poniedziałek, 31 marca 2014

KWESTIA WYOBRAŹNI




Jeżeli Twoja wyobraźnia nie ogarnia tego, co to jest te dziesięć miliardów złotych, które nasze państwo płaci rokrocznie Kościołowi katolickiemu to warto zobrazować ową kwotę rozbijając ją na „drobne”.
Otóż 10 miliardów rocznego haraczu to inaczej:
833 miliony miesięcznie, albo 208 milionów tygodniowo, albo 28 milionów dziennie, albo 1 milion 166 tysięcy złotych co godzina. 
Sądzę, że przy odrobinie wyobraźni można sobie skalkulować, ileż dobra narodowego pożera polsko -watykański konkordat. Komentarz zbędny.
Jeżeli przy tym zestawimy grosze o jakie żebrzą ludzie opiekujący się niepełnosprawnymi członkami rodzin, to panie premierze powiem tak: na nic pańskie spotkania z nimi i bajdurzenie, że rządu polskiego nie stać na zaspokojenie tych, w końcu, jak na warunki europejskie dziadowskich próśb. Pan jest gotów dawać z polskiej kasy Ukraińcom miliard złotych na podbudowę ich gospodarki, a zaspakajanie podstawowych potrzeb rodaków ma pan w głębokim poważaniu.
Zapewne część tego „wspomożenia” wpadnie w łapy faszystów banderowskich, z których wielu już się załapało na rządowe stanowiska. To bracia naszych ONR owców. Czyta się, że nie trudno spotkać się z głoszonymi w Zachodniej Ukrainie hasłami „śmierć Lachom” na terenach graniczących z rzeką San, bo akurat uważają, że owa część Bieszczad należy do nich. Dlatego powiadam: zostawmy konflikt ukraińsko- rosyjski na boku. Nic nam nie zagraża dopóty, dopóki nie będziemy się na siłę wciskać, jak mówią w Polsce między wódkę i zakąskę.,
A odnośnie haraczu konkordatowego, to dopóki na stanowisku prezydenta i premiera będą zasiadali dewoci klęczący w każdych okolicznościach przed biskupami, a w Sejmie będzie zasiadać większość posłów prawicowych, to nic się nie zmieni i tak im dopomóż Bóg, jako powiadają podczas zaprzysiężenia.PS: Aż do znudzenia można wyliczać przykłady rozrzutności naszego rządu, bo przykładowo tylko po to, by utrzymać się przy korycie dzięki koalicji z PSL, rząd daje „chłopkom” co roku ponad 15 miliardów złotych na KRUS.

sobota, 29 marca 2014

ŚWIECKIE PAŃSTWO


Art.53 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi w pkt.1. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych!. Ponadto w ppkt. 1 czytamy: Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Tyle konstytucja, na temat której, zanim ją uchwalił parlament i podpisał prezydent wypowiedział się naród w ogólnonarodowym referendum. I co?. I nic, chociaż niektórzy złośliwi mogli by powiedzieć... i g.wno, bo czy my Polacy mamy państwo świeckie?. Oto czytamy o modelach rozdziału państwa i Kościoła w Europie: cyt: „Polski model jest nieco podobny do niemieckiego, choć ma lokalne korzenie. Wyrasta z tradycji pokojowego współżycia z religiami dawnej Rzeczypospolitej, oraz przyjętych tu rozwiązań konkordatowych. Dzięki temu harmonijne stosunki państwo-Kościół należą do najbardziej stabilnych elementów życia publicznego dzisiejszej Polski.” autor tych słów to oczywiście Polak katolik. Oto właśnie: konkordatowych!. Bo czy jest drugi kraj w Europie, który by założył sobie tak zaciśniętą pętlę na szyje by wywiązać się z zapisów konkordatowych na chwałę Karola Wojtyły?. Nie ma..... i nie będzie, jak wołają kibole, chociaż co bardziej pobożnych chorych JPII wyciągnął z wielu chorób, w tym kilku naiwnym spowodował "odrosty urwanych rąk i nóg".
Wg polskiego modelu państwa świeckiego, dzieci w szkołach państwowych zamiast etyki słuchają dwie godziny tygodniowo bajek biblijnych o powstaniu świata przed 6 tysiącami lat za przyczyną raju z Adamem i Ewą, by na następnej lekcji z biologii usłyszeć, że przed setkami tysięcy lat żyły na ziemi dinozaury, a człowiek rozumny pojawił się przed ok. 35 tysiącami lat temu, a więc 29 tysięcy lat przed biblijnym małżeństwem Adama i Ewy.
Pytanie: To po co te dzieciaki chodzą do szkoły?, chyba po to by zdobywać wiedzę a nie słuchać bajek z ust fagasa w sutannie, albo siostry zakonnej w kornecie. Mało tego. Okazuje się ,że za przyzwoleniem ogłupionych dogmatami i różańcem rodziców te dzieciaki w okresie wielkopostnym nie chodzą do szkoły, bo zgodnie z „zarządzeniem proboszcza” nauczyciele i wychowawcy mają je przez trzy dni przyprowadzać do kościoła na tzw. rekolekcje. A co tam matematyka, fizyka, chemia czy język polski. Szaman w sutannie wyjaśni im po co żyją i dla kogo, czyli dla nich, kapłanów, urzędników Boga. … Skaranie boskie, jak boga kocham!, powiedziałby każdy myślący katolik. To jedno, bo drugie to owe 10 miliardów złotych dawane Kościołowi co roku. Taka kwota załatwiłaby wszystkie roszczenia opiekuńcze, o które dzisiaj ludzie skomlą przed Sejmem, oraz kłopoty związane z NFZ czyli brakiem funduszy na opiekę państwa nad chorymi obywatelami. Być może , że dzięki takiej kwocie można by wstrzymać emigrację za granicę najwartościowszych młodych obywateli naszego kraju. Niestety, jako Polacy jesteśmy oszukiwani przez rządzących w sprawie finansów państwa. Oszukiwani, bo rządzący muszą się wywiązać z tajemnych obietnic wobec Episkopatu. Zatem kłamstwo rodzi następne kłamstwo podobnie jak w sprawie sytuacji na Ukrainie. Nikt do tej pory nie przewidywał, że nasze służby specjalne szkolą ukraińskich łysogłowych byczków nazistowskich do szerzenia rozruchów na ukraińskich majdanach i nikt nie wierzył słowom prezydenta Rosji. Tymczasem
najnowszy numer NIE Jerzego Urbana donosi o takim zjawisku. W szpitalach wrocławskich leczymy, a w ośrodku szkolenia służb specjalnych w Legionowie szkolimy przeróżnych ukraińskich bandziorów nazistów i faszystów, którzy mają wytatuowane na karkach i ramionach krzyże hakenkreuz (czyżby wnukowie żołnierzy SS Galizien) , by potrafili możliwie mocno dokuczyć Rosji. Jeżeli jest to kłamstwo, to bardzo proszę pana ministra spraw wewnętrznych o podanie Urbana do sądu . Nie odważy się on na pewno, bo to jest niestety prawda. To nie to samo co dowcip primaaprilisowy, przez co tak „mocno ucierpiał” pan premier. Reasumując: Nasza polityka nienawiści do
Putina i samej Rosji powoduje, że stajemy się zakładnikami kłamstwa i tworzonej atmosfery alienacji wobec narodów bardziej szlachetnych niżeli pozostali Słowianie. Niestety, wystarczy poczytać o nas w prasie zachodniej by uświadomić sobie , że w gruncie rzeczy jesteśmy zakompleksionym narodem debilnym i mało znaczącą w oczach sąsiadów nacją. Wszystko z powodu propagandy na siłę rozsiewanej w mediach i wypowiedziach takich przejściowych historycznie władców jak Tusk, Sikorski, Kaczyński i całej ich otoczki, żyjącej w symbiozie z nimi.

