piątek, 29 sierpnia 2014

DWA SŁOWA









 
 
Wszystkich moich stałych, a i tych okazjonalnych Czytelników bardzo przepraszam za wstrzymanie cyklicznych wydań postów w ramach bloku „Z IRONIĄ NA OSTRO”. Przepraszam też a priori za to, że w chwili obecnej nie jest możliwe dalsze redagowanie postów następnych. Jest to spowodowane moimi kłopotami zdrowotnymi. Ciężka choroba uniemożliwia mi zdobycie się na jakikolwiek wysiłek w tym względzie. Serdecznie przepraszam, tudzież serdecznie pozdrawiam. Torunczyk (blog: abrozar.pl) , 29.08.2014.

sobota, 9 sierpnia 2014

ARMIA UZBROJONA W KRZYŻE






Stop dyskryminowania i poniżania duchownych, w tym abp Sławoja Głódzia. Musimy bronić tego co mamy najcenniejsze. Wzywam prezydenta Komorowskiego, Kaczyńskiego,  Tuska, Piechocińskiego, Rydzyka, Michalika, Hosera, Terlikowskiego, Dudę, Girzyńskiego, Gowina, Pawłowicz, Kaczmarka, Glińskiego, Bosaka, Zawiszę, kiboli oraz innych mniej znanych mężów stanu i patriotów, aby natychmiast głośno zaprotestowali – najlepiej wyszli na ulice i żebyśmy przynajmniej w tej sprawie byli jednomyślni i ponad podziałami wywalczyli godną emeryturę dla arcybiskupów, proboszczów, wikarych i księży, ale także zakonnic w szczególności tych znanych z TV opiekunek dzieci niepełnosprawnych sióstr Boromeuszek. Wzywam PSL, PiS, SP, PO, Solidarność, stowarzyszenia, fundacje, TV Trwam, słuchaczy radia Maryja, widzów TV Republika, czytelników Uważam Rze, wszystkich posłów i senatorów także tych niezależnych do poparcia tej inicjatywy. Zmieńmy w Sejmie te upokarzające ustawy, ukarzmy tych co do tej hańby dopuścili, a jeżeli nie będzie w Sejmie większości to solidarnie zróbmy zbiórkę dla jego ekscelencji i innych duchownych.

