środa, 30 kwietnia 2014

PRZYRODNICZA OSOBLIWOŚĆ, CZYLI T.T.


Skandal jaki wśród katolickiej prawicy wywołała zapowiedź prezydium rządu w sprawie zamiaru ratyfikacji przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy w rodzinie jest chyba największym skandalem odczuwanym w kręgach episkopatu polskiego, ale też w prasie katolickiej z Frondą na czele. Frondą, którą kieruje dyżurny katol, mąż rozpłodowy, dyżurny gość programów TV polskiej, Tomasz Terlikowski, najbardziej zakuty i gniewny czerep w kręgach kościelnych. Celem Kościoła nie jest solidarność z prześladowanymi, tylko głoszenie ewangelii powiedział  tenże uczony w radiu Zet podczas niedzielnej porannej audycji.

Nie wierzę, że zdrowy psychicznie i wykształcony człowiek może coś takiego wydumać w swojej głowie i powiedzieć głośno, a mianowicie „TO MOMENT W KTÓRYM ORIENTUJESZ SIĘ, ŻE ZWALCZAJĄC PRZEMOC WOBEC KOBIET, ZWALCZASZ CHRZESCIJAŃSTWO. No, ale to Terlikowski przecież.”, napisał ktoś bardzo rozwścieczony. Przecież kretyn obraził żonę i matkę.

Dobra, już wiem, jak to idzie. "Idźcie w pokoju Chrystusa bić żony i córki swoje, a jak starczy czasu, to i synom nie szczędźcie, by godnie kontynuowali dzieło Wasze, amen". Tak można sparafrazować każdą końcówkę mszy świętej, gdy celebrant wygłasza pożegnalne słowa do wiernych, a które w myśl Frondy Terlikowskiego oznaczają właśnie TO, czyli inaczej mówiąc idźcie i napier...ajcie swoje żony i dzieci, wcześniej po drodze wstąpcie do knajpy na przysłowiową setę, bo to wy mężowie zostaliście obdarzeni immunitetem ślubnym, więc macie do tego prawo a nawet obowiązek zapisany słowami dzisiaj świętych i wielu innych mędrców żyjących w średniowiecznym celibacie.

Terlikowski skretyniał już do tego stopnia, że jemu powinno zabronić się publicznych wystąpień. Za cholerę nie mogę skojarzyć ani jednej jego wypowiedzi, która nie budziłaby powszechnej odrazy,”, pisał ktoś inny na Facebooku.. Może i tak jest dosłownie, ale też jest on otoczony wieloma innymi idiotami i idiotkami nawet z tytułami profesorskimi. Otóż pani profesor Pawłowicz decyzję prezydium rządu nazwała pierwszym zatrutym owocem wyjazdu polskich polityków na uroczystości kanonizacyjne. Biedna dama w swej nienawiści do normalności europejskiej. Biedna i szamocząca się z flagą UE zwaną przez nią po prostu szmatą. Jakże ów epitet pasuje do niej jako osoby, jako kobiety i kilku innych .


Trudno powiedzieć czy owa zapowiedź, a tym bardziej udana ratyfikacja otworzy drogę do następnych ratyfikacji, w tym przyjęcia Karty Praw Podstawowych. Raczej celebranci mszalni do tego nie dopuszczą. Mają bowiem w Sejmie i Senacie aż trzystu posłańców sługusów, a także głównego mieszkańca Pałacu Prezydenckiego. Pałac jest świeżo wyegzorcyzmowany, a więc żaden szatan się już, a przynajmniej do następnego roku nie zakradnie w jego czeluście.


czwartek, 24 kwietnia 2014

DOKUMENT



Komu jest on potrzebny, tak naprawdę do końca nie wiadomo. Przypuszczalnie, a nawet wiele wskazuje na to, że wyłącznie Kościołowi katolickiemu w celu potwierdzenia jego władzy nad ludem kraju niby należącym do demokratycznej, świeckiej Unii Europejskiej, ale jednak bardzo odmiennym w sferze duchowo-wyznaniowej. Tu każde pierdnięcie (przepraszam za słowo każde) musi być obwąchane i ocenione przez episkopat. Wiele pisałem w co najmniej kilkunastu postach, że nasz rząd i całe poselstwo poza kilkudziesięcioma posłami SLD oraz Twojego Ruchu odczuwa wdzięczność biskupom i proboszczom z tego powodu, że w ogóle nazywają się posłami (osłami) i praktycznie za darmo biorą po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Przykłady na takowe twierdzenie dają nam chociażby co bardziej odważne w treści seriale TV, jak chociażby Ranczo, U Pana Boga za piecem oraz Ojciec Mateusz, gdzie o wszystkim co wydarza się lub ma się wydarzyć w miejscowym społeczeństwie decydują proboszczowie. Cały naród o tym wie, ale niestety tylko jednostki potrafią analitycznie to skomentować. „Dokument”, jaki z okazji kanonizacji JPII miał uchwalić nasz katolicki Sejm (tak, tak, jak najbardziej katolicki) a który spowodował aż taki żenujący spektakl z powodu tego, że posłowie lewicy przedłożyli swój alternatywny projekt uchwały, by oddzielić sacrum od profanum, a konkretnie sformułowania pachnące stricte kadzidłem od świeckiej powagi Sejmu, został wypchnięty głosami tej prawie 420 osobowej grupy złożonej z „wysłanników” Kościoła. Niby tam zasiadają liberalni posłowie z PO, skrajnie prawicowi z partii PiS i nie mniej skrajni z pozostałych partyjek, to oglądając Sejm Polskiej Rzeczypospolitej w momencie przepychanek między skromną lewicą i wieloosobową prawicą, którymi to sterowała służebnica Pana czyli Marszałkini Sejmu nazwiskiem Ewa Kopacz, można naprawdę doznać halucynacji. Na chwilę zamknąłem oczy, by sobie wyobrazić prawdziwy skład naszych wybrańców. Przez ten moment pod powiekami zobaczyłem salę sejmową wypełnioną ludźmi w komżach i sutannach. Tak niestety to widziałem.


