickiego wykładowcy. Otóż powiada on zebranym m.in. że trwa proces demoralizacji polskich muzułmanów (jest ich ok. 2000) , bo biorą pieniądze od Arabii Saudyjskiej. A to po to, by muzułmanin był zawsze gotów do walki, by islam zawładnął światem, jak obiecał onegdaj ichni prorok, a szczególnie katolicką Polską. Dalej objaśnia, że Mahomet, który przed wiekami zabijał całe wioski, dziś gotów jest to praktykować to na plemionach słowiańskich. Puknijcie się mohery w swoje ogłupiałe globusy. 2000 wyznawców islamu w Polsce i do tego rozrzuconych po kraju, to tyle ile liczy maleńka biedniutka parafia w Polsce. Także owe 7000, które jesteśmy zobowiązani zagospodarować to też niewielka parafia. Dalej też mówi, że w islamie nie ma prostytucji, bo muzułmanie biorą sobie legalnie prostytutki na godziny jako zastępcze żony. Dobrze to czy źle, nie mam pojęcia, ale to dość interesujące jak dla mnie.

                                           ONR    siewcy nienawisci

Jakie jeszcze wynaturzenia polityczne i obyczajowe mogą nas spotkać, wie tylko sam Bóg (nieistniejący), no i prezes wszystkich prezesów. Widocznie politycy PiS najwyraźniej uważają, że urząd dzielnicy to dobre miejsce na opowiadanie bredni i szerzenie mowy nienawiści.