To słowa pana posła Armanda Ryfińskiego. Człowieka o wielkim sercu, którego sumienie nie może zwyciężyć biedy jaka dotyka m.in. generała abp Sławoja Głódzia ps. Flaszka i innych polskich biskupów, nie mówiąc o księżach szeregowych. A tymczasem ten arcybiskupi gbur żyje lepiej niżeli nie jeden król, bo król ma przynajmniej jakoweś obowiązki. W wojsku karze sobie uszyć mundur generalski w każdym kolorze w zależności od rodzaju wojsk. Po trzynastu latach służby w wojsku, jako naczelny kapelan (co ja mówię, służby, opilstwa, jako że żaden z oficerów nie wytrzymał tempa „towarzyskiego”, nawet prezydent Kwaśniewski w Charkowie), Głódź odchodzi do cywila i z woli JPII obejmuje urząd w Gdańsku jako szef kurii. Tu natychmiast chwyta za mordę wszystkich decydentów począwszy od prezydenta miasta Adamowicza, aż po wójtów i burmistrzów. Brzmi jak bajka o pewnym Sławoju.A tymczasem on jako władca Pomorza i samego Gdańska
wzywa ich na dywanik, a następnie nakazuje nie tylko wydzielenie gruntów, jakie mu odpowiadają, niby na budowle sakralne, ale też płacić składki na jego fanaberie i spłatę kar sądowych po aferze Stella Maris. A fanaberie są iście sułtańskie, zażyczył sobie, by wokół jego pałacu w Oliwie wałęsały się daniele. W końcu jest też myśliwym. Głódź nie pije, Głódź chleje aż do stopnia upojenia przed snem, by rano zażądać od księdza asystenta aktimelka dla rozładowania kaca. Oczywiście nie na smutno bo upokarzany ma mu przygrywać, by w ten sposób złagodzić pijackie cierpienie. Głodź ma dużo do zrobienia. Przede wszystkim musi ukryć pedofila i zaciemnić sprawę zabójstwa księdza, którego akurat zamordował cywilny partner młody gej z Piły. Głódź, który po tych 13 latach służby (pijaństwa) otrzymał odprawę emerytalną w kwocie 250 tysięcy złotych, a ponadto 10 tysięcy emerytury, (a wiadomo że na emeryturę w wojsku i innych służbach mundurowych idzie się minimum po 15 latach, gdzie przepisy o emeryturach, polska władzo?) czuje się absolutnie wszechwładnym. Wcześniej jako naczelny kapelan w wojsku, nakazywał żołnierzom by rozbierali piece (kafle) w dawnych, opuszczonych pałacach, które następnie wojsko przewoziło mu w białostockie, gdzie Głódź budował pałac dla siebie na starość. Jest wiele reportaży oficerów, którzy odeszli już do cywila, a mieli kontakt z degeneratem generałem, biskupem Głódziem. Zwykle po pijaństwach Głódzia żołnierze wnosili go do śmigłowca, bo trzeba było go odwieźć do garnizonu gdzie zamieszkiwał. Opowieści o Głódziu jest dziesiątki i wszystkie są opisane w Faktach i Mitach oraz NIE. Można odszukać w archiwach Internecie, na Fb. To prasa której prosty, wystraszony przez Kościół katolik w Gdańsku nie czyta Wobec tego taki niemoralny skurwiel czuje się bezpieczny. Dziwić się tylko można tym, przedstawicielom władz, którzy chociażby dla własnego spokojnego sumienia poddali się temu biskupiemu baranowi i zdecydowani są nawet bronić jego zasranej opinii. Jego zasrana opinia częściowo spada nie tylko na tych dziennikarzy i przedstawicieli władz miejscowych, którzy leżą przed nim plackiem, ale też na tego co go zrobił biskupem z prostego księdza czyli Wojtyłę, gdy jeszcze nie był santo subito, oraz prezydenta Wałęsę co go zrobił generałem ze stopnia podoficerskiego. Głodź to zaraza dla Kościoła, to egzema na skórze episkopatu, którego jest członkiem. Skoro jednak episkopat nie reaguje na to ciężkie schorzenie, to znaczy że większość tej „zacnej” kościelnej organizacji jest tyle samo warta i Głodź o tym wie doskonale.

Przecież razem chleją. Tak oto wygląda rzeczywistość oddzielona od społeczeństwa murami nie tylko klasztornymi, ale i zmową milczenia.

Na tym tę „bajkę” można by zakończyć, ale jest jeszcze morał: „Prawdziwy” generał flachom się nie kłania, dzięki temu ma „poważanie” w narodzie. Generał Jaruzelski nie pił w ogóle, dlatego jego koniec był taki jaki był. Ale przy tym wszystkim też potrafię sobie odpowiedzieć na wszystkie pytania, a mianowicie:

Kto zrobił bp.ochleja i degenerata arcybiskupem – odpowiedź: JPII, Bóg zapłać.

Kto przekształcił podoficerskiego ochlapusa na generała -odpowiedź: prezydent Lech Wałęsa – Gdańszczanin.Bóg zapłać.

Kto zrobił go władcą kurii gdańskiej – JPII. Bóg zapłać

Kto mu się kłaniał w pas i spełniał wszelkie zachcianki: otóż wyłącznie świeckie władze Gdańska i okolic. Martwcie się teraz, bo on was wszystkich sprzeda i przepije.

