poniedziałek, 31 stycznia 2011

JAK ODBIERAM POKŁOSIE TWÓRCZOŚCI J.T.GROSSA



Jako Polakowi jest mi po prostu niewypowiedziany wstyd. Dziś nawet przeglądając się w lustrze, dociekliwie doszukuję się czegoś, co by wskazywało na jakiekolwiek oznaki, że należę do pokolenia, które chciałoby zatrzeć raz na zawsze, niestety prawdziwe ślady w naszej historii. Czasy tragedii Żydów, którym udało się cudem wyrwać z rąk hitlerowców, a którzy to szukając pomocy wśród wiejskiej ludności polskiej znajdowali śmierć. Co prawda nie pochodzę z regionów, gdzie Żyd był postrzegany wyłącznie jako ten, którego można obedrzeć z ubrania, kosztowności oraz domowych sprzętów, a następnie go zabić lub wydać granatowej policji, często w porozumieniu z sąsiadami. Nie mniej w moich okolicach Żyd był widziany pejoratywnie, co daje się odczuć w rozmowach z ludźmi starszymi jeszcze dziś. Pan J. Tomasz Gross, ale także pani Barbara Engelking oraz prof. Jan Grabowski ujawnili największe zezwierzęcenie Polaków zamieszkałych tereny wschodniej Polski od Kielc poprzez Białystok, Lublin aż po Mińsk Mazowiecki i Siedlce, ale proceder zabijania Żydów występował też w okolicach terenowo sąsiednich. Przykładem jakże smutnym okazało się Jedwabne, gdzie w dniu odsłonięcia pomnika hańby mieszkańców tejże miejscowości, na uroczystości z udziałem prezydenta Rzeczypospolitej nie pojawił się żaden z dzisiejszych obywateli miasteczka. Właśnie o tej godzinie miejscowy proboszcz zwołał ich na mszę, dając dowód wyjątkowego osobistego antysemityzmu. Mieszkańcy Jedwabnego, jako ci, których ojcowie i dziadkowie dokonali mordu na sąsiadach, a którzy to do dzisiaj być może korzystają z zagrabionych dóbr pożydowskich, woleli ukryć swoje twarze w kruchcie kościoła paplając tam słowa modlitwy "i odpuść nam winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", a następnie połykali hostie komunijne, jako znak zbliżenia ich z Bogiem. Stawali się przez to ludźmi jakże oczyszczonymi, nawet ze zbrodni dokonanych przez ich ojców na SĄSIADACH., bo właśnie tym słowem Gross zatytułował swoją pierwszą książkę o zbrodniach Polaków. Potem był STRACH, a za kilka dni ukażą się ZŁOTE ŻNIWA traktujące o rozkopywaniu miejsc kaźni w poszukiwaniu złotych precjozów.

Apropos kościoła. Kilka lat temu, a więc ok. 60 lat po wojnie, w Ciechanowie przydarzył mi się przypadek. Otóż po niedzielnej mszy grupa mężczyzn weszła do sklepu z alkoholem, w którym akurat też dokonywałem zakupu. Jeden z nich (oczywiście już nabuzowany) dopatrzył się w mojej facjacie rysów semickich. Natychmiast gwałtownie krzyknął do ekspedientki "proszę nie obsługiwać Żyda!"Pomyślałem, że za chwilę będzie gotów zlustrować zawartość moich majtek. Na szczęście zareagowała ochrona i nie musiałem nic udowadniać włącznie z tym, że mojej matki brat był katolickim księdzem, bo być może doczekał bym się skamlania o wybaczenie, a może nawet ten katol, padłby przede mną na kolana.

Dla europejczyków antysemityzm to bardzo dzisiaj wstydliwe pojęcie. Jednak nie dla wszystkich, szczególnie Polaków. Daje się to zauważyć bez wysiłku śledząc portale internetowe, pomazane mury miast oraz zachowanie kiboli stadionowych. To oczywiście gówniarstwo, czyli niedouczona młoda tłuszcza. Tłuszcza, która prześliznęła się w szkole po kartkach historii, gdzie z premedytacją pomijano ten najbardziej tragiczny czas dla Polski i Europy.