Otrząsnąłem się by nie popaść w wariację, albo przynajmniej w chory omam. W chwili gdy doszedłem do normalnej świadomości odczułem własną wartość publicystyczną szerzoną na łamach mojego bloga, bo przepraszam, ale mógłbym w niektórych momentach mieć samokrytyczne odczucia, że biłem w ten nasz katolicki Kościół i jego naczelników, włącznie z papieżem JPII jak w bęben. Dzisiaj patrząc na te idiotyczne uchwały sejmowe, okraszone w swej podświadomości widokiem poselstwa w komeżkach zrzuciłem ciężki kamień z własnego, już dość spracowanego serca. To są wyłącznie HIPOKRYCI, a tak naprawdę to oszuści i sprzedawczyki państwa polskiego, a przy tym wielu z nich to zwykli łajdacy, alkoholicy i bywalcy przeróżnych klubów go-go, agencji towarzyskich, oraz amatorzy prywatnych prostytutek damskich a też i męskich, często obleczonych w szaty kościelne, jako że ponad 50% kleru to homoseksualiści, o czym mówił sam papież Franciszek, słowami: „kimże ja jest wobec Boga by krytykować homoseksualizm kapłański, skoro ich takimi stworzył”. I tak oto znalazłem odpowiedź na swoje pytanie: Jak się czuje duch JPII wobec ziemskiej obłudnej, tematycznie związanej z Jego osobą kłótni sejmowej w Polsce, wobec jarmarcznego handlu Jego krwią, Jego zębami, a nawet gaciami uznanymi za relikwie drugiego stopnia.(uwaga, po wypraniu będą zakwalifikowane do relikwii stopnia pierwszego). Ja sam i wielu mądrych ludzi z mojego otoczenia z całej tej hucpy się po prostu śmiejemy, ale i czujemy się mocno zażenowani. Ubolewać można tylko nad milionami ogłupionych rodaków, a wśród nich również nad prostactwem urzędujących za dwadzieścia tysięcy złotych miesięcznie w salach sejmowych i senatorskich. Niech im JPII wybaczy skoro Go kanonizują na swoją chwałę budując mu chwalebnie 1000 pomników, a także oddając Mu w duchowe władanie kilka tysięcy ulic, skwerów, szpitali, szkół i uczelni.
Aby do niedzieli, a potem tenże pierdolec powoli zacznie umierać śmiercią, wydaje się nieuchronną, bo szczęśliwie dla uciemiężonego kraju zmalała liczba powołań do seminariów aż o 40%.
 
PS. Serdeczne dzięki za miłe i wyczerpujące komentarze Paniom podpisującym się J. i Lodzia, a dot. poprzedniego posta. Torunczyk.