sobota, 13 sierpnia 2016

ZNASZ- LI INNY KRAJ


Gdzie nastąpiła podobna rozpierducha prawa?, że odezwę się mickiewiczowskim akcentem, bo akurat ja nie znam takowego państwa poza Polską. Przynajmniej wśród państw cywilizowanych po europejsku, a tym bardziej wśród tych zjednoczonych paktem brukselskim. Tylko pod okupacją, albo innymi zaborami, ale póki co od 60 lat jesteśmy wolnym, a od 25 absolutnie niepodległym krajem, którym rządzą konstytucyjnie wybrane władze począwszy od sołectw aż po władze centralne. STOP. Niestety, nie po władze centralne, bowiem jeden z szeregowych posłów, uzurpator władzy, Jarosław Kaczyński potrafił sobie za głupie „pińcet” złotych kupić swojski 18 procentowy elektorat zwany dla odmiany suwerenem, akurat ten, który poszedł do urn w przekonaniu na zyskowne ochłapy, co spowodowało praktycznie katastrofę obowiązującego dotychczas
prawa. Uzurpator powołał posłuszny mu rząd z najbardziej wiernych choć miernych. Ten pseudodemokratyczny rząd uchwala tylko to, co kaczy papa rozkaże. A rozkazał przede wszystkim rozpierduchę konstytucji. A żeby ona zdechła trzeba zniszczyć jej instrumenty, przede wszystkim sądy i trybunały. Od dnia ogłoszenia wyników wyborów rząd ma zakaz drukowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego, zaś skład osobowy tegoż podmiotu wymieniany jest na swoich ludzi. Służą mu posłuszni jak psy swemu panu, prezydent i premier, dla których Kaczyński jest pomazańcem. Zresztą nie tylko dla nich. Wszystkie ważne stanowiska państwa, jak fuchy marszałka Sejmu i Senatu, ministra Spraw Zagranicznych, MSW, Sprawiedliwości, MON i pozostałych ministrów naznaczał osobiście polski Putin czyli Jarosław Kaczyński, którego imię wymieniane jest obok Maryi Dziewicy i Chrystusa w modlitwach owego suwerena. Od miesięcy prace Trybunału Konstytucyjnego przebiegają na jałowych obrotach, bez
drukowania wyroków, czyli bezproduktywnie. Ten stan ma ulec całkowitej petryfikacji i ma być nie do ruszenia ani prób jakiejkolwiek zmiany Część samorządów w terenie korzysta z tych wyroków opublikowanych w prasie. Tworzy się państwo w państwie i ogólna rozpierducha prawna, polana sosem katastrofy smoleńskiej mimo, że wciąż aktualny stan prawny w kwestii katastrofy to całkowita aberracja w stosunku do comiesięcznych stękań prezesa przed Pałacem Namiestnikowskim. Poluje się na prezesa TK poniżając jego status w każdy możliwy sposób. W tej sytuacji partie PO i Nowoczesna złożyły do prokuratury wniosek o ściganie Kaczyńskiego za podjudzanie do łamania konstytucji i prawa przez premierkę z charakterystyczną broszką na piersi. Tę którą sam mianował, więc jakże ona ma inaczej postępować. Samo zawiadomienie prokuratury jest bez sensu, bowiem prokuratorem generalnym jest Ziobro, człowiek przez niego tam posadzony i koło bezprawia się zamyka, jak w ZSRR. Ziobro sam powiada, że dla niego wzorem do naśladowania jest Zorro i Janosik, bohaterowie
seriali, co to zabierali bogatym a oddawali biednym, ale jakoś do tej pory żaden biedny na tym nie skorzystał a majątki, szczególnie ludzi z partii rządzącej rosną na potęgę, tym bardziej, że osoby te zostały usadowione na dochodowych stanowiskach przez samego guru pisowskiego. W Polsce w tej chwili jest absolutne bezprawie. Znaczy się, że prawo obowiązuje tylko tam, gdzie czyny nie powodują uszczerbku na ideologii PiS. Można rozwalać pomniki, niszczyć zabytki zbudowane za PRL, pluć na Rosję, zapominać o ukraińskiej UPA, głosić faszyzm, nie dawać żadnej wiary temu, że Polacy mordowali Żydów. Należy pozostawać w ich prawdzie, a najlepiej być antysemitą, co wskazała w swoim wywiadzie ministerka od szkolnictwa wypowiadając się o Jedwabnem. Jacyś dorośli gówniarze pomalowali czerwoną farbą grobowiec Bieruta. Policja ich złapała i osadziła w areszcie. Natychmiast Ziobro wysłał aż dwóch ważnych prokuratorów do sądu z poleceniem, by ich wypuszczono, no i wypuszczono, bo w końcu nic się nie stało,
to tylko grób polityka PRL. Po ulicach szaleje ONR głosząc hasła nienawiści do każdego ktokolwiek odbiega od linii ideologicznej PiS, a więc tolerancji dla różnorodności. Macierewicz ich uzbraja jako rezerwę armijną Polski. Co to z tego wszystkiego będzie, nie wiem, ale dobrze dla Polski się to nie skończy, szczególnie dla kobiet, bowiem rządząca partia i niestety w części PO, to mizogini, na co dali dowód rządząc przez osiem lat. Hunta pisowska nie boi się ani władz Unii, ani Komisji Weneckiej, bo właściwie co oni mogą jej zrobić, poza wykluczeniem z rodziny unijnej. Na tym ewentualnie ucierpi Polska a nie sam kaczy Pantokrator, skoro on nie pełni żadnego prawnie istotnego stanowiska. Trybunał Stanu
 
wisi mu kalafiorem. Dla Jarosława wystarczy premier Węgier i Kościół, który także oszalał popierając go w kazaniach od wyborów aż po dzisiaj. Oczywiście nie za nic, jest dobrze opłacony. Przypomina mi to pakty Mussoliniego i gen. Franco z Kościołem katolickim, a w gruncie rzeczy z faszyzmem hitlerowskim. Jestem już dość starym człowiekiem, powinno mi to wszystko być obojętnym, ale nie jest, bo po co od lat dziecięcych, zgodnie z zalecaniem nauczycieli wczytywałem się w powieści patriotyczne. Po co wpajano mi bezwzględne zasady uczciwości i konieczność przestrzegania prawa, a my z kolei wpajaliśmy to swoim dzieciom. Po co to wszystko, skoro jeden człowiek (człowiek nikt) przy współudziale oszukanego suwerena i usadowionych korzystnie na stanowiskach jego ludzi łamie podstawowe zasady tegoż prawa. Dosłownie, tylko dzięki głupim srebrnikom biblijnym. Smutne to, bo nie mamy prawdziwej opozycji, a ta która się nią mieni ze Schetyną na czele już skręca na tzw. prawo, bowiem liczy na symbiozę z francuską Le Pen i austriacką Partią Wolności. Uchowaj Boże nieistniejący. A tak po prawdzie to Platforma nigdy nie była prawdziwie partią liberalnie centrową. Ze strachu przed rządami lewicy, by nie nawalić w przysłowiowe „majtki” godziła się na wiele skrajnie prawicowych posunięć, choćby na utworzenie CBA i IPN, przed którymi to instytucjami dzisiaj sami drżą.