Fotki od góry:
1.Znudzenie
2. Dobre chociaż to.
3.Bez podpisu
4.Tak maszerują przyjaciele Polski.
5. Zbrodniarz a jednocześnie szafarz komunii w kościele.



środa, 26 marca 2014

KOŁO SIĘ ZAMYKA


Rząd przyjął uchwałę umożliwiającą podwyższenie świadczenia pielęgnacyjnego dla rodzica, który rezygnuje z pracy, by zajmować się niepełnosprawnym dzieckiem. Od 1 maja ma ono wynieść 1000 zł netto. To oznacza, że postulaty opiekunów niepełnosprawnych dzieci nie zostały spełnione - świadczenia będą bowiem podwyższone, ale tylko do kwoty, którą proponował premier, czyli nędza.
Ponadto premier poinformował, że, z powodu wypłat świadczeń o 200 milionów zostanie uszczuplona kwota na remont i budowę dróg lokalnych. W związku z tym na drogi trafi niespełna pół miliarda złotych. Oj tam, oj tam, chłopy się powożą takimi gratami, że im żadna droga nie jest potrzebna.
Od kilku dni kobiety (matki) niepełnosprawnych dzieci „skomlą” na korytarzach sejmowych o natychmiastowe wspomożenie pieniężne w wysokości najniższej pensji obowiązującej w Polsce, czyli 1680 złotych brutto. Jest to kwota tak uboga, wręcz dziadowska, że aż trudno nad nią dyskutować, co też można z nią zrobić mając niepełnosprawne dziecko wymagające nie tylko całodobowej opieki ale i zakupu niezbędnych leków oraz rehabilitacji. Tymczasem premier jako szef rządzącej partii, ale nie tylko, bo też wielu innych szefów partii, posłów, senatorów, przeróżnych marszałków i wicemarszałków, wśród rzewnie lejących łzy kobiet odpowiadają, że nie można w sposób natychmiastowy spełnić próśb zbolałych swym losem kobiet z powodu braku kasy w kasie państwa. Kasa taka ponoć znajdzie się w 2016r.
Ciekawe, że nikt poza posłem Palikotem nie odważył się jasno powiedzieć gdzież ta naprawdę zmarnowana kasa idzie. Więc po raz setny panu premierowi, rządzącym i parlamentowi (aż do znudzenia) otwórzmy, choćby na siłę oczy:
Nie potrzeba rezygnować z naprawy dróg lokalnych aby nieco, tylko nieco ulżyć takim matkom. Pieniądze, setki, a nawet tysiące razy większe kwoty państwo rozdaje na prawo i na lewo (choć raczej na prawo): I tak:
     
  • 10 miliardów złotych na Kościół katolicki, bo Suchocka z partii Tuska podpisała z JPII taki złodziejski konkordat.
  • 14 miliardów złotych na KRUS, bo inaczej rozleci się koalicja z PSL, a szkoda by było koryta.
  • 120 miliardów złotych na zakup nowocześniejszej broni, (chyba z myślą o wojnie z Rosją.)
  • Setki milionów złotych na prowadzenie wojny w Afganistanie, byle wujek Sam był zadowolony i ciągle myślał o zniesieniu wiz.
  • Miliony złotych na wczesne emerytury różnych dożywotnich sędziów, prokuratorów, księży i innych rzeczoznawców.
  • PFRON, czyli setki tysięcy złotych do kieszeni prezesów i działaczy zamiast dla matek dzieci niepełnosprawnych.
  • Nieobliczalna kwota zmarnowanych pieniędzy wpływających na konta OFE.
  • Setki tysięcy wydawanych rozrzutnie przez parlamentarzystów ( podwyżki, premie, wycieczki po świecie, karty kredytowe itp.)
  • Wyjazd do Rzymu prawie całego rządu oraz przeróżnych osobistości z kraju, by osobiście świadczyć przy wyniesieniu na ołtarze współautora konkordatu, to kolejne setki tysięcy złotych.
  • To tylko tyle, bo już głowa boli, a można by wyliczać w nieskończoność.
Trzeba zaznaczyć, że wydatki owe dotyczą tylko jednego roku oprócz inwestycji zbrojeniowych, które są rozłożone na lat kilka. I w takich oto okolicznościach przyrody pan premier trzymany na pasku biskupów, po wysłuchaniu żalów umęczonych matek zaproponował im parędziesiąt złotych od maja, a następne kilka set złotych w latach
następnych. Ja na jego miejscu nie usiadłbym wśród tych matek. Bo by świecić przed nimi oczami w takich właśnie okolicznościach, to jednak trzeba mieć klasę cynika i hipokryty. Co bardzo ciekawe, bo wiążące się z całym tym aspektem, to trzeba powiedzieć śmiało, że w związku z tym, że rząd słuchając biskupów uniemożliwia praktyki masowego dokonywanie badań prenatalnych, oraz dokonywania aborcji płodów chorych, sam przez to zwiększa liczbę dzieci niepełnosprawnych, a co za tym idzie rozgoryczonych matek słusznie żądających od państwa pieniędzy na opiekę.. Tak oto koło się zamyka.