środa, 23 kwietnia 2014

PIERDOLEC POLSKI


Na to zanosiło się już od kilku lat, gdy polscy katolicy, podsycani przez kler nie poprzestali na zachwycie gdy polskiego papieża, nazwiskiem Karol Wojtyła, ksywka JPII, decyzją BXVI beatyfikowano zgodnie z hasłem SANTO SUBITO, czyli wprowadzono do przedpokoju niebiańskiego. Pełna satysfakcja nastąpi, teraz gdy wierni modlitwą i datkami, oraz decyzją władcy Watykanu wprowadzą Go na pokoje Pana. Co prawda powiadało się we wszystkich mediach, że duch JPII odszedł właśnie do domu Pana, ale jak się okazuje nie przestąpił najważniejszego progu pańskiego. Oczekujemy więc kanonizacji. O tym są przekonani wierni polscy katolicy, czyli normalni, oraz tzw, katole, czyli bezmózgowcy, a takiej to odmiany wiernych mamy ponoć około 40% za sprawą cwanego Rydzyka i jemu podobnych zidiociałych hierarchów, typu Michalik albo Małkowski. Ja, czystej rasy Polak ateistyczny w tej sprawie opieram się tylko na donosach prasowych i to wcale nie do końca katolickich. Rozmyślałem wówczas gdy wszystkie stacje telewizyjne w obecności prezydenta Polski Kwaśniewskiego doniosły, że w tym momencie JPII odszedł do domu Pana. Ponieważ nie wiem jak miał daleko do celu to sobie wyobraziłem, że nie będzie Mu fizycznie łatwo, bowiem udając się w zaświaty dźwigał dwa wory swoich ziemskich dokonań. Ten mniejszy to zasługi dla wiernych i Kościoła powszechnego, zaś ten większy, a przy tym dużo cięższy to wór grzechów, z których jako papieża i następcy św. Piotra na ziemi nikt Go nie rozgrzeszył, bo nie był władny. Jak mógł być ktokolwiek władny aby rozgrzeszyć z milionów ofiar straszliwej choroby AIDS, która uśmierciła ich w wyniku zakazu używania prezerwatyw w Afryce, a których to użycia zakazał nasz „święty”. Jak można rozgrzeszyć ze zbrodni pedofilskich popełnionych przez dziesiątki tysięcy księży katolickich na całym świecie, których zgodnie z zaleceniem papieskim przed ściganiem sądowym ukrywano w innych parafiach, albo wręcz za granicą. Jak można rozgrzeszyć zwyrodnienia wychowawcze w ośrodkach prowadzonych przez siostry zakonne (nasza Bernadetta).
Jak można rozgrzeszyć czułe pocałunki  JPII z założycielem Legionu Chrystusa Macielem Degollado, wyjątkowym seksualnym skurw..em, który gwałcił nie tylko seminarzystów ale też swoje własne dzieci. Jak można rozgrzeszyć przyjaźń z przywódcami junt wojskowych, zbrodniarzami w Chile Pinochetem, oraz w Salwadorze, która to podczas odprawianej mszy zabiła biskupa Oscara Romero. Było to na rękę JPII, bo nie pozwolił nawet pojechać przyjaciołom zamordowanego na pogrzeb. Podobne miłostki przyjacielskie wyrażał w stosunku do junty argentyńskiej, która lewicowców wraz z rodzinami topiła w morzu wyrzucając ich z samolotów. To tylko namiastka wszystkich grzechów dźwiganych do domu Ojca w tym większym worze. Czy tam Mu to rozgrzeszył Bóg Ojciec w którego wierzył, nie wiadomo, tak jak nie wiadomo, czy On tam w ogóle na Niego czekał. Dla jednych tak, dla innych, raczej nie, a nawet na pewno nie, więc można sobie tu na ziemi czynić przeróżne groteskowe historie, oparte na niby cudach, podobnych zresztą do tych które objawiają się na drzewach i parapetach okiennych. No ale z tego są pieniądze i to na tyle olbrzymie, że liczą się z nimi nawet władcy świeccy i parlamenty, szczególnie w wyznaniowej Polsce, gdzie projekty ustaw zanim zostaną odczytane w Sejmie muszą być śledzone przez episkopat, czy przypadkowo nie są sprzeczne z zapisem o wartościach chrześcijańskich, oraz podpisanym przez Polskę konkordatem, czyli pętlą na szyi. Konkordatem zawartym na kolanach przez rząd Hanny Suchockiej właśnie z JPII., co oczywiście katolicka, biedna i zapyziała Polska poczytuje sobie za dumę i zaszczyt. Wór JPII był ciężki i bardzo uciskał jedno z ramion, bo drugie akurat było obciążone jeno kilkoma dobrymi uczynkami papieskimi. To podkreślana na każdym kroku wierność patriotyczna Ojczyźnie, chociaż zachodzi tu wiele wątpliwości, bo jak można własny ukochany kraj obciążyć takim zajebistym (przepraszam za słowo takim) zapisem konkordatowym?. To wspomaganie polityczne i materialne opozycji w czasie stanu wojennego w Polsce w celu obalenia ustroju socjalistycznego i wyrwania Ojczyzny w objęć ZSRR.. To w końcu częste wizyty nad Wisłą w celu utwierdzenia rodaków że warto pielęgnować wartości zapisane ziemi, tej ziemi!, czyli konkretnie Jemu, boć to wszystko co się stało spowodowała Matka Boska, Królowa Polski za pośrednictwem tronu papieskiego. W to wszystko uwierzył prosty jak widły naród polski, gotów obdarzać swoich hierarchów każdą złotówką, nawet tą przeznaczoną na powszedni chleb. Skoro prosty naród to i prosty rząd, zresztą wybierany głosami tegoż narodu, głosami napędzanymi z mównicy kościelnej. To takie polskie polityczne perpetuum mobile.

Sprawa kanonizacji Wojtyły została przez hierarchów, a nawet władze rozdmuchana do tego stopnia, że jest usadowiona nie tylko we wszystkich programach RTV, ale też w prasie. Na samą imprezę do Rzymu wybiera się ponoć około czterysta tysięcy moich rodaków. Wybierają się też nasi wybrańcy z rządu, z Sejmu i Senatu, nie licząc tysiące przeróżnych radnych, prezydentów miast, wójtów a nawet sołtysów., Oczywiście w ramach służbowych, czyli za pieniądze podatników. A spróbowaliby nie pojechać. ORMO, czyli proboszcze czuwają. Jeszcze kilka dni i z tego balonu powietrze zejdzie, bo Karol Wojtyła z niesmakiem, ale bez większych wstrętów usiądzie po lewicy Ojca, bo po prawicy pewno siedzi Marcial Maciel. Tak oto zamkniemy tydzień zwany polskim katolickim pierdolcem.

czwartek, 17 kwietnia 2014

BARDZO, BARDZO

Szczerze życzę wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom udanych,  ciepłych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych 2014. By rodząca się przyroda natchnęła nas Polaków animuszem i nadzieją.  Niech ta nadzieja zapuka do każdych drzwi.
                                                                                        Torunczyk