środa, 10 sierpnia 2016

TO TYLKO BAJKA


                                 Czeska ambrozja (piwo)
Dawno, dawno temu, a właściwie nie tak dawno, bo zaledwie przed ośmiu laty zaplanowałem sobie, że wraz z Małżonką wybiorę się do czeskiej stolicy. Do tego czarownego miasta nad Wełtawą. Do Pragi, która to z czeska brzmi Praha. Zaplanowałem, bowiem obraz miasta mi stał przed oczami od kilku lat, kiedy to w podróży do Italii, zboczyliśmy z kolegą z trasy by naocznie zobaczyć to architektonicznie i obyczajowo unikalne miasto. Pozostaliśmy w nim dwa dni. Ono mi się potem dużo nocy śniło, (a ja ciągle o tych snach). Obiecałem więc że z okazji którejś tam rocznicy ślubu zabiorę swoją „Połóweczkę” na wycieczkę właśnie do Pragi. Okazało się, że to tylko czcza obietnica, jako że jak na złość dopadały mnie kolejne choroby i konieczne operacje chirurgiczne, po których moje zdolności organiczne w zakresie poruszania się, a nawet zbytniego oddalania się od domu zostały ograniczone wręcz, a nawet bardziej. Namawiałem więc Małżonkę, która akurat polubiła Pragę werbalnie poprzez przeróżne galerie fotograficzne i filmowe, by zabrała się z biurem turystycznym sama, ale odmówiła. Chyba przez zbytnie przywiązanie do mnie. A piszę ten tekst po kolejnym śnie o Pradze, złotej stolicy niewielkiego, ale mądrego narodu, który nie popełnił podobnych błędów jak Polacy, a właściwie ich przywódcy, którzy poprzez swoje urojone bohaterstwo oraz sarmackie „co to nie my” doprowadzili do zagłady równie nie brzydką stolicę, w tym do śmierci męczeńskiej 200 tysięcy jej mieszkańców. Republika Czeska, (Bohemia), to państwo nowoczesne mimo niewielkich zasobów naturalnych i ograniczonych z tego względu możliwości gospodarczych. Jednak potrafi gromadzić wymierne dochody z turystyki, motoryzacji (skoda), elektroniki (tesla) i Informatyki. Dochód narodowy na jednego mieszkańca jest większy niżeli u nas. Przeciętny nasz południowy sąsiad nie jest umocowany w strukturze nachalnej religii. Nie interesują go kazania i nakazy biskupów, bowiem większość Czechów to ateiści i w tej materii wyprzedzają nawet takie narody jak Francuzi, Szwedzi, albo inni Skandynawowie. 
                      
          
                      Szwejkowe przygody
 

Kościół nie odgrywa u nich żadnej większej roli, o politycznej (jak w Polsce) nawet nie mówiąc. Biskupi i kler żyją tam nie tylko ze skromnych datków od wiernych (na wymarciu), ale też z pracy na etatach cywilnych. Żadnych pałaców biskupich. Swego czasu byłem w Hradec Kralove (powiatowe, lub wojewódzkie miasto) i przy okazji podczas spacerów zobaczyłem dom biskupa diecezjalnego. U nas takie domy (a raczej domki) ma większość społeczeństwa. Dawno nie odnowiony, z odpadającym tynkiem, na podwórku hałas, dzieciaki grają w piłkę. Nie do wyobrażenia w pobliżu polskich pałaców dla fioletów. Ci nawet nakazują likwidację (za miliony zbudowane) „orliki”, co pisowscy służebni kościołowi politycy biorą sobie do serca. Pamiętam, że podczas wizyty JPII w Czechach, na spotkanie z Nim pojechało kilkadziesiąt tysięcy Polaków, bo w innym przypadku to gremium
                        U Fleku pijalnia piwa.
wyglądałoby na zebranie partyjne. Wg. Banku Światowego Czechy należą do 31 najbogatszych krajów świata pod względem dochodów. Procent ubogości jest znikomy, podobnie wygląda skala bezrobocia jak i korupcji. Skąd to się bierze w kraju potencjalnie mało „ubogaconym” naturalnie?. Ano w zdrowym myśleniu i poszanowaniu dochodu narodowego. Tam nie wali się milionów dolarów na kler, pielgrzymki i cały Kościół. Tam nie ma żadnych narodowców, ksenofobii, ani PiS.  Tam nie ma zakazów wynikających ze światopoglądów dyktowanych przez biskupów. Lekarze w szpitalach czeskich wykonują masowo operacje na Polakach, którym w kraju odmawia się usługi medycznej w tym ustawowo koniecznej aborcji. Tam profesorowi Chazanowi pokazuje się środkowy palec, podobnie jak w wielu innych krajach Europy. Co to dla mnie za profesor o mentalności i miłosierdziu chłopa parafialnego, co to godzi się na poród dziecka bez mózgu. Do Czech warto się wybrać, choćby na baseny termalne, ale przede wszystkim do złotej Pragi, gdzie samo przejście przez słynny Most Karola, z którego widać katedrę św. Wita oraz urokliwą dzielnicę Hradczany zapiera dech w piersiach. Obowiązkowo należy wstąpić do pijalni piwa „U Fleku”. Ten najstarszy na świecie browar restauracyjny  (1499) przyciąga tysiące smakoszy czeskich piw z całego świata. Gościł tam sam „bohater” I wojny światowej w służbie cesarza Franciszka Józefa, dobry wojak Szwejk. Praga, podobnie jak Paryż nigdy nie śpi. Ja już tam po raz drugi nie pojadę, ale w imieniu sympatycznych Pepików zapraszam.