Fotki od góry:
1.Zwalanie na Boga.
2.Bajki.

poniedziałek, 24 marca 2014

PRZEWIELEBNA HANIA


Razem z Karolem Wojtyłą wyrządziła Ojczyźnie bardzo wielką krzywdę podpisując diabelski konkordat. W nagrodę dewocyjny rząd dał jej możliwość ucieczki do Watykanu, gdzie posadzono ją na stanowisku ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej gdzie przesiedziała kilkanaście lat. Pytanie tylko po kiego diabła, skoro Polska nie ma z Watykanem żadnej wymiany gospodarczej, ani politycznej. Wiele oszczędnych państw europejskich nie ma ambasady w Watykanie. Co ona tam robiła nie licząc klepania różańca, oto jest tajemnica wiary. Czy ktokolwiek zna chociaż jedną sprawę w zakresie dyplomacji, którą by Suchocka jako ambasador w latach 2001-2013 załatwiła dla Polski lub pojedynczego obywatela RP?. Dzisiaj na starość (widać że ją niszczy) została powołana w skład Komisji do walki z pedofilią księży. Pewno niektórym kardynałom w tym Wesołowskiemu zlustruje męski nabiał. Pamiętać jednak należy, że jak czytamy w Księdze Rodzaju (2-3.4) jądra męskie są święte. Jej „polityczny partner” od konkordatu, JPII został kilka lat temu „wcielony” w szeregi świętych, a ponadto Jego nazwiskiem obdzielono w Polsce tysiące szkół, szpitali, ulic, placów oraz pomników. Dobrze zagrała swoim życiem panna, można by powiedzieć, zawsze dziewica Hanna Suchocka. Panowie decydenci, zachowajcież jeszcze trochę wolnych „etatów” na ubogacenie Suchockiej po jej odejściu do Domu Ojca. Dobrze się będzie prezentować w formie pomników, tablic pamięci, oraz jako patronka ulic, szkół i szpitali. Obowiązkowo zaś jako patronka żeńskich szkół propagujących wstrzemięźliwość płciową i wieczne dziewictwo.
Suchocka swoją karierę ulokowała w instytucji przebogatej, posługującej się obiecankami pośmiertnymi, w które, szczególnie Polacy, nawet ci wydawało by się świeccy wierzą. Przykładowo pan premier, który od kilku lat ugrzązł po szyję w bajkach o zbawieniu, który daje co roku 10 miliardów złotych tej mitycznej organizacji, a który dodatkowo plunął sześcioma milionami na Świątynię Opatrzności Bożej, zaproponował matkom dzieci niepełnosprawnych 180 złotych podwyżki. Tym matkom, które od wielu dni wraz z tymi kalekimi dziećmi koczują na podłogach sejmowych. Tym matkom, które z płaczem burzyły się na premierowską „rozrzutność”. Miały rację, że na pytanie skąd wziąć pieniądze potrafiły w oczy odpowiedzieć: z nie naszej wojny w Afganistanie, z rezygnacji wydawania miliardów na zbrojenia, w końcu z ograniczenia wydatków na bogaty Kościół (mój dopisek). Pani Suchocka tkwi tu we wspaniałej średniowiecznej atmosferze po same uszy. Jest uwiązana z bogatym Kościołem złotym łańcuchem papieża JPII. Tylko za jej pobory można by było utrzymać panie premierze dziesiątki matek z dziećmi niepełnosprawnymi. I to byłoby akurat najbardziej moralne. Wątpliwym zaś moralnie był etat Suchockiej w Watykanie i to aż przez 12 lat w charakterze Dziwisza w spódnicy, bo tak ją postrzegano.

Ktoś na Onecie dowcipnie zapytał, na czym będzie polegać wytężona praca naszej rodaczki, pleszewianki, byłej pani premier, przymilnej asystentki polskich biskupów, oraz chmary pomniejszych duchownych.

Rozmodlona Pani "premier" będzie może "przesłuchiwać" takich degeneratów, jak Wesołowski i takich zboczeńców jak Gil ? Już to widzę, gdy Pani Suchocka pyta Paetza lub tego zboczeńca z Tylawy : księże biskupie, to ci młodzieńcy tak bardzo ekscelencję zgwałcili ? Nie do wiary, co obecny Rząd z młodzieżą robi. A księże Gilu, czy te dzieciaki z Dominikany aż tak bezpardonowo pchały się do łóżka księdza ? Nie było na nich żadnej siły ? OCH, TRZEBA TEMU JAKOŚ ZARADZIĆ - powiedziała załamując ręce rozmodlona pani Suchocka.”

No i zaradzi, bo potrafi, ponieważ nauki co się robi z pedofilami w sutannach pobierała w cieniu dwóch papieży. JPII, oraz BXVI.

Skrupulatnie jako ambasador Polski przy Stolicy Piotrowej starała się przestrzegać wydanego przez poprzednika Wojtyły dokumentu pt. Crimen Sollicitations, o ochronie księży popełniających zbrodnie pedofilii. Zatem jako do polskiego ambasadora z prośbą o jakąkolwiek pomoc nie należało się zwracać, ponieważ sprawy gwałtu polskich dzieci przez duchownych wisiały jej zwiędłym kalafiorem, zgodnie z nakazem pryncypała. Tak to wygląda wzór cnót i pobożności człowiek, który odda się opiece ( nie za darmo) bogatemu kościółkowi katolickiemu, Oczywiście pierwej należy usadowić dupsko na posadzie państwowej z dostępem do kasy, czyli wysokiego szczebla, bo sama taca nie wystarczy na miłe przytulanki z abp Wesołowskim. Sądzę, że akurat on ma u panienki (trzeciego wieku) Suchockiej, a jednocześnie członku ważnej Komisji dobre chody. Znają się od lat jak łyse konie, w tym wypadku akurat jak ogier z .. klaczą.

Fotki od góry:
1.Była ambasador Polski przy papieżach, czyli panienka Suchocka
2.Doładowanie mózgów.
3.Blagania myśliwego, czy naczelnika państwa?.






piątek, 21 marca 2014

WARSZAWA DA SIĘ ... ZABIĆ?