wtorek, 15 kwietnia 2014

PUTIN JAK RASPUTIN


Bierze co chce, można by zatytułować ten post. Otóż bardzo mnie zaintrygowały słowa profesora Bronisława Łagowskiego zamieszczone w cotygodniowym PRZEGLĄDZIE pt. „Wrogie podziały”, tym bardziej, że za sprawą mediów od miesięcy cała Polska żyje tym, co się działo na Krymie, a dzieje nadal na Ukrainie. Otóż profesor pisze: Po rozpadzie Związku Radzieckiego, Ameryka, która ten fakt uznała za przegraną Rosji, zgodnie z doktryną, iż należy dobić leżącego, mimo wielu pokojowych decyzji Gorbaczowa, próbowała i próbuje nadal Rosję oszukiwać. Profesor pisze, że upłynęło trochę lat zanim dało się zauważyć to, chociażby w mediach amerykańskich i proamerykańskich (w tym polskich). Sprawa stała się otwarta, gdy naukowcy rosyjscy, którzy od kilkunastu lat i więcej pracujący w Ameryce zaczęli coraz wyraźniej dostrzegać antyrosyjski ton w tamtejszych sferach propagandowych. Ten ton musiał być bardzo rażący, skoro sprawiał przykrość ludziom, którzy nie są wielkimi patriotami, ani zwolennikami Putina. Nieprzyjemny ton przedstawiania Rosji rozszerzył się na media europejskie, nie mówiąc już o polskich, które to media można zaliczyć do mediów specjalnej troski. Przyczyną tegoż jest fakt wyraźnie odnotowany na Zachodzie: Otóż Rosji pod rządami Putina za dobrze się powodzi i za bardzo przybiera ona na sile. Potwierdzają to wypadki z Krymu oraz Ukrainy, gdzie ludzie pragną żyć w Federacji Rosyjskiej, gdzie pensje pracowników są 3 a nawet więcej razy większe niżeli tu gdzie mieszkają, i tylko o to im chodzi. Podobnie zresztą taki stosunek wynagrodzeń widzimy między Polską i Zachodem. Wrogość USA do Rosji ma przyczyny polityczne i militarne. Otóż bilionowym wydatkom na zbrojenia trzeba nadać jakiejś usprawiedliwienie. Tak już bywało za komunizmu. Podobnie zachowują się polskie media na klęczkach wykonujące polecenia przydupasów amerykańskich, czyli rządu Rzeczypospolitej. Ileż to było wyśmiewania się z Putina i jego planu realizacji zimowej olimpiady w Soczi, ileż znajdujemy w prawicowej prasie i TV felietonów ośmieszających rosyjską gospodarkę i życie codzienne obywateli Rosji. Ostrzegają nas, a prawdopodobnie i obywateli Rosji nasze kmioty prasowe, że potęga NATO trzykrotnie przewyższa zdolności obronne Rosji i w przypadku ataku rosyjskiego , powiedzmy na Polskę (ale po co?), ich siły militarne zostaną unicestwione w ciągu kilku dni, nawet bez użycia broni jądrowej. Szkoda że dla potwierdzenia ich słów nie mogą zapytać Napoleona albo Hitlera. Europa zachodnia zdaje sobie sprawę, że nie warto się zbytnio wtrącać w sprawy nie swoje, a więc w konflikt ukraińsko-rosyjski, ale nie nasi pożal się boże przywódcy, co to kosztem biedy w kraju zbroją się na potęgę. I pewnie by im jeszcze lepiej szło, gdyby nie ten cholerny gaz i ropa rosyjska. A przecież w gruncie rzeczy Ukraina jako państwo nie należy do gospodarczego bloku zachodniego, więc o co ten kram. Mądry szybko wyciągnie wnioski: trzeba osłabiać Rosją jak tylko się da zgodnie z amerykańską doktryną polityczną.
Mądrze zauważył publicysta niemiecki Josef Joffe: są trzy zawody, w których nie wymaga się żadnych dyplomów, to polityka, prostytucja i dziennikarstwo. Szczególnie dziennikarstwo nad Wisłą. Nie trzeba być rusofilem by przyznać rację panu profesorowi Łagowskiemu. Na szczęście jak widać po komentarzach jest nas dosyć wielu normalnych Polaków, którzy potrafią historycznie oddzielić żołdactwo stalinowskie, przeróżnych kałmuków, czyli azjatyckich gwałcicieli katolickich Polek, od prawdziwych Słowian z rosyjską duszą, zarówno tych na Ukrainie jak i na terytorium Federacji, a co będzie?. Nikt dzisiaj nie zna odpowiedzi, bowiem wojny mają to do siebie, że lubią wybuchać spontanicznie, z dnia na dzień.
 