sobota, 6 sierpnia 2016

OBUDZIŁEM SIĘ SPOCONY


Obudziłem się, bo usłyszałem głos Jarosława Kaczyńskiego, który mówił coraz głośniej: Obudź się, obudź się, będziesz świadkiem. Świadkiem czego panie prezesie?, pytam mamrocząc poprzez twardy sen. Uchyliłem powiekę. Przede mną stoi na krześle rzeczywisty prezes trzymający talerz na którym leży egzemplarz Konstytucji, a zaraz za nim kilkoro poselstwa z ław opozycyjnych obu płci z szefem Nowoczesnej na czele. Będziesz świadkiem pokojowego przekazania władzy wzorem Wojciecha Jaruzelskiego. Oszołomiony widokiem samego prezesa, oraz spocony nie tylko doznaniami sennymi ale i gorączką piątkowej nocy, po dojściu do jako takiej świadomości delikatnie budzę żonę i pytam, gdzie oni są?. Kto??, stawia oczy w słup wystraszona jak na widok pająka krzyżaka. No, oni, Kaczyński i ta reszta co to przed chwilą tu do nas wleźli, zresztą nie wiadomo jakim sposobem, bo drzwi są zamknięte na porządny skobel. Popukała mnie w rozwichrzoną głowę. Zerwałem się z łóżka i na wszelki wypadek podbiegłem by się upewnić. Rzeczywiście zamknięte. Zrezygnowałem z dalszego snu. Poszedłem w pidżamie do kuchni zaparzyć sobie małą kawę, przedtem rozejrzałem się po wszystkich kątach, by się do końca upewnić, że był to jednak tylko sen. Ładny, trzeba przyznać, ale nie realny, zresztą jak większość majaków. Usiadłem trzymając filiżankę na spodeczku i pomyślałem wciąż rozmarzony, że jak to by było pięknie od dzisiaj. Polskie dzieciaki już dostały te cudowne 500+ więc nikt im tego nie odbierze, fakt zatwierdzony ustawą, mieszkania w ramach kolejnego plusa już wychylają się z fundamentów, więc nowy rząd budowę pociągnie pod dachy.
Frankowicze już chyba swoje dostali, a zresztą mnie nie dotyczy żadne przewalutowanie, skoro nie mam dewiz a nawet namacalnej kwoty rodzimej. Marzenia mi się przedłużyły do rana. Szedłem za ciosem. Już byłem prawie pewien, że maszynopis mojej od dość dawna napisanej książki śmiało mogę oddać do wydawnictwa nie drżąc o to, że ludzie ministra Ziobry zapukają do moich drzwi o godzinie w której odbywam sen rzeczywisty. Dzieje się jednak chyba coś dobrego mimo wszystko, bo przez okno widzę polewaczki uliczne na których umocowane są chorągiewki w kolorach narodowych i Watykanu. Czyżby papież jeszcze nie wyjechał do końca i w tajemniczy sposób dokonuje lustracji kraju, który pouczał przez pięć dni, a czego jego mieszkańcy, a szczególnie władze nie zrozumiały, uparcie twierdząc że nie dopuszczą do multikulti na świętej ziemi JPII?, choćby z wizytą do nas się zwalił cały tabun Watykańczyków w przenajświętszych szatach. Po chwili przed mój dom podjeżdża hałaśliwie samochód śmieciara także przystrojony w owe chorągiewki. Dziwne, pomyślałem, ale skoro do uprzątnięcia kraju po każdym święcie potrzeba miesiąca, to jednak przestaje to być dziwnym. Z szoferki, dyskutując w języku polsko- ukraińskim wysiadają pracownicy zakładu oczyszczania miasta. Dwóch naszych z petami w zębach, zaś jeden nie bardzo, fizjonomia mocno ocierająca się o multikulti.
Lubię o tej porze wyskoczyć po świeże pieczywo, zatem jest okazja by z bliska potwierdzić moje przypuszczenie. Witam więc brać robotniczą i pytam skąd się ów czarniawy pan jak na polskie warunki wziął. Wymachując rękami, plus kilkoma słowami o zabarwieniu rosyjskim, próbuje mi powiedzieć, że przyjechał na ŚDM, a ponieważ go okradli z wszystkiego co miał musi zarobić na bilet lotniczy by jakoś wrócić do Kostaryki. Pociesza się jednak, że za trzy lata ŚDM odbędą się w Panamie, to ja sobie wtedy odbije, bo to po sąsiedzku, byle tylko zjawili się tam ci sami złodzieje. Jak to te życie się toczy pomyślałem. Ja się budzę spocony z wrażenia i szczęścia z widoku pana prezesa, a w tym samym czasie inny człowiek, można by powiedzieć brat w wierze Franciszka, też poci się, ale przy ciężkiej robocie na drugim końcu świata, by móc powrócić do rodziny z imprezy tak świętej, że podobnej nie znajdziesz na mapie świata. Ech tam, sen mara …..