Obrazki od góry:
1. Niezwyciężona polska armia.
2. Daniele na posesji pałacu biskupiego Głódzia
3.Głodż w całej purpurze


czwartek, 7 sierpnia 2014

BOŻE, TAKIE NIESZCZĘŚCIA!


Napisałem tekst odnośnie embarga zastosowanego przez Europę, USA, Australię, Kanadę i Norwegię wobec Rosji, no i odwrotnie, czyli sankcji, jakie Rosja stosuje wobec tych pierwszych. Napisałem i przez nieostrożność, podczas, gdy bezmyślnie klikałem w klawiaturę straciłem tekst. Po raz drugi nie będę się wysilał. Niech stracę ja, moi czytelnicy, no i jakże by inaczej.…. blogerska publicystyka polska. A było o skutkach zastosowanego embarga Rosji wobec Polski. Polski już jako takiej, bez umiejscawiania w strukturach Unii Europejskiej, co nas rzeczywiście zobowiązuje do posłuszeństwa wobec Parlamentu Europejskiego. Pisałem, że grozi nam narodowa bulimia, jako że te wszystkie dary boże musimy sami zjeść. Trudno, na pohybel Putinowi. Na tenże pohybel mamy wtranżolić dodatkowo po kilka a nawet kilkanaście kilo jabłek. Ja może zjem, żona też, bo lubimy owoce, ale jak sobie poradzi taka wnuczka lub wnuczek lat cztery albo mniej. Panie ministrze od rolnictwa miej pan litość. Oprócz jabłek trzeba też mimo wstrętu wtranżolić dodatkowe parę kilo marchwi, kapusty, pietruszki, ziemniaków, śliwek, gruszek, nie mówiąc już o hektolitrach mleka, oraz pudach świniny. A nic się nie może zmarnować zgodnie z boskim zdaniem wypowiedzianym przez wieszcza Adama „ gdzie okruszek chleba „ itd. Ja bulimii się trochę obawiam, bo już noszę na swoim kręgosłupie nieco nadwyżki pochodzenia zwierzęcego, ale tu chodzi o naród, ten naród!, który zrywa się do wymarszu na pielgrzymki by wyprosić łaskę ocalenia Warszawy od kary boskiej. Okazuje się bowiem, że wszystkie przegrane powstania narodowe, w tym Warszawskie, oraz nawałnica hitlerowska na nasz kraj to kara za to, że Warszawa przed wojną była siedliskiem rozpusty. Tu wykonywano 180 tysięcy aborcji rocznie, a kurew było zatrzęsienie ( to do pana panie Dyzma).Wszyscy czytaliśmy i to niekoniecznie w książeczce do nabożeństwa, że stolicami rozpusty zawsze były takie miasta jak Paryż, Londyn czy też Tokio, ale jakoś im się nic z tego powodu nie stało. Inny Bóg ma ich w swej opiece, czy co?.
Dzisiaj panowie hipokryci wiedzcie, że Polki wykonują ponad 200 tysięcy aborcji rocznie w tzw podziemiach, oraz za zachodnią i południową granicą. Także tylko patrzeć jak ukochana nasza stolica pierdyknie i obróci się w ruiny, a proces tej hekatomby zacznie się od Pałacu Kultury. Ostaną się tylko budynki kościelne, siedziba episkopatu i klinika prof. Chazana. W celu przebłagania losu Warszawy w pocie czoła w skrajnych warunkach pogodowych idą pielgrzymki częstochowskie. Jest jeszcze jeden ratunek, słychać pomruki od niebieskiego Snowdena ,oraz z podsłuchów krajowych zainstalowanych w okolicach Lichenia i Torunia. Ratunkiem ponoć jest akt zawierzenia całego narodu poprzez podpisanie klauzuli sumienia nie tylko przez lekarzy i nauczycieli, ale też policję, wojsko, listonoszy, kasjerów biletowych, oraz co bardzo ważne, babcie klozetowe. Może zdążą w ten sposób wykupić nam stolicę.
PS; Coś się zmienia w naszym kraju w sprawie narodowej homofobi. Transseksualistki same wymierzają sprawiedliwość tym, którzy im ubliżają. Warszawska Rafalala w odpowiedzi, gdy chłoptaś powiedział do niej zamiast proszę pani „coś takiego”, po prostu dostał w pysk (tak w pysk) bo tylko tak można taką „niby” twarz określić. Ta sama dama dzisiaj w programie TV na spotkaniu z narodowcem Arturem Zawiszą postąpiła podobnie. W chwili gdy Zawisza odezwał się do niej, że na „takie coś” nie może patrzeć został przez nią oblany wodą. Z mokrym pyskiem wyszedł ze studia. Kto wie,, może to jest sposób na kształtowanie kultury w Polsce?. Kto wie.