Gdzie mnie tam do wielkiej polityki, powtarzam sobie wciąż, ale coś mnie gnębi, że a jednak, chociażby jako wolny obywatel RP mam jeno cokolwiek do powiedzenia,  dla samousprawiedliwienia. Wszyscy my mieszkańcy kraju między Odrą i Bugiem, a do tego sąsiedzi Ukrainy, państwa, w którym aż tyle się dzieje, jesteśmy przez środki masowego przekazu i poprzez bezpośrednie wystąpienia polityków epatowani zagrożeniem wybuchu trzeciej wojny światowej, za przyczyną aneksji rosyjskiej półwyspu krymskiego i ewentualnie dalszych militarnych posunięć Putina. Krymu politycznie ukraińskiego, zaś geograficznie, a bardziej historycznie rosyjskiego. Wraz z całym demokratycznym światem jesteśmy oburzeni tym aktem, gdzie Rosja, bez porozumienia z organizacjami wspólnoty międzynarodowej, chociażby ONZ wykorzystała fakt, że na Krymie zamieszkuje większość Rosjan, a pozostałe narody stanowią tylko trzecią część populacji. No i dobrze, takie powinniśmy zająć stanowisko, tylko że... no właśnie. Putin śmiało może nam Polakom wytknąć hipokryzję, obłudę, kacerstwo i nieprawomyślność. Mógłby nawet śmiało powiedzieć, że Rosja wykorzystała nauki i przykłady historyczne, jako że w 1938 roku na „pięć” minut przed Hitlerem dokonaliśmy częściowego rozbioru Czechosłowacji twierdząc że robimy to by chronić obywateli Czech pochodzenia polskiego przed dramatem wybuchu wojny, a tereny którymi jesteśmy zainteresowani zamieszkałe są w przewadze Polakami z krwi i kości. Podobnie zresztą postąpił Stalin w stosunku m.in. do Polski, Ukrainy i Białorusi usprawiedliwiając finał paktu Ribbentrop-Mołotow. Dzisiaj Putin ewentualne wejście na Ukrainę tłumaczył będzie odradzaniem się tam faszyzmu i oddziałów banderowskich, co akurat władze polskie niechętnie zauważają, a powinni, bo w Polsce jak i w Rosji z grupami głoszącymi hasła faszystowskie możemy się spotkać na co dzień. Z kolei dokonanie aneksji chociażby części innego państwa ze względu na przewagę demograficzną nie jest usprawiedliwieniem, choćby poprzedzonej referendum. Zastanawiam się jednak nad jednym: dlaczego nasze posunięcia wobec Czechosłowacji podlegają absolutnemu przemilczaniu, tak jak sprawa Katynia w PRL. Przecież gdybyśmy swoje myśli ulokowali w logice, to być może mniej emocjonalnie byśmy pojmowali fakt przyłączenia Krymu do Rosji, aczkolwiek oba przykłady z punktu widzenia demokracji XXI wieku są dalece nieuzasadnione. Rozpalanie nienawiści do Rosji i naciąganie sprężyny politycznej tylko sprzyja ewentualnemu wybuchowi wojny, w którą być może wciągnięta by była i Polska. To że do naszego kraju przyleciały amerykańskie samoloty (12 sztuk F-16), to że jesteśmy związani paktem NATO, to jeszcze mało znaczy, bowiem stratedzy wojskowi obliczyli, że w pierwszym dniu wojny atomowej zginie ponad 10 milionów naszych obywateli, to pięć naszych Warszaw, i być może tym razem nasi decydenci wzorem poprzedników z września 1939 nie zdążą schować swoich dupsk ucieczką za granicę, (bo gdzie?), pozostawiając rodaków na łaskę .. nieba. Komu wobec tego jest potrzebny taki teatr makabry?. Komu?. Tylko przywódcom, którzy mają ponoć stuprocentowo zabezpieczone przeżycie, ale czy przy dzisiejszej technice zbrojnej takowe istnieje?. Chyba nie. Dlatego wnerwia mnie nakręcanie spirali strachu przed Rosją. Trzeba panie i panowie dziennikarze wiedzieć, że Rosja może i jest niedźwiedziem na „glinianych nogach” jako wy powiadacie, ale nawet taki drażniony niedźwiedź jednego dnia zabije „niewinną”, bogobojną sarenkę na nogach drewnianych jaką z kolei jest nasz kraj, bo Rosja jest nieobliczalna i wciąż ma ambicje czołowego mocarstwa, jednego z decydentów o losach świata. Wyciągajmy wnioski z historii.
Nie palmy się do nowej wojny, bo jak wskazuje historia, w gruncie rzeczy żadnej poza Grunwaldem do tej pory nie wygraliśmy. O powstaniach też należy milczeć, a wygląda na to, że ponownie tęsknimy za martyrologią. Ja, były żołnierz zawodowy sądzę, że przywódcy świata znają mądre powiedzenie strategów w dobie broni nuklearnej, że ten kto uderzy pierwszy, umrze jako drugi. Powiedzenie ciągle aktualne.

Fotki od góry:
1.Błysk po wybuchu bomby jądrowej.
2.Rosyjska broń strategiczna z głowicami jądrowymi.

środa, 19 marca 2014

ŻNIWO WIELKIE A ROBOTNIKÓW MAŁO

     


  Najpierw cytaty z polskiej prasy katolickiej rozsyłanej po całym "bożym" świecie.





1." Kościół w Polsce utrzymuje się wyłącznie z ofiar wiernych i dobrowolnych zbiórek. Nie istnieje tu żadna forma podatku kościelnego, czy dotowania Kościoła przez państwo. Wyjątkiem jest finansowanie bieżącej działalności trzech wyższych uczelni katolickich oraz niewielkie dotacje na rzecz ratowania zabytków kultury, będących w posiadaniu Kościoła."
2. " List pasterski ogłoszony 2 maja 2003 r. na miesiąc przed referendum akcesyjnym zawierał m.in. gorące wezwanie do wzięcia udziału w referendum i oddania głosu w zgodzie z sumieniem. Jednak decydujący był głos Jana Pawła II, który na dwa tygodnie przed głosowaniem wyraźnie wskazał miejsce Polski w strukturach europejskich."