Fotki od góry:
1.Kapela lwowska
2.Piekne obiekty sakralne Kijowa

sobota, 12 kwietnia 2014

SZAFARZE CZY ZBRODNIARZE



Czasem, jak przyjeżdżam do Polski, mam wrażenie, że trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Tu nikt się nie uśmiecha, raczej się odburkuje, nigdy nikt do nikogo nie zagaduje - mówi "Gazecie Wyborczej" słynny psycholog prof. Philip Zimbardo. - Polacy są cudowni, ale nie dla obcych – dodaje.”. Oczywiście zgadzam się co do joty, tyle że dodam, że dla swoich też nie bardzo. Polacy to smutny naród, jakby wszyscy naraz doznali straszliwej, niespodziewanej traumy. To nie Czesi albo Szwedzi, gdzie na ulicy mówi się mijanym przechodniom dzień dobry z uśmiechem. Mam na myśli tych wszystkich co po wypoczynku na łonie natury podążają do rodzinnego domu, jak i tych, którym śpieszno do pracy, czy na zakupy, a nawet tych, co drepczą na mszę niedzielną. Tam pożywieni ciałem boskim, tym bardziej z marsowa miną cmentarną powracają do swych domostw. Jakaś choroba narodowa, czy co?. Wydaje się, że SB-kom w minionych czasach łatwo było czynić nabór do firmy, której reprezentantami byli właśnie „smutni panowie”. Trudno zatem nie przyznać racji profesorowi Zimbardo, ale też nie przyznać racji pani Aleksandrze Klich z Gazety Wyborczej, która mimo wysiłków nie znajduje lekarstwa na polski klerykalizm. On to wwiercił się w polskie mózgowia zarówno tych od pługa, aż po przywódców kraju. Pan prezydent, pierwszy klerykał Zjednoczonej Europy dzień urzędowania zwyczajem prostego Wałęsy rozpoczyna od komunikowania, dając przykład całej pozostałej władzy w Polsce, aż do sołectwa. Samorządowcy wspólnie z kuriami robią miejskie imprezy, urzędnicy bijąc się piętami w tyłek biegają do biskupów na kawę. Dyrektorzy szkół i uczelni ściągają księży na poświęcenie sal informatycznych, nowego oświetlenia, wind, a nawet boisk i piłek. Burmistrzowie i sołtysi pchają się w niedzielę do pierwszych ławek, żeby ich zobaczył proboszcz. Dobrze to pokazuje serial „Ranczo” i inne polskie seriale z udziałem księży, ale czy można sobie wyobrazić polski film bez faceta w czarnej kiecce?. Nie można, ponieważ taki film nie uzyska błogosławieństwa, czyt. „laudacji” biskupów, a może i ministra kultury, bo jak wiadomo akurat na tym stanowisku mamy osobę prawie kanonizowaną. Dalej czytamy że nauczyciele i pracownicy kuratorium udają, że nie wiedzą o katechetach, którzy straszą kilkulatki piekłem, a gimnazjalistom pokazują filmy o egzorcyzmach, po których nie da się spać. Rodzice robią dobrą minę do złej gry, gdy muszą się składać na prezenty dla księży w dniach ich urodzin, albo imienin. Czy to jest prawdziwy katolicyzm?. Nie, ponieważ uczciwy katolik powinien być antyklerykałem. Tak powiada o. Ludwik Wiśniewski, którego obok ks. Lemańskiego episkopat polski najchętniej by utopił w otchłani studziennej. Zatem biskup, a nawet proboszcz, jako tzw. rzeczywista władza w Polsce XXI wieku obsadzają nasze urzędy w gruncie rzeczy od woźnego po prezydenta, poprzez sterowanie sumieniami tego smutnego narodu. Dlatego znajduje się w Polsce tylu głupoli, dopuszczanych do kamer telewizyjnych, o których to piszę od kilku ładnych lat. (vide bokser Adamek) skoro mamy aż tylu klerykałów i prawdziwych dewotów, to i  spośród nich wywodzą się zbrodniarze, którzy swoje makabryczne instynkty podpierają świętym krzyżem. Ostatnio sądy polskie mają na wokandzie takowe zbrodnie. DOBRY PARAFIANIN DARIUSZ P., DLA WYŁUDZENIA Z TOWARZYSTWA UBEZPIECZENIOWEGO ODSZKODOWANIA, KTÓRYM BY MÓGŁ POKRYĆ DŁUGI I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM Z KOCHANKĄ, ZABIJA POPRZEZ PODPALENIE WŁASNĄ RODZINĘ ( ŻONA I CZWORO DZIECI), MIAŁ ICH PIĘCIORO, BO TO JEST DOBRY KATOLIK. NA SZCZĘŚCIE JEDEN SYN OCALAŁ UCIEKAJĄC NA STRYCH. Na pogrzebie, zbrodniarz ryczał na początku teatralnie jak wół, a kiedy mu się ta groteska znudziła to uciszał nawet poruszonych nieszczęściem sąsiadów i dalszych krewnych. Dziękował Bogu i kapłanom, że nauczyli go miłości do bliźnich. Całość „imprezy” wydarzyła się w obecności biskupa, który zaszczycił swoim majestatem cmentarz. Ów zbrodniach to najlepszy katolik w parafii. W nagrodę swego udawanego „apostolstwa” uzyskał od Kościoła pozwolenie na podawanie komunii. JEST SZAFARZEM CIAŁA PAŃSKIEGO. Toć to winda do nieba z zasilaniem jądrowym.

Drugim zbrodniarzem, a zarazem „uczciwym katolikiem” jest MARIUSZ B. sądzony właśnie za morderstwo dokonane podobnie na czterech osobach, w tym osoby duchownej u której często bywał i z którą łączyły go stosunki nie tylko towarzyskie ale też homoseksualne. Bardzo dobry katolik i parafianin, wypowiadają się inni księża i okoliczni ludzie w obu przypadkach. ZARÓWNO MARIUSZ B., TAK JAK I DARIUSZ P. OBOK PASJI ZABIJANIA MIELI WYJĄTKOWE UPODOBANIA PIELGRZYMKOWE, JAKO PILOCI. No to jak można takich ludzi nie kochać i szanować, powiadają starsze miejscowe babcie i dziadki radiomaryjne. Okazuje się, że ci zbrodniarze na pokaz musieli być artystami stwarzając o sobie aż taki milutki image. Ba, jakże mogło być inaczej skoro, aż tak mocno udzielali się na rzecz Kościoła. Księża mieli z nich wyrękę nie tylko w administrowaniu parafią, ale też w sensie „umiłowania bliźniego i ciała jego” zgodnie z biblijnym przesłaniem. Warto by wspomnieć także, że zbrodniarka matka małej Madzi, czyli KATARZYNA W., której proces ciągnie się już bodajże dwa lata, także starała się być dobra córą Kościoła. Ogromna to hipokryzja. Zaiste.


A teraz zadaję sobie pytanie: Czy mocno bym się napracował by znaleźć przykład podobnej zbrodni dokonanej przez ateistę. Otóż bardzo mocno, ponieważ, gdyby taki przypadek miał miejsce to owe babcie pięknie wypowiadające się o panach B i D, już pierwszej nocy by spaliły ich domostwa, a życie by im odebrały widłami, Oczywiście na chwałę bożą. I teraz na koniec: Jakiż to przyczynowo- skutkowy związek może mieć miejsce przy rozważaniu tematów: smutny naród, klerykalny naród i jego władza, z dokonaniami tych dwu panów, czyli B i D. Ano może!, Bo czy widzieliście państwo na filmach dokumentalnych kiedykolwiek uśmiechniętych największych zbrodniarzy jakimi byli Hitler i Stalin?, a wiemy, że obaj pobierali nauki religijne. Hitler katolik bawarsko- austriacki, zaś Stalin nawet był klerykiem w seminarium. To taka konkluzja moich rozważań na niedzielę. Amen.
 