sobota, 2 sierpnia 2014

KRAINA LUDOŻERCÓW


O braku uśmiechu i wyrazach radości na twarzach Polaków, pisałem bodajże przy okazji omawiania książki „Zrób sobie raj” pana Mariusza Szczygła, a konkretnie o mentalności społeczeństwa czeskiego, czyli o naszych sąsiadach, które to społeczeństwo stać na wzajemny uśmiech podczas mijania się na ulicy, pozdrawianie się słowem dzień dobry itd. Zaznaczam po raz któryś, że jest to społeczeństwo prawie w całości ateistyczne. Tak, panie abp. Gądecki: Ateistyczne. W sobotniej Gazecie Wyborczej przeczytałem artykuł, który potwierdza a nawet utrwala powyższe. Polska jest narodem smutnym i wzajemnie sobie nieżyczliwym, a nawet źle życzącym. Zauważają to nie tylko europejczycy, którzy z nami obcują na co dzień, ale też przybysze z krajów dla nam bardzo odległych. Profesor Zimbardo , wybitny psycholog społeczny z Uniwersytetu Stanforda, częsty gość w Polsce mówi: Czasem jak przyjeżdżam do Polski to mam wrażenie że trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Tu nikt się nie uśmiecha, raczej odburkuje. Ale nie trzeba być zawodowcem jak profesor, żeby to potwierdzić. Na poznańskiej Malcie odbyła się w tym temacie międzynarodowa dyskusja. Chilijczyk Mario Goldamez, przedstawiciel narodu, który bodaj najbardziej wycierpiał straszne okropności za Pinocheta, cudem uciekł z kraju, bo siepacze przyjaciela JPII zabili mu ojca a jemu też groziła śmierć, być może przez zrzut żywcem z samolotu. Zapytano go czym różni się naród chilijski od polskiego, odpowiedział: Jak przyjechałem to się zdziwiłem. W Chile pełno słońca, ludzie uśmiechnięci mimo tak straszliwej naszej historii, a tu wszyscy wyglądają tak jakby wrócili z pogrzebu. Podobnie wypowiedział się prawnik z Konga, który pokazywał jak jego współmieszkańcy mimo rasizmu potrafią się bawić, pokazując taniec biodrami. Na naukę tegoż, jakże dynamicznego i miłego dla oka tańca zapraszał Polaków i inne narodowości których przedstawiciele uczestniczyli w sympozjum. Nie przyszedł żaden Polak. Dlaczego tak jest, że Polak musi być inny niżeli jego sąsiedzi zza Tatr, Odry i oceanów?. Nie wiadomo. Generalnie nie potrafią współczuć nieszczęściu innych, a nawet potrafią cieszyć się z ich nieszczęścia. Przykład: Profesor Gizy opisuje historię z dworca autobusowego w Polsce. Matka zapakowała małe dzieci i walizki do pojazdu i próbowała zrobić jeszcze małe zakupy w pobliskim kiosku. W tym czasie autobus odjechał. Matka w rozpaczy, a tymczasem reakcja akurat oczekujących na inny autobus była zobojętniała, ba, słychać było głosy: Jest sama sobie winna, bo to jest tak gdy nie przestrzega się rozkładu jazdy. Zrozumienie wykazała tylko jakaś przypadkowa kobieta, która głośno krzyknęła: Są różne przypadki losowe, trochę empatii do k*rwy nędzy okażcie Polaczki. Wtedy usłyszała: Empatii, chyba pani żartuje? Empatię to może mieć Niemiec albo Szwed, ale