 
Niestety ta " prawda" i  zgoła cała prawda wygląda inaczej. W podobne bzdury są zdolni uwierzyć wyłącznie czytelnicy za granicą. Nas polskich obywateli, włącznie z nawet ortodoksyjnymi katolikami takie informacje pobudzają tylko do śmiechu , a nawet zażenowania, bo komu wobec tego państwo co roku odpala  10 miliardów złotych, komu nasze państwo oddało i dalej oddaje za 1% wartości najpiękniejsze pałace, budynki szkolne, szpitalne, teatralne oraz inne użyteczności publicznej, komu nasze władze o gołębim sercu przy pomocy złodziejskiej komisji Kościelno-Rządowej przekazały tysiące hektarów ziem wcześniej przez Kościół sobie upatrzonej. Ileż to dotacji liczonej w milionach euro otrzymują instytucje kościelne poza tymi trzema wyżej wymienionymi uczelniami, a wyszczególnionymi w ich pisemkach typu DZIEDZICTWO, a ileż to milionów złotych państwo ładuje w tzw. Świątynię Opatrzności Bożej, którą sobie wymarzył prymas Glemp.
Pod płaszczykiem ratowania zabytków skarb państwa, oraz poszczególne urzędy wojewódzkie, powiatowe i gminne budują lub odnawiają absolutnie nowe obiekty sakralne. Najnowszym przykładem jest wyłożenie lekką rączką przez „ministranta” od kultury Zdrojewskiego 6 milionów złotych niby na ratowanie takiego zabytku jak wspomniana ŚOB. Jej zabytkowość polega na tym , że zbudowana jest w 50 procentach. Zatem same kłamstwa w tym pisemku kościelnym. Żniwo wielkie, a robotników mało, czytamy w Ewangelii św. Mateusza. Ewangelista jakoby przewidział owo żniwo. Ów urodzaj za 2000 lat. Wyczuwalnie miał na myśli państwo które wtedy nie istniało, a które w 1000 lat później nazwano Polską, katolicką Polską. Przed kilkunastoma laty deklarowaliśmy w referendum wstąpienie do Unii Europejskiej. Oczywiście stało się to „dzięki” nawoływaniom z ambon by Polacy ochoczo brali udział w referendum. Tak pisze wspomniana wyżej gazetka. Otóż jest to absolutna nieprawda, wielkie kłamstwo. Księża obrzydzali Polakom Unię do tego stopnia, że na terenach najbardziej religijnych frekwencja wynosiła kilka procent, a na TAK głosowało również kilka procent. Tylko to, że Polska środkowa i północna zagłosowała za przystąpieniem do UE dzisiaj Polska do niej należy. Jedynie papież, jako europejczyk i Polak półgębkiem wypowiedział się na TAK. A więc obrzydliwe kłamstwo, którym karmi się czytelnika poza krajem. Dzisiaj dzięki przynależności do Unii Kościół czerpie dodatkowe miliony euro w ramach dopłat do rolnictwa.
 Dalej w tekście DZIEDZICTWA czytamy że polski kler nie miesza się do polityki, kłamstwo następne, bowiem wiadomo nawet mało rozwiniętemu Polakowi, że prawie cały parlament składa się z posłów których biskupi i proboszczowie pobłogosławili nad głowami elektoratu. Nasz kler ma swoje preferencje partyjne. Od dnia powstania rydzykowego Radia Maryja jest nią skrajna prawica. Odpłaca się ona Kościołowi po zaprzysiężeniu na stanowiskach poselskich i radnych  kończąc słowami "tak mi dopomóż Bóg". Żniwo duże, a robotników mało. Nie wiem czy mało, bo księży w Polsce mamy więcej niżeli lekarzy rodzinnych . Ten towar opakowany w czarne „genderowe” sukienki, oraz habity eksportujemy po całym świecie. Wierni słyszą na kazaniach że wciąż ich mało, dlatego zgodnie z cytatem z pisma św. nawołują „robotników” do zbiorów żniwnych. Polskiego księdza-robotnika spotkasz w każdym państwie cywilizowanej Europy, ale też w Ameryce, Azji, oraz w buszu amazońskim i na pustyni afrykańskiej. Praktycznie to są „robotnicy” Watykanu, przedstawiają się zaś jako ambasadorowie Polski. A może im chodzi o robotników świeckich, których za miskę zupy chętnie by zatrudnili na zawłaszczonych od państwa ziemiach, bo warto mieć dopłatę do niej z Unii, ale też warto uzyskać dodatkowy dochód z jej uprawy.
Nie znajdziesz w tym pisemku ani słowa o tym, że obok USA i Irlandii panoszy się w Polsce pedofilia wśród księży (nawet biskupów), a w odróżnieniu od ww państw, w Polsce ci zbrodniarze nie ponoszą żadnych konsekwencji prawnych, (dostają kary w zawieszeniu) w tym odszkodowawczych. Nie znajdziesz w tym pisemku też prawdy, że w Polsce nie ma już 90% katolików jak piszą, a do kościoła na msze chodzi zaledwie 40% ochrzczonych i to zwykle staruszków błagających o zbawienie wieczne. Wiele by jeszcze można wytknąć "prawd" dotyczących polskiego Kościoła katolickiego a podawanych dla czytelników gdzieś tam za granicą, nie mamy niestety na to wpływu. Jest wolność słowa, nawet słowa kłamliwego, tego które wg. nauk Kościoła można by nazwać grzechem ciężkim, ale jak wiadomo kleru grzechy się nie imają. Jak to się stało, że państwo zwane Polską dało się opętać do tego stopnia, że samo podkłada głowę pod gilotynę kościelną, że uznaje z pokorą za partnerów hierarchę kościelną opartą wyłącznie na bajdurzeniu o Matce Boskiej i wyimaginowanym niebie, mimo wiedzy XXI wiecznej, a więc filozoficznie dogłębnej i ochoczo zgadza się na poniżenie. Tak, poniżenie w oczach laickiego świata.

1.Godło kościelno-państwowe
2.Po co nam służba zdrowia.
3.Dylemat
4.Duma polskiego szkolnictwa



sobota, 15 marca 2014

PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU


Powiem szczerze proszę Wysokiego Sądu. Jak na spowiedzi świętej powiem i Wysoki Sąd powinien mi dać wiarę. A było to tak.
Jak Wysoki Sąd się domyśla młode lata spędziłem w czasach wielu polskich wydarzeń, szczególnie politycznych, które starałem się zrozumieć, oczywiście po swojemu. Za każdym razem inaczej w miarę dorastania i oczytania, a i rozmów, szczególnie z Ojcem, o czym zresztą wspominałem w jednym z poprzednich postów. Dzisiaj, gdy w jesieni życia młodość się ze starością splata i plącze jak powój z seradelą, na rozwój wypadków mam nieco inne, często bardzo ambiwalentne, albo chociażby dualistyczne spojrzenie. Chodzi mi o tenże ostatnio przez naszych polityków i dziennikarzy wrogi stosunek wyrażany do Rosji a i samego jej prezydenta. Ciekawe, że tenże Putin, bo o niego chodzi, budzi w Rosji u swoich wyborców wręcz ogromny szacunek i poważanie, a co za tym idzie poparcie polityczne.


Inaczej osobę Putina postrzegają polscy, prawie wyłącznie polscy politycy i dziennikarze zwani często bardzo słusznie dziennikarzynami, lub wręcz pismakami na zamówienie, a więc po prostu politycznymi prostytutkami. Putin jest nie naszym prezydentem i nic do nas nie ma, jak i my do niego. Jak już wiadomo nie zabił nam Lecha Kaczyńskiego co do dzisiaj mu zarzuca pewna (ta ciemniejsza) część społeczeństwa polskiego. Nie okrada nas z naszych podatków, nie każe jak Breżniew odsyłać do Rosji wieprzowiny, a wręcz przeciwnie, po prostu gardzi naszym hodowlanym „świństwem”. Mimo to według wielu Polaków, Putina winno pochłonąć piekło już za życia, a Rosja wraz z jej 150 milionami obywateli winna zniknąć z map świata.