Fotki od góry:
1.Bracia w wierze: JPII i pedofil Marciel
2 Władza to władza.

wtorek, 8 kwietnia 2014

GŁUPCY GŁOSUJĄ NA SWOICH



W najnowszej historii naszej Ojczyzny, w sali Sejmowej zasiadali już przeróżni nasi reprezentanci. Począwszy od profesorów, aktorów, dziennikarzy, a więc ludzi kultury, aż po, nie wstydźmy się tego słowa... półidiotów. Fakt ten miał początek równolegle z odzyskaniem naszej niepodległości, a więc i demokracji z której mógł korzystać zarówno profesor jak i często do niedawna świniopas. Zapoczątkował Lepper ze swoją świtą, zręcznie wysypujący ziarno na tory oraz blokujący co bardziej uczęszczane drogi., zapowiadający wszem i wobec, iż w Sejmie Wersal się skończył. Miał kilku wyróżniających się aktywistów od rozrzucania gnoju i właśnie im zapewnił dzięki podobnym sobie wyborcom pensje poselskie. Dzisiaj jednak, po oczyszczeniu z grubsza przestrzeni parlamentarnej z tego typu poselstwa (jednak mocno z grubsza), mamy inne pytanie: Mianowicie jacy to wyborcy podążający do urn wyborczych postanowili przepchnąć na ulice Wiejską panią Elżbietę Witek z Prawa i Sprawiedliwości, która na koszt właśnie tych samych wyborców jedzie taksówką 460 kilometrów, bo zaspała na pociąg z pierwszą klasą, albo inna Elżbieta Kruk, co to w momentach względnej trzeźwości robi coś tam, coś tam, jak sama powiada. Który to z wyborców bez najmniejszej sekundy zastanowienia głosuje na człowieka, który przechodzi do czwartej partii, byle zapewnić sobie mandat, czyli na Czarneckiego, Fotygę, obie żony Gosiewskiego, Jurgiela służącego Rydzyka, Sobecką wierną nianią Rydzyka, czy wreszcie Macierewicza psychola nad psychole, oraz wielu innych, których dla własnej zdrowotności nie wymienię. Dzisiaj ujawnił się inny bardzo zasłużony dla partii Kaczyńskiego wiceminister Zbigniew Rau, który to jadąc samochodem po pijaku (1.5 promila), strzelał z ostrej broni do wszystkiego co porusza się przed nim włącznie z radiowozami. Wiadomo, że niezbyt uciążliwa praca w Parlamencie brukselskim to zarobek setek tysięcy złotych, oraz emerytura książęca, a tu akurat czas wyborów. W telewizji pokazali nam zatem jednego z kandydatów do tegoż EURO Parlamentu. To niejaki Tomasz Adamek znany z tego, że pokazywał od czasu do czasu poobijaną gębę, boć to bokser, polski góral, oraz że siada za kierownicę po pijaku. Wygrywał ze słabszymi dzięki jak powiada „Matce Boskiej, która miała go w opiece prawie przez 24h, oraz Chrystusowi co od czasu do czasu też na niego zerknął”, aż spotkał się z jednym z Ukraińcem. To było zbyt tragiczne by opisać skutek tej walki. Tomek został na tyle poniżony, że nawet nie wnosił pretensji do jego bóstw, bo wiadomo że Matka Boska pilnuje nie tylko jego, widocznie się zagapiła. Inna sprawa, że Ukrainiec jako prawosławny ma swoich bogów, którzy okazali się bardziej zdyscyplinowani i skuteczni.. Adamek wystąpił w „Faktach po Faktach”, prezentując swoją najwyższych lotów głupotę i prostactwo. Czekałem na moment, kiedy owa głupota uniesie go poza studio, bo ciosy zainkasowane w czasie walk mocno nadwerężyły jego mózgowie. On chce być europosłem tylko dlatego, by wraz z Zbyszkiem Ziobro, z którego partii jest kandydatem, a którego koleżeństwa po tym występie Ziobro się zapewne wstydzi, zrobić porządek w Polsce i Europie. Zaiste, oto Adamek, prosty góral, co to nie potrafi sklecić dwóch zdań na poziomie absolwenta podstawówki, bez znajomości obcego języka zapowiada, że ponadto idzie do Europy by wspierać pana Boga, by walczyć z aborcją, oraz homoseksualizmem. Nigdy nie pogodzi się z tym, że posłanka Grodzka jest kobietą i tak mu dopomóż Bóg. Taki oto może być za dwa miesiące europoseł z Polski katolickiej do bólu, przez „ó” kreskowane. On, prostak spod samiutkich Tater czyściciel Europy, rozumiecie państwo. Jak bardzo mądrze w tej chwili brzmią słowa pana Andrzeja Stasiuka, poczytnego pisarza, którego kilka książek już zaliczyłem: „Wybieramy głupców, żeby nami rządzili, takich samych jak my, bo przy mądrych czujemy się nieswojo”, i niech to będzie zagęszczonym sosem, którym podlewam tego posta.