Często słyszę z ust ludzi wyznających do dzisiaj wściekły antysemityzm, że po wojnie Polacy zabijali Żydów , bo oni masowo włączali się w szeregi Armii Czerwonej oraz przystępowali do NKWD. A co im w gruncie rzeczy pozostało, skoro wyrywając się z rąk oprawców hitlerowskich trafiali z kolei w ręce Polaków czyhających z siekierą czy kołkiem na ich życie. Oni nie mieli żadnego wyjścia. Nie jestem Żydem, ale gdybym ja się znalazł w podobnym położeniu, postąpił bym zapewne podobnie. Ucieczka do Rosjan dawała im namiastkę szansy doczekania końca wojny. Namiastkę, bowiem mordy na Żydach spotykało się również z rąk stalinowców, w ramach walki z kosmopolityzmem, o czym pisał Wasilij Grossman w swoich książkach. Nie były to jednak przypadki na wielką skalę.

Smutny to temat nasunął mi się dziś pod klawiaturę. Smutny tam bardziej, że przynajmniej 20% naszego społeczeństwa nie potrafi przyjąć ze wstydem i skruchą do wiadomości faktów niezaprzeczalnych. A fakty te są takie, że na polskich zawszonych, brudnych, głodnych i bosych wsiach w latach 1942 do 46 a nawet 50-tych dla zysku zamordowano ok. 200 tysięcy sąsiadów wyznania judaistycznego. Te bandyckie czyny rozgrzeszała bowiem religia. Skoro dwa tysiące lat temu Żydzi przybili do krzyża Chrystusa, to mają teraz za swoje. Tyle tylko, że Chrystusa (Żyda) ukrzyżowali żołdacy rzymscy i właśnie tylko dzięki temu powstało umiłowane chrześcijaństwo. Ale kogo z usposobieniem antyżydowskim to obchodzi?. Oni wiedzą swoje w ramach zapełnienia półkuli mózgowej.
Tak jak trudno podobnym 20 procentom uwierzyć w smutny raport MAK, z odczytu którego zasadniczą i niezaprzeczalną winę za katastrofę smoleńską ponosimy mu Polacy.

Powtórzę zatem: Ogarnia nas gigantyczny wstyd z powodu mordu ok. 200 tysięcy naszych współobywateli wyznających inną religię, tak jak podobne zażenowanie odczuwamy z powodu również 200 tysięcy wykonanych aborcji rękami ginekologów z całej Europy na brzuchach katoliczek z Polski. 200 tysięcy w ciągu każdego roku kalendarzowego. Oto wielka tajemnica wiary.... w to, że się nie wyda.

Ciekawostka która dręczy: Zastanawiam się, czy liczba 200 tysięcy, obok mickiewiczowskiej 44, to jest jakieś proroctwo dla Polski?, bo: 1. Historycy wskazują, że właśnie 200 tysięcy Żydów straciło życie z rąk Polaków- zbrodniarzy. 2.Oblicza się, że 200 tysięcy Polek, rok w rok poddaje się aborcji, co również tłumaczy się zabraniem życia w wyniku braku oświaty seksualnej w szkołach, co jest zbrodnią (doskonałą). 3. Wszystkie dane historyczne mówią, że w Powstaniu Warszawskim oddało życie też ok. 200 tysięcy obywateli stolicy, w wyniku zbrodniczej decyzji kilku panów polskiego rządu w Londynie. Coś w tym jest!.

Post ten przeczyta kilkadziesiąt, może kilkaset osób, w tym zapewne te 20% oburzonych na jego treść z powodu tzw. sarmackiej dumy i polskiej obłudnej dewocji. Gwiżdżę na to. Dobrze jednak będzie, gdy sumienie chociażby kilku osób zostanie nieco wstrząśnięte.

środa, 12 stycznia 2011

NAĆPALIŚMY SIĘ TEGO MAKu


Co prawda nie wszyscy, ale wyraźna część naszego społeczeństwa, część dziennikarzy o przekonaniach prawicowych, a przede wszystkim psiarnia prezesa PIS, którego profesor Kopff na swoim blogu nazywa wprost naczelnym kretynem w otoczeniu głupawej tłuszczy. Bez urazy, ale właśnie zachowanie wielu dziennikarzy, a przede wszystkim Kaczyńskiego, Macierewicza, Czarneckiego, Fotygi i pozostałych spod szyldu swego prezesa podczas komentowania raportu MAK o przyczynach katastrofy smoleńskiej wskazywało na bardzo duże dawki spożytego maku i jego pochodnych. Bzdury, które zapoczątkował Rydzyk na antenach swoich mediów są dzień w dzień permanentnie powtarzane dzisiaj i będą głoszone aż do usranej śmierci politycznej owego kretyna, bo akurat pod trafnym jego określeniem przez profesora osobiście podpisuję się dwoma rękami . Sądzę, że prędzej czy później, niezależnie od stosunków między Polską i Rosją, które bez wątpliwości doznały uszczerbku, komisja MAK, która działa na podstawie międzynarodowej konwencji zwanej chicagowską poskarży się przed niezawisłym sądem (np. w Strasburgu) na bezpodstawne oskarżenia Rosji o zbrodnie. O zbrodnie które konfabuluje Kaczyński i jego psiarnia i oskarża, iż popełnili je pracownicy lotniska w Smoleńsku, a więc m.in. wywołali sztuczną mgłę, a także propagacje fal zakłócających prace urządzeń pokładowych, czy wreszcie, co jest naczelnym łajdactwem, dobijali pasażerów.