wtorek, 2 sierpnia 2016

TRESER


                          Ambicja tresera
To jest rzeczywiście dobry treser. Bardzo skuteczny. Mowa o człowieku, kolokwialnie zwanym nadprezydentem, nadpremierem, naczelnikiem państwa, czyli Jarosławem Kaczyńskim z domu Kaczyńskim z warszawskiego Żoliborza. (Tekst maxi sarkastyczny).
Człowiek, bo akurat wszystko wskazuje, że jest to człowiek jako taki, choć nie za wysoki wzrostem, który oprócz umiłowania do Mein Kampf przyjął jakże życiową zasadę, że ten który milczy jest nieobecny w przyrodzie. Dlatego jego właśnie obowiązujące przysłowie, a nawet credo życia brzmi: że jeżeli człowiek chodzi a nie tupie, to wszyscy mają go w dupie. Dobre, panie Jarosławie, zbawco Polski, ale wyłącznie dla Polski zgromadzonej na twoich przygłupich miesięcznicach pod krzyżem. Tak sobie myślę,że pisać na moim „zacnym” blogu o kimś, kto tytularnie dla przeciętnego Polaka nic nie znaczy wydaje się być zbyt infantylnym. Okazuje się jednak, że ten nad, nad, nad jest doskonałym treserem. Z pośród ponad dwustu swoich ludzi którym z pomocą suwerena nadał tytuły posłów IV Rzeczypospolitej, wybrał kilkunastu co bardziej rozgarniętych i w miarę wykształconych, dokonał na nich wstępnej (obróbki) tresury, po czym upoważnił ich do zabierania głosu przed mikrofonami dziennikarskimi. Wstępnej, bo tresura trwa nadal. Każdy problem natury państwowej, rządowej i partyjnej jest omawiany wedle jego spojrzenia i gustu politycznego. Ci ludzie w czasie tresury zmuszeni byli często na nowo uczyć się historii współczesnej, oraz wykonywać gesty sprzyjające treserowi.
            