niedziela, 6 kwietnia 2014

TRZY SIOSTRY


Dzieło Antoniego Czechowa „Trzy Siostry”, którego akcja „zdarzyła” się pod koniec XIX wieku skojarzyłem z życiem dzisiejszym i to po części z mojego otoczenia, a nawet moim własnym co nieco. Sztukę oglądałem kilka razy w wersji teatralnej a i filmowej, przeto wiem tak naprawdę, że atmosferą i czasem akcji nie bardzo przystaje do dnia dzisiejszego. Trzy względnie urodziwe panienki, w miarę wykształcone jak na owe czasy, zabiegają o dobre wydanie się, najlepiej w środowisko bogatej szlachty, ewentualnie za urodziwego, a przy tym dobrze uposażonego oficera carskiej armii. Tytuł „Trzy Siostry” już sam w sobie jest intrygujący i zachęca do zaglądnięcia za kulisy. Wprawdzie owe siostrzyczki obracające się w towarzystwach arystokratycznych w świecie pieniędzy i banków, a także niestety i nieszczęść (pożary) mało przypominają dzisiejsze dziewuszki, to jednak mam pewne skojarzenia. Mianowicie aktualnie czytam książkę pani Marii Ulatowskiej pt. „Prawie Siostry”. Rzecz o trzech obcych sobie przyjaciółkach, które kończąc szkołę średnią zaprzysięgły sobie „siostrzeństwo” a wszystko dzięki ubóstwianej „cioci”, opiekunce schroniska., gdzie się pojawiały jako wolontariuszki. Mimo, że rozdzieliły je studia, to postanowiły nigdy o sobie nie zapominać a i przy każdej okazji, nie tylko od święta spotykać się, wymieniać się ważnymi zdarzeniami w ich życiu, a nawet, co się zdarzyło oczywiście bezplanowo, partnerami. Ich szalona przyjaźń utwierdzona wspólnymi zainteresowaniami, a szczególnie opieką nad ulubionymi pieskami w jednym z bydgoskich schronisk, mimo to, że rozdzieliły się ze względu na miejsca zamieszkania, szczególnie na trasie Bydgoszcz- Trójmiasto, zawsze pozostawały w najściślejszym kontakcie. Gdy jedna z nich rodziła, wszystkie „cierpiały” bóle porodowe i w konsekwencji pozostawały ciociami nowonarodzonego chłopczyka. Czytając „Prawie Siostry” Ulatowskiej, widzę prawdziwe, pozbawione jakichkolwiek i z jakiegokolwiek powodu cech zazdrości. Oczywiście poza uczuciami w relacjach z mężczyznami, ale to też jest powiązane bardzo delikatną nitką.

Książkę się czyta z wielką przyjemnością, ponieważ autorka kilka postaci i przeróżnych przypadków wiąże z poprzednio wydanymi powieściami, co z łatwością da się zauważyć. Oczywiście czytając poprzednie jej powieści. Tytuł„Trzy Siostry” ma jeszcze inne, nasze rodzinne konotacje. Mianowicie moja Małżonka ma dwie siostry, które wzajemnie bardzo, ale to bardzo się kochają. Można by powiedzieć, że nie da się rozerwać tego wyjątkowego trio. Najstarsza, podobnie jak Olga w utworze Czechowa też była nauczycielką, dziś emerytka. Dwie pozostałe to księgowa i prawnik. Również na emeryturach. Mają nieudane te dni, w których by z jakiegoś powodu ze sobą telefonicznie nie porozmawiały, nie udzieliły sobie rad, nie zapytały z troską o stan zdrowia, nie zainteresowały by się wzajemnie dziećmi i wnukami. Ich miejsca zamieszkania rozrzucone są po całym kraju w trójkącie Gdańsk- Siedlce- Piła. „Czechówki” je nazywam, ze względu na sztukę teatralną Antoniego Czechowa o trzech siostrach. Być może będzie to wyglądać na zbyt daleko posuniętą zarozumiałość i narcyzm, ale przy okazji powiem, że jestem dobrze postrzegany u każdej z nich. One w moim sercu też się ulokowały na stałe. Zatem aż tyle sztuka genialnego rosyjskiego pisarza ma wspólnego z moimi dwiema szwagierkami, bo wszystkie trzy siostrzyczki powiadają, że są rzeczywiście nierozerwalne. Jakby siedziały w jednym kokonie. Dzień bez wzajemnego kontaktu jest dniem straconym. Tylko pozazdrościć.

Fotki od góry:
1. Mój imiennik Czechow
2. Trzy .....

piątek, 4 kwietnia 2014

ZGODNIE Z NAUKĄ KOŚCIOŁA


Co to takiego jest ta NAUKA KOŚCIOŁA, wielu myślących zachodzi w głowę. Co to takiego są WARTOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIE zachodzą w głowę ci sami. Po odzyskaniu niepodległości nasz parlament przyjął uchwałę, by owe wartości chrześcijańskie były przestrzegane na każdym odcinku praw obowiązujących w Polsce, a najbardziej w radiu, telewizji, prasie oraz innych mediach. Wartości chrześcijańskie założyły kaganiec wolności słowa, o które wielu walczyło przez cały okres PRL, a o którą wolność upominał się zresztą sam Kościół. Z tym, że wolność słowa dotyczy dzisiaj wyłącznie kleru. Mogą bezkarnie głosić cokolwiek im na język przyniesie nie zawsze poprawnie działający mózg. Przykładem jest niejaki ks. Oko, albo jeszcze lepiej ksiądz przemawiający do kiboli na Jasnej Górze. Nie wspomnę już o dziwacznym ks. Małkowskim, bo akurat ten winien pierwszy stać w kolejce do psychiatry, no może obok Macierewicza. Wartościom dzisiaj podporządkowane jest wszystko włącznie z medycyną i szeroko pojętą prokreacją. Rząd podkulił ogon, bo gdyby nawet chciał wprowadzić w Polsce wzorem nakazów europejskich cokolwiek, do czego zobowiązuje Polskę Karta Praw Podstawowych, to nie ma ku temu takiej siły parlamentarnej. W parlamencie zasiada większość poselska „wybrana” głosem Kościoła, a więc większość hamulcowa, dążąca do dogodzenia klerowi na zasadzie „wy nam, my wam” i wszyscy będziemy zadowoleni. Kasa do episkopatu płynie równie wartko jak do kieszeni posłów, tylko co z tego ma naród. Ten głupi naród zwany okresowo elektoratem. Ileż to rozpraw sądowych się odbyło w imię obrazy wartości chrześcijańskich zainicjowanych przez niejakiego p(osła) Nowaka, speca od sekt, albo innego Jaworskiego z PIS.
Jeżdżą oni po kraju, by oglądać bilbordy, na których podniecają się gołym półdupkiem dziewczyny, a następnie formułują pozew sądowy. Ileż to mieliśmy spraw za nasze pieniądze w kwestii naruszenia tzw. uczuć religijnych, spraw zwykle dot. dzieł artystów, oraz kultury szerzej pojętej, a które w większości zostały przez sądy umarzane. Artyści Nieznalska, Nergal, to tylko jednostkowe przykłady. Wolność słowa przynależna jest natomiast w całej rozciągłości takim tuzom polityki jak poseł Krystyna Pawłowicz, której przez usta przechodzą najgorsze świństwa włącznie ze „szmatą unijną”, ale akurat ten babsztyl sejmowy należy do grupy posłów walających się w słownym rynsztoku politycznym.