Ja, jak wspomniałem wyżej Rosję ( mam na myśli tę radziecką, dla wielu sowiecką) lokowałem pod czerepem właśnie w owej ambiwalencji. Po przeczytaniu książek traktujących o łagrach sowieckich, m.in. Sołżenicyna, Czapskiego, Szałamowa, Grudzińskiego, Domino i wielu innych, moje spojrzenie na jednego z największych zbrodniarzy w historii świata, Józefa Stalina było zdecydowanie wrogie, ba, bardzo wrogie. Jego osobowość i sprawowana piecza nad więzienną Syberią mocno przykryła moją wdzięczność za wyzwolenie Polski spod hitleryzmu. Gdy jednak uczyniłem zestawienie hekatomby Polaków, w tym Żydów (jako też naszych obywateli) spowodowanej nazizmem III Rzeszy, oraz „dobra” uczynionego przez Stalina, to jednak mimo wszystko na plus wychodzi Stalin. Być może dlatego, że propagandowo nasza historia składała hołd jego postaci, przynajmniej do 1956 roku, gdy to Chruszczow w swoim przemówieniu nie zdarł maski z bydlęcej twarzy Stalina.
Nasza propaganda od tej chwili chwałę dla ZSRR umieściła wyłącznie w samym fakcie wyzwolenia, tym bardziej, że obok żołnierza radzieckiego ramię w ramię szedł polski. No i racja, bo to w gruncie rzeczy, mówiąc nawet z poczuciem głębokiej asertywności wielka racja. Żaden naród dla wyzwolenia innego narodu nie poświęcił ponad pół miliona swoich synów. Fakt, dla zdezawuowania samej Rosji, pokazuje się wręcz bandyckie zachowania sowieckich, dzikich azjatyckich żołnierzy, w postaci gwałtów oraz czynów rabunkowych. Niestety to akurat jest nie do końca cała prawda, bo ruskie stosowali tzw. handel wymienny najczęściej na machorkę i bimber. Natomiast absolutną samowolę zgodnie z nakazem samego Stalina, armia ruska miała dokonywać na terenach pruskich i stricte niemieckich, aż do samego Berlina w odwecie za straszliwe krzywdy wyrządzane przez szkopów na terenie Rosji, zresztą zgodnie z biblijną zasadą „oko za oko, ząb za ząb”. Kto potrafił myśleć, a przy tym potrafił dodatkowo wyrażać emocje empatyczne to przyzna że, pod polityczną okupacją radziecką Polska była mimo wszystko, czyli mimo więzień i różnych form ucisku tzw. najweselszym barakiem wśród krajów przydzielonych w Jałcie pod skrzydła batiuszki Stalina. Wszyscy więzieni z mojej rodziny wrócili po latach do domu, chociaż wycieńczeni i zmaltretowani, co zrozumiałe, bo wiadomo jak byli traktowani przez UB i SB ci co nie obdarzali sympatią władzy ludowej.
Ja osobiście jako młody człowiek czułem się w mojej Ojczyźnie dobrze, wręcz szczęśliwie na tle dramatów sprzed kilku, może kilkunastu lat. W gronie kolegów i koleżanek opowiadaliśmy sobie polityczne dowcipy mimo gniewnych spojrzeń rodziców, co zrozumiałe po tym czego oni doznali od władzy. Mógłbym w tym momencie powołać się na powiedzenie żydowskiego pisarza Szolem Alejchema cyt: robak żyjący w chrzanie myśli, że nie ma nic słodszego na świecie”. Tak zapewne i ja myślałem jakoby ten robak, nie zastanawiając się nad takimi głupstwami jak wolnością słowa i prasy, czy brakiem paszportów umożliwiających podróże zagraniczne. Wystarczyła mi ta Ojczyzna w jakiej żyłem, w jakiej czarowała mnie przyroda, w jakiej podziwiałem naszych sportowców i piękne polskie nastolatki do których puszczałem oko. Nie przeszkadzała mi wtedy zbytnio też religia i straszenie piekłem i Bogiem, w którego istnienie już wątpiłem, by po kilku latach pozbyć się całkowicie złudzeń niebiańskich.


Zatem, proszę Sprawiedliwego Sądu, co wiem wyłuszczyłem jako świadek przed Jego Wysokością i mimo to nie potrafię zrozumieć wprost wściekłej nienawiści do naszego, jednego z najpotężniejszych i potencjalnie! najbogatszych sąsiadów, Rosji, która w gruncie rzeczy nie czyni nam cokolwiek, co narażało by nas jako państwo na jakiekolwiek szkody i przykrości. Bo jeżeli chodzi o ten Krym, to ja powiem tak. Może dowcipnie, ale powiem. Nie warto się nim zajmować. Byłem kilkanaście lat temu w Soczi ( to dosyć blisko Sewastopola). Tam nie ma żadnej świątyni katolickiej, tam nie ma żadnych katolików, tam mieszkają prawosławni i Tatarzy. No, owszem są piękne hotele i przebogate budynki, ale przecież wiadomo, że nasi „rządzący” państwem polskim, czyli biskupi już się na tyle wzbogacili, że gardzą każdym innym dobrem, szczególnie tam gdzie nie ma katolików. Natomiast my Polacy potrafimy uśmiechać się szyderczo, a często z dużą dozą zrozumienia do naszych straszliwych byłych wrogów czyli banderowców, oraz żyjących jeszcze tu i ówdzie staruszków esesmanów.


Tak sobie myślę, że może już na dziennikarskich studiach słuchacze mają przedmiot traktujący o formowaniu charakterów studentów, czyli wpajaniu rusofobii. Oczywiście formowaniu na literaturze drukowanej w IPN. To wtedy wszystko zrozumiem proszę Sądowej Wysokości.
 
Fotki od góry:
1. Współczesny polski koci generał
2. Bierz mnie emerytko polska.
3. Toruńska bestia bankowa
4. Na pozytywną popularność trzeba popracować.
5. Banderowiec u władzy.
4. Czeka na Polaków u boku Ojca.
5. Szczęściarze sutannowi.

poniedziałek, 10 marca 2014

GDZIE RZYM, GDZIE KRYM



Rzym już nas ma, ale kiedy nas weźmie Krym wie tylko poseł PSL Kuźmiuk (PiS), który „ogłasza pogotowie wojenne przeciwko Rosji”. Otóż Rzym nas ma za naszym przyzwoleniem, ba wręcz sami się w łapy Watykanu pchaliśmy. I to niekoniecznie za sprawą świętości „największego z Polaków Karola Wojtyły”. Nawiasem mówiąc który z Polaków jest największy?, bo czytam tu i ówdzie że takim jest Lech Kaczyński, by za chwile zweryfikować twierdzenie, że chodzi o JPII. Do Rzymu płyną rzesze naszych obywateli, zostawiając tam od roku 1978 miliony dolarów, natomiast na Krym bardzo rzadko ktoś się wybiera, chociaż temperatura i klimat jest tam bardzo podobny. Do Rzymu nasi jeżdżą na modły, zaś na Krym na wypoczynek, bo Krym to przede wszystkim ośrodki wczasowe i rekreacyjne dla tych wierzących jak i ateistów, których jakoby była przewaga, bowiem jest tam więcej ruskich niżeli pozostałych. A jest więcej, bo Krym przez setki lat, a konkretnie od XVIII wieku pozostawał rosyjski, zaś zaledwie od kilkudziesięciu ukraiński ,za przyczyną szaleństwa Chruszczowa, który to jako Ukrainiec z pochodzenia oddał Krym Ukrainie w podarunku. Oczywiście w historii Krymem władali m.in. Grecy, Scytowie oraz Turcy. Jest to półwysep wielonarodowy złożony z Rosjan, Ukraińców i Tatarów.