Mógłbym sobie zadać pytanie, że skoro on dla przeciętnego obywatela nic nie znaczy, to czemuż to a czemuż zadaje sobie trud wniesienia go na strony mojego bloga, tym bardziej w sektorze ironii, choćby na ostro. Przecież z tej postaci nie da rady wykrzesać odrobiny humoru, wyłącznie samą ironię. I właśnie dlatego. Bo jeżeli nie o nim mam pisać, to o czym. Chyba nie o rzezi Ormian, bo to się ma do tematu jak pięść Mariusza Pudzianowskiego do twarzyczki profesor Pawłowicz. Chrześcijanie ormiańscy mają swoją krwawą historię podobnie jak Żydzi podczas Holokaustu w Polsce, ale nie będę przymierzał tego tematu do wielkości, a raczej małości człowieka z M-ileś tam na Żoliborzu. Wsłuchuję się więc w wypowiedzi jego ludzi w telewizyjnych wywiadach i dochodzę do wniosku, że oni z tej tresury zapamiętują każde słowo. Wszyscy na ten sam temat odpowiadają wyuczonym tekstem, jakby recytowali wierszyk. Że też żaden nie zastanowi się nad tym co plecie, nie potrafi choćby dobrać synonimu. Tu akurat mam podziw
                        Lektura- Mein Kampf
dla tresera. Jest konsekwentny i wymagający, ale i dobrze płaci. Każda ofiara tresury siedzi na jego karuzeli i czeka na moment, gdy treser zdejmie ją z krzesełka i posadzi na dobrze płatnym fotelu państwowym. Póki co musi się cierpliwie kręcić, choćby musiał się porzygać ze swego konformizmu i oportunizmu, bo wolnych stanowisk, o których marzą jest coraz mniej. Uwaga! Zwolnia się od X/16 miejsce prezesa TVP, bo pieszczoch Kaczyńskiego, Jarosław Kurski rozłożył „publiczną” na łopatki. A swoją drogą, to w tym cyrku, kaczym cyrku, bez tresera ani rusz.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

CAMPUS MISERICORDIAE


                          Rzesze młodych

Pole miłosierdzia. Miłosierdzia nad pokrzywdzonymi i biednymi ludźmi, nad przyrodą, w tym miłosierdziem dla zwierząt ale i wszystkim co otacza człowieka. Taki campus władze kościelno- samorządowe utworzyły w Brzegach koło Wieliczki kosztem setek tysięcy złotych dla dwu milionów pielgrzymów zdążających na spotkanie z papieżem Franciszkiem, którego to myślą przewodnią było owo miłosierdzie. Do kogo papież kierował swoje przesłania?. Nie tylko do tych dwu milionów. Kierował do dziesiątek milionów Polaków zasiadających przed telewizorami i odbiornikami radiowymi. Mówił wolno, bardzo zrozumiale i dobitnie, mając na myśli pokrzywdzonych poprzez biedę, wykluczenia i wojny.

           

Oczywiście, że miał na myśli Syryjczyków, przedstawicieli których nie zabrakło na krakowskich ŚDM. Słowa te w podtekście były szczególnie skierowane do władz Polski i rządzącej nią Prawem i Sprawiedliwością. Niestety te słowa miast krzepić zamiar czynienia dobrych uczynków, raziły obecną w Krakowie panią premier Szydło i prezydenta Dudę, oraz samodzierżawcę ukrytego w norze żoliborskiej, naczelnika państwa Kaczyńskiego. Ponoć cichcem przemknął na mszę poranną i siedział gdzieś w czwartym rzędzie. Ja go osobiście nie zauważyłem. Duda i Szydło, oboje milczkiem odpowiadali dziennikarzom przybyłym na obsługę Dni, że Polska czyni wiele dobra, bowiem przyjęła i w dalszym ciągu przyjmuje emigrantów z Ukrainy. Wiadomo, że nie są to uciekinierzy przed spadającymi bombami, a ludzie poszukujący wyłącznie lepszej pracy. Czyli tacy z widzenia podobni Syryjczykom przed którymi władze Polski się bronią ze względu na ich wyznanie islamistyczne. I tu jest clou problemu. Ukrainiec, choćby potomek banderowców, choćby dzisiaj wyznający paskudną awersje do Lachów jest dla PIS i Kościoła lepszy niżeli ten którego Kaczyński oskarża o zanieczyszczanie katolickich świątyń. Ukraińcy tu przychodzą dla pieniędzy, które zarabiają ku zadowoleniu polskich przedsiębiorców, na polach uprawnych albo na budowie. Pracują w większości na czarno, bez ubezpieczenia i w miarę jako takich warunków egzystencji. I to jest polskie misericordia wg PIS. Powracam do zbiegowiska w Brzegach, bo obrazek jaki pozostawili tam chrześcijanie z całego świata świadczy o marnym zrozumieniu słów papieża, (patrz obrazki), być może organizatorzy postawili na polu zbyt mało koszy na śmieci, ale mimo wszystko, bowiem człek kulturalny swoje śmieci zabiera ze sobą by się ich pozbyć w odpowiednim na to miejscu. Owsiak może być dumny, bo mimo wszystko aż tak nie zdewastował pola po woodstocku.
                                            