Majaczenia Kaczyńskiego miast ustawać w miarę upływu czasu nasilają się, czyli choroba jest w fazie nasilenia. Potwierdza to fakt, gdzie m.in.ma on wątpliwości co do "wypełnienia" trumny jego brata, którego zgodnie z wnioskiem Michała Kamińskiego pochować raczył obok Marszałka Piłsudskiego. Chodzi o to, że po kilku miesiącach od katastrofy, żyjący bliźniak przypomniał sobie, że w trumnie był jednak ktoś inny zamiast brata. "Jakby jakiś generał, a przecież mój brat nigdy generałem nie był"-powiedział publicznie. Tak jakby generałem raz się bywało, a innym razem już nie.

Nie ma co dywagować. Ten lot, który na pokładzie miał 96 ważnych pasażerów, w momencie zanim samolot uruchomił silniki, był skazany na zagładę. Brak rozpoznania pogodowego na miejscu docelowym, nieznajomość języka rosyjskiego, spóźnienia głównej osobistości, a także presja wywierana na załodze przez dobrze podpitego dowódcę wojsk lotniczych generała Błasika i brak rosyjskiego "lidera", to wszystko "gwarantowało" katastrofę!. To jakbym czytał "Ostatni lot" Antoine de Saint-Exuperiego. W poszukiwaniu złożonych przyczyn tej tragedii można się krytycznym okiem spojrzeć na beznadziejne lotnisko w Smoleńsku. Ale o tym wszystkim nasi byli poinformowani, czego więc dalej psioczyć na Ruskich i szukać dziury w całym?.Chyba że akurat zależy nam na tym. Bo szczerze mówiąc już kilkoro rusofobów zionęło jadem. Począwszy od stada Kaczyńskiego a skończywszy na Monice Olejnik (prywatnej śledczej). Fakt, nie jest jasna do końca postawa obsługi wieży w Smoleńsku, tym bardziej,że zakłopotana ważnością polskiego samolotu w stanie aktualnej pogody dzwoniła z prośbą o pomoc do Moskwy.Tak, czy owak ostateczna decyzja o lądowaniu mimo ostrzeżeń należała do polskiego pilota i jak się okazuje jeszcze kilku innych osób przebywających w kokpicie samolotu.

Wielu z nas Polaków, tych, co to maku do ust nie biorą pod żadną postacią, a potrafią używać swoich półkul mózgowych zgodnie z ich przeznaczeniem, ma już absolutnie dosyć tego konusa paplającego bzdety przed mikrofonami, które jakże często mu podstawiają sympatycy PIS i usłużni dziennikarze. Sadzę, że kolejne wybory, które to Kaczyński przegra na 100%, tak jak dotychczasowe pięć, raz na zawsze spowodują, że zniknie on wraz z swoją polityczną psiarnią z ekranów telewizji, oczywiście poza tv Trwam. Ale akurat prawdy płynące z tych mediów interesują wyłącznie ich samych oraz garść społeczeństwa w wieku różańcowym.
.......................................................................................................................................................................

Informacja dla moich czytelników:
Następny post napiszę w miesiącu lutym 2011. Wybieram się bowiem na zimowe wakacje. Oby pogoda dopisała.
.......................................................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Żona ma urodziny, a nie wiem jaki jej dać prezent...
-Może przyjdź po prostu do domu trzeźwy.?

-Nie przesadzajmy, to nie jest okrągła rocznica.

czwartek, 6 stycznia 2011

NIE MA POWODU DO EUFORII PANIE PREMIERZE

PKP -gospodarstwo dobrego ministra Grabarczyka.

W poprzednim poście "Pejzaże Polskie" pokazałem na przykładzie fragmentów powieści o tematyce wiejskiej, których początek mógłby wyglądać właśnie akurat tak, jak to wymyśliłem, jakże odmienne w swoim klimacie dwa teksty. Ten, który pokazuje polską wieś przedwojenną