nie skundlony Polak, który czuje się kopany na każdym kroku jak nie przez sąsiada to państwo a nawet proboszcza. Polak jak ma okazję to dokopie innemu Polakowi, bo musi sobie odreagować. Pasażerka z dziesięcioletnim synkiem słuchając tych słów sama się spóźniła na swój autobus. Komentarz innych: Spóźniła się k*rwa jedna, niech sobie teraz radzi. Ciekawe, co z tego wydarzenia zapamiętał synek dziesięcioletni. Niektórzy powiadają, że nasze ponuractwo wywodzi się z PRL. Nawet Pietrzak „spod Egidy” śpiewał: czemu jesteś taki smutny Polaku... bo jedziesz do pracy. Dzisiaj z kolei tenże Polak jest smutny z powodu braku pracy. Trudno dzisiaj te ponuractwo przypisać tym co wyznają wartości prawicowe, czy też tym z lewicy. Prawicowcy tenże smutek narodowy przypisują czasom Gierka, ci inni z kolei czasom Balcerowicza, a ja jestem przekonany absolutnie że, nasz smutek bierze się z kultu naszych porażek i przegranych powstań narodowych, bo innych poza legendarną już Bitwą pod Grunwaldem i Bitwą Warszawską nie mamy. W smutku utrwala nas martyrologiczny, a przy tym bardzo uległy, a nawet trybalistyczny stosunek do Kościoła i samego Watykanu, ale też do państw bogatszych, o bardziej utrwalonej demokracji i dobrej gospodarce. Wystarczyło popatrzeć na obchody 70 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Wszędzie smutek i żal nie wiadomo do kogo, bo przecież nie do decydentów w sprawie wydanych rozkazów – do boju na śmierć i życie. O nie!. To bardzo zasłużona dla II RP przedwojenna polska prawica, która tylko z patriotycznych powodów wywiozła polski skarbiec narodowy do Londynu i żyła sobie tam przez okres okupacji jak pączek w maśle, pozostawiając rodakom krew i łzy. Rozkaz brzmiał:
Do boju, choćby z butelkami benzyny na czołgi wroga. 200 tysięcy Warszawiaków użyźniło ziemię mazowiecką, nie mówiąc o zrównaniu miasta z ziemią. Kto na tym zyskuje i buduje swoją niezasłużoną wielkość?. Prawica polska, która jakże potrafi obmywać swoje ego krwią rodaków. Takie są skutki. I co tu się dziwić naszym polskim nastrojom, skoro cieszymy się z poniżenia innych, zdezawuowania dorobku sąsiada, lub nawet wydawało by się przyjaciela. Gładko przechodzą nam przez gardło słowa, które chociażby częściowo „poprawiają” nam nastrój np. na znajomego inżyniera powiemy: pewno to jakiś technik budowlany, na doktora- łapiduch, urzędnika- urzędas, weterynarza- konował, a na kucharkę, to garkotłuk. Takich garkotłuków najwięcej można znaleźć w Londynie i Dublinie. To rdzenni Polacy, niektórzy z polskimi tytułami inżyniera, czyli po prostu chyba technicy... od zmywaka. Ciekawe, czy tam się uśmiechają. Gdyby nasza kultura pozwalała na kanibalizm, kto wie, czy nie bylibyśmy ludożercami. O tym pisał też Wańkowicz 60 lat temu.
 
Obrazki od góry:
1.Polskie lekarstwo na troski.
2.Władza ludowi pomoże.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...