Wrzawa jaka się roznosi po polskich mediach (powtarzam :polskich, bowiem w Europie wiadomości z Krymu traktuje się podobnie jak informacje o pogodzie), rzeczywiście sprzyja obawom o ewentualny wybuch III wojny światowej z udziałem Polaków. Tyle że do tej wojny prą idioci polityczni, tzw. gadające głowy z partii prawicowych, a nawet niektórzy spoza jak np. Cimoszewicz i Palikot, którzy w swym zacietrzewieniu, chcieliby pozbawić Rosję wszystkich dóbr i aktywów zagranicznych i przekazać je Ukrainie. Komu?, pytam was panowie wielcy politycy i wielcy Polacy, bo jak na razie to widać, że chcecie to oddać w ręce banderowców (potomkom tych co siekierami i piłami rżnęli tysiące polskich rodzin, a którzy jeszcze dzisiaj wnoszą ciche pretensje do naszych ziem wschodnich i południowych, jak chociażby nacjonalista Ołeh Tiahnybok. Właśnie już dzisiaj władza we Lwowie należy do nich, a za chwilę będą rządzić Kijowem i by może całą Ukrainą. Przebierają nóżkami, by także rozsiąść się na urzędach Krymu. Okazuje się, że Polacy jako Ukraińców sąsiedzi, w dupie mają straszliwe krzywdy jakie oni (banderowcy) wyrządzili ich ojcom i dziadom. Z nienawiści do Rosji gotowi są udzielać im wszelakiego poparcia włącznie z miliardem euro. Sami chodząc w przysłowiowych dziurawych portkach, często z gołym dupskiem, bo kler też trzeba utrzymać, a i na zbrojenia wysupłać miliardy, ale banderowcom dadzą wszystko, bo skoro banderowiec jest wrogiem Rosji, to musi być jednocześnie naszym bratem.

Co będzie z Krymem, na razie nie wiadomo. Sądzę, ale mogę się mylić,
że trafi wyłącznie w rosyjskie ręce, bo tak będzie chciała większość w wyniku referendum (którego Ukraina, ani Polska ani USA nie uznaje), Podobnie jak Osetia Południowa. To trochę zakrawa na międzynarodową hipokryzję, bo kiedy z ziemi serbskiej utworzono za przyczyną bombardowań NATO Kosowo, maleńkie państwo, dzisiaj wprost dziadowskie, to społeczność europejska milczała, a nawet podsycała do separacji, ale gdy dużo większy Krym chce się uniezależnić od Ukrainy, to okazuje się problemem, dlatego, że Krym w konsekwencji chce przynależeć do macierzy rosyjskiej. Nigdy nie byłem na Krymie i może nawet żałuję, bo wiem że warto. Niestety jest to za droga wyprawa. Krym należy do luksusowych terenów, podobnie jak francuska Riwiera. Jest też ważny ze względu na swoją historie, ale i współczesną gospodarkę. Tam wypoczywają tylko ci których na to stać, a więc bogaci Rosjanie, oraz Europejczycy z dużą kasą. Krym to Jałta (wiadomo Wielka Trójka i podział wpływów politycznych w Europie), ale też Sewastopol, ważny port rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Znane nam są wojny krymskie Rosjan z wyznawcami m.in. islamu). Krym to Morze Czarne, góry, stepy, oraz sprzyjająca wypoczynkowi pogoda.
Kilkadziesiąt lat temu byłem w słonecznym miasteczku Soczi, sadzę, że pogoda na Krymie jest tam bardzo zbliżona. Dzisiaj mogę tylko za przyczyną pięknych sonetów krymskich Wieszcza Adama sobie wyobrazić nie tylko owe Stepy Akermańskie, ale też inspirujące mistrza szczyty gór, jak Ajudach, Czatyr-Dah lub Roman-Kosz. W ogóle świat jest bardzo, bardzo dziwny, bo w końcu w stosunkowo bliskiej okolicy, w Soczi odbyły się bodaj najpiękniejsze (wg sportowców i działaczy) igrzyska olimpijskie. Obiekty jakie tam postawiono za przeolbrzymie pieniądze „ubogacały” Rosję i samego Putina. Oczywiście pomijając opinię polskich polityków. Konflikt krymski może cały ten dorobek zniszczyć, bo już niszczy. A co będzie z Ukrainą?. Cieszył bym się gdyby kiedyś przynależała do Unii Europejskiej (choćby bez Krymu), z zastrzeżeniem że od władzy będą odsunięci potomkowie UPA i OUN. Ale czy to możliwe, skoro Julia Tymoszenko była premier z partii Batkiwszczyna, a więc z partii gdzie czci się upowców, znajduje w Niemczech tylu przyjaciół.
 

PS. Polskie media katują nas widokiem ponoć przebogatej willi prezydenta Janukowycza (zresztą zbudowanej raczej w paskudnym stylu). Nie pokazują nam jednak super pałaców 100 naszych biskupów, które zostały zagrabione od społeczeństwa. Gdyby ich wpuszczono z kamerami na pokoje, to gęby z wrażenia trudno by im było domknąć. Ot taka hipokryzja. To takie nasze narodowe, polskie.
 
Fotki od góry:
1. Jałta, hotel
2.Zbrojni na ruskich
3.Polski prezydent w podzięce za okupację.