Podobnie zachowywała się młodzież pielgrzymkowa w hotelach. Młodzi Izraelczycy pozostawiali hotelowe pokoje gościnne w skrajnie zdewastowanym stanie. Czyżby mścili się za swych dziadków?. Nie sądzę, to wyłącznie efekt bezrefleksyjnego, a przy tym bezkarnego wychowania. Dwaj moi czytelnicy, uczestnicy pielgrzymkowej wyprawy do Brzegów chwalili się w komentarzach z udanej wyprawy pod względem „towarzyskim”, przewidując w krótkim czasie wzrost demograficzny Polski o ok. 100 tysięcy nowych Polaków w różnych kolorach tęczy. Nie wykluczone, bo warunki do reprodukcji były, w pobliżu las, no i otaczająca pole ciemnica. Po godz. osiemnastej papież w towarzyszącym Mu deszczu (mimo zaklęć Szydło w porozumieniu z JPII), odleciał do Rzymu. Z powodu ulewy zrezygnowano nawet z przygotowanej uroczystej oprawy wojskowej. W deszczu zagrała orkiestra i adieu, co zapewne ucieszyło polskie władze naczelne, bo już pięć razy nasłuchali się od Franciszka o tym że niechęć do udzielania pomocy uciekinierom jest ciężkim grzechem. Ale czy nasi obłudni katolicy wierzą w jakoweś tam grzechy, oczywiście że nie wierzą, podobnie jak i dostojnicy kościelni. Grzechy są dla szarej masy wiernych, ale zauważycie państwo, że akurat strach przed papieżem odczuwali nawet biskupi i kardynałowie. Ich „służbowe” skromne szaty, bez stroszenia głów, zwykle ubranych w „przysłowiowe torby po cukrze” o tym świadczyły. Do Brzegów przebazowali się na wzór papieża standardowymi samochodami, zaś limuzyny warte 200 tysięcy złotych każda pochowali w garażach. Być może na powrót po odlocie Franciszka ich kierowcy wyprowadzili te pojazdy ze stajni, by w chwale przynależnej pasterzom wiernych ale miernych powrócić do swoich gospoś i kanap, o których tak dużo mówił Franciszek. Papież odleciał z przekonaniem, że zrobił w Polsce dobrą robot, o naiwny. Jeszcze trwały uroczystości na Błoniach, a już Duda złożył podpis prezydencki pod uchwaloną nocą ustawą w sprawie utrącenia
                     Polski krajobraz

Trybunału Konstytucyjnego. Tą ustawą, którą w całości uparcie odrzucają Komisje Europejska i Wenecka. Czyli postępują zgodnie ze spodziewanym zamiarem rządzących, iż zaraz po ŚDM Kaczyński obali resztki demokracji i prawne zasady obowiązujące w Polsce. Tak mu dopomóż Bóg, skoro jest to po myśli oszukanego suwerena, a z Unią sobie poradzi, będzie bowiem jej grać na nosie dopóty, dopóki nie zagospodaruje wespół zespół z Kościołem wszystkie przyznane Polsce fundusze. A co potem?. Wszystko w rękach Boga. Módlcie się. Dzisiaj 72 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.Powstania bez sensu. PRZEGLĄD na czołowej stronie pokazał podpalaczy Warszawy: Bora-Komorowskiego, Tadeusza PeŁczyńskiego, Leopolda Okulickiego i Antoniego Chruściela. Podpalili Warszawę a w jej płomieniach spalili 170 tysięcy mieszkanców.Co ciekawe, planowali kolejne powstania. Zbronia do dzisiaj nie nazwana po imieniu. Prawicowa zbrodnia. O godż 17.00 zawyją syreny. A powinni zawyć płaczem wszyscy Polacy na całym świecie. Amen.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...