Drugim elementem wpływającym na życie, naukę i kulturę ludzkości ochrzczonej jest tzw. NAUKA KOŚCIOŁA. A cóż to za diabeł?, można zadać przewrotne pytanie. Otóż od początku chrześcijaństwa i powołania papiestwa, jako instytucji nadrzędnej (dawniej decydującej o obsadach tronów), świat wierzących obowiązuje rzeczona NAUKA KOŚCIOŁA i wszystko co by dotyczyło postępu światowego musiało być zgodne z owym papieskim dokumentem. Niezgodne z nauką Kościoła było przeświadczenie, że ziemia jest okrągła, a nie płaska, niezgodne z nauką Kościoła były operacje chirurgiczne, tym bardziej przeszczepy, wynalazki maszyn poruszających się bez koni, a tym bardziej maszyn latających. Do dzisiaj niezgodne z nauką Kościoła jest używanie prezerwatyw, zapłodnień in vitro oraz dokonywanie eutanazji. Wprawdzie nie bacząc na ową naukę w wielu normalnych krajach w imię postępu nauki wykonuje się ww. zabiegi medyczne, niestety nie u nas, bo Polska na czele z „wartościami” głoszonymi przez JPII pozostaje w wieku XIX i tak jej dopomóż Bóg. Natomiast co było i jest zgodne z nauką Kościoła?! Otóż zgodne było: wymordowanie całych narodów w imię nawróceń na Jezusowe wyznanie, zgodną z nauką Kościoła była św. Inkwizycja, czyli palenie na stosach kobiet uznanych przez katospecjalistów za czarownice, oraz tych co to mieli odwagę twierdzić, że żadnego Boga nie ma. Przykładem był Kazimierz Łyszczyński, który poniósł śmierć męczeńską poprzez ścięcie na warszawskim Rynku, zaś Giordano Bruno, mimo że na wskutek tortur odwołał swoje twierdzenia ( o okrągłości ziemi) został spalony w obecności gawiedzi, bo Kościół jest miłosierny poprzez zadawanie bólu. Podobnie Jan Hus w Czechach.
Zgodne z nauką Kościoła było i jest opasłe bogactwo kleru, a szczególnie Watykanu. Zgodne z ową nauką jest opilstwo, kurestwo i pedofilia strzeżona dokumentem papieskim. Zgodnie z tą nauką księża namawiają umierające staruszki w szpitalach, by dla zbawienia duszy oddawały swój majątek na rzecz proboszcza. Były czasy gdy obok papieża siedziało sto kurtyzan, a on sam swoje dzieci, mianował na stanowiska Stolicy Piotrowej, w tym na fotel papieski. Gdy się dowiedział, że jego zmarły poprzednik nie postępował nie tak jak on, kazał go wykopać i rozczłonkować na części, które to wrzucono do Tybru. Bydgoscy artyści z KLIKI cieszą się, że po śmierci pójdą do nieba, ponieważ piekło już będzie zawalone pokładem papieży, kardynałów i biskupów. Ja im przyznaje rację i również wybieram się w ich towarzystwie do tego nieba. Lubię ich słuchać, niech tak będzie na wieczność. Reasumując, tak oto wygląda NAUKA KOŚCIOŁA, która jest po dziś dzień wykładana na uczelniach katolickich, do których państwo polskie w myśl zapisów konkordatowych dopłaca, a niektóre utrzymuje w całości. Na pytanie nauczycielki w warszawskim liceum zadane uczniom, kto z was ma rozwiedzionych rodziców, okazało się, że jest ich 50%. To przykład trzymania się nauki Kościoła. Taka jest Polska panie premierze i panie prezydencie. Takiej Polsce służycie w imieniu kardynałów, arcybiskupów i biskupów, a nawet szeregowych proboszczów, bo cokolwiek by się działo w małych miasteczkach i na wsi, dzieje się za wiedzą i dopustem kleru.

Taka oto jest ta Nauka Kościoła i głoszone wartości chrześcijańskie. Śmiało mówię: Ja mam ulokowane bardzo głęboko poniżej pleców takie wartości i nauki i tak mi dopomóż Bóg.

Fotki od góry:
1.Prawdy kościuszkowskie
2.Prawdy Seneki Młodszego
3.Prezydent dużego państwa Europy
4.W sośnie zbawienie.


POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...