piątek, 7 marca 2014

MARZEC


Generalnie nie lubię tego miesiąca. Sądzę że nie jestem w tym względzie odosobniony. Pominąwszy to, że jest to miesiąc spowity pluchą i pogodą w kratkę, z przewagą ciemnych pól, to mimo że wracają bociany a drzewa wypuszczają pączki, co zwiastuje nam wytęsknioną wiosnę, nikt nie lubi planować cokolwiek ważnego właśnie w marcu. Mam tu na myśli szczególnie urlopy, oraz śluby, mimo że akurat w nazwie miesiąca jest przez wielu wymagana literka r. Marzec to miesiąc żniwny dla zakładów pogrzebowych, pracowników cmentarzy, o duchownych nie wspominając. W miesiącu marcu umiera najwięcej ludzi, czego doświadczyłem też we własnej rodzinie, a także lustrując „zawartość” wielu cmentarzy. Przyznam, że lubię spacerować po tych zakątkach ciszy i zadumy, gdziekolwiek się znajduję. Myślę, że spowodowane jest to moimi skromnymi zainteresowaniami historycznymi, bowiem stare groby szczególnie znanych osób nasyłają na myśl wspomnienia i kojarzą fakty historyczne, o których się już dawno zapomniało. Spacerowałem więc z zadumą po cmentarzach Gdańska, Poznania, Torunia, Warszawy, Kołobrzegu, Kalisza, Katowic i wielu innych miast polskich w tym po słynnym zakopiańskim „Pęksowym Brzysku”. Lubię też bywać na obu nekropoliach Powązek. Nie ograniczałem się do krajowych parków wiecznego spoczynku. Widziałem przedziwne groby moskiewskie. Przedziwne, bo wyjątkowo masywne i eklektyczne w formie. Oczywiście poza prostym w wymowie artystycznym Mauzoleum Lenina. Są bogate i bardzo trafne w cmentarnej treści. Na cmentarzu Nowodziewiczym w Moskwie (to takie moskiewskie Powązki) pochowani są bodaj wszyscy „zasłużeni dla Rosji: od Bondarczuka, Chruszczowa, Szostakowicza, Iliuszyna, Gogola, Czechowa, Ojstracha, po Majakowskiego i Jelcyna, a także żonę Stalina Alliłujewą. Jak wiadomo sam Stalin leży pod kremlowskim murem. Cmentarz ten ma ponad 550 lat. Obok zwykłych grobów wybudowano tam długie ściany kwater urnowych. Jakże inne, po prostu skromne, chociaż nie wszystkie, w większości drewniane groby znalazłem na cmentarzu w Irkucku. Znajdują się tam mogiły światłych Polaków wywiezionych na Sybir. Oczywiście Polaków zasłużonych dla odkrywania syberyjskich wartości dla ludzkości. Podobnie bardzo mnie zainteresował słynny paryski cmentarz Pere Lachaise, gdzie nie omieszkałem się utrwalić na zdjęciu obok grobu Chopina. Zresztą tak czyni wielu Polaków. Widziałem grób wróbelka paryskiego Edith Piaf, oraz Maurice Chevaliera, i wielu innych zasłużonych dla ojczyzny Francuzów. Ogromne wrażenie na zwiedzających cmentarze robi żołnierska nekropolia po bitwie pod Verdun. Tam akurat wszyscy zmarli prawie o tej samej godzinie nie mówiąc już o dniu. Na każdej z tych nekropolii, oczywiście poza Verdun, lustrowałem daty śmieci, po to by potwierdzić moją tezę, iż najczęściej ludzie na odejście z tego świata upodobali sobie właśnie marzec. Początkowo sądziłem, że jest to uzależnione od klimatu i pogody, ale przypuszczenie było błędne, bo najwięcej marcowych właśnie zgonów wychwyciłem tam , gdzie klimat jest z gruntu rzeczy absolutnie odmienny od naszego. Położony na wysokości blisko dwu kilometrów, wykuty w skałach cmentarz w cichej ciepłej miejscowości Baśka na wyspie Krk w Chorwacji jest tego dowodem. Na pewno nie będę się upierał, że akurat w marcu najwięcej ludzi żegna się z doczesnym życiem, bo chyba jednak nie jest to generalną zasadą, być może to przypadek, ale nikt na ten temat nie napisał doktoratu, ale mogę postawić, chociażby dla własnych rozważań podobną tezę, wolno mi. Zatem reasumując: marzec da się lubić wyłącznie z kilku innych powodów. Mianowicie z dnia ósmego, czyli Międzynarodowego Dnia Kobiet, ale czyż nie należało tego pięknego dnia umieścić np. w czerwcu, gdy kwiecia pełno wokół, albo chociażby w kwietniu?. Ktoś złośliwy to wymyślił? Nic podobnego, bo chodzi tu o termin zwołania marszu protestacyjnego pracownic
zakładów odzieżowych w Nowym Jorku, na część którego dzień tegoż protestu stał się Międzynarodowym Dniem Kobiet. Dlatego MDK nie ma nic wspólnego z komunizmem. Mówię do was nieuki prawicowe, wyznające katolickie zasady poniżania słabej płci. Marzec też kojarzy się, szczególnie nam starszym ludziom z radosną operacją waloryzacji emerytur. Moją zrewaloryzowano o kwotę 25 polskich złotych. Jak by nie było to dodatkowe pół litra gorzały, bo na bardziej szlachetny trunek zabraknie.

PS. Historycznie marzec przyniósł ludzkości jeszcze jedno miłe zdarzenie. 5 marca 1953 roku oddał duszę diabłu Wisarionowicz Generalissimus Josif Stalin, „bajeczny”kleryk seminaryjny Soso Dżugaszwili.
 
Foto od góry:
1.Cmentarz Nowodziewiczy w Moskwie, grób Chruszczowa
2.Obchodzą "z daleka" Dzień Kobiet

niedziela, 2 marca 2014

NIE ŻAŁUJMY ŁEZ DLA ZDROWIA

Pan Donald Tusk, jeszcze nie premier, ale szef jednej z największych partii pt. Platforma Obywatelska w roku 1997, z łaski nieba i narodu wygrał wybory do Sejmu i Senatu. Łaska nieba była tu mało zauważalna, ale popisy rządu Kaczyńskiego, który skompromitował się czynami iście stalinowskimi (CBA, IPN, ABW, CBŚ) i owszem. Wszystkie te instytucje pod nadzorem ministra Ziobry rozgrzane były do czerwoności w walce o „normalność” wg założeń IV RP. W tym momencie naród przetarł ślepia, i zdecydował, że skoro szef świeżo, jeszcze nie „używanej” partii , czyli PO obiecuje prawdziwą normalność, powrót do tej III- ciej, a jednocześnie straszy nas, że w przypadku dalszego zaufania do Jarosława Kaczyńskiego czeka nas polityczne piekło, to coś jednak znaczy. Ten strach rozsiany w kraju a nawet w Chicago, Londynie i Dublinie zaprocentował zwycięstwem wyborczym. Lica nam się rozjaśniły. Od tej chwili mogliśmy odetchnąć i tylko usłyszeć same dobre wieści, już począwszy od expose. Że kraj niedługo spłynie mlekiem i miodem, że weźmiemy się za drogi i autostrady, że w trymiga nasze dorosłe dzieci będą uciekać z Anglii i Irlandii, że emerytury wypchają nam portfele do tego stopnia, iż trzeba je oddawać do kuśnierzy, by je poszerzyli o nowe przegródki. Że nikt nie spotka się z trudnościami poszukując odpowiedniego lekarza i pracy, że zlikwidujemy narkotyki, dopalacze, oraz pedofilię, że w końcu ja premier nazwiskiem kaszubskim Donald Tusk już nigdy nie uklęknę przed biskupem, a tym bardziej przed prostym księdzem. Co się rozumie, ( w domyśle) że nie będę walił kasy dla czarnych nierobów. Ponieważ wówczas obiecanki pana premiera miały bardzo koherentny charakter, no to biliśmy mu braaaaaaawooooo!,. To był jakże radosny dzień, niestety dla naiwnych.  Aliści dzisiaj poprawiamy sobie humor inaczej. Nie ze względu na obiecane a nie spełnione figi z makiem oraz bezrozumne decyzje, ale z powodu kabaretu jakie w konsekwencji rządów pana Tuska doświadczamy, bo czy można powstrzymać się od śmiechu, śmiechu jakże zdrowego, oglądając tenże filmik???


PS.W dniu 1 marca prezydent Putin zapowiedział ewentualne wprowadzenia wojsk na teren Krymu. Fakt, że tam już stacjonuje rosyjska flota czarnomorska oraz masa wojska innych rodzajów broni. Być może dojdzie do wojny rosyjsko-ukraińskiej. Ale tylko być może, bo Donald Tusk postraszył, iż tolerował tego nie będzie. Jeżeli Putin zna wszystkie zrealizowane przez naszego premiera zapowiedzi to już na pewno włosy  stanęły mu nie tylko na głowie.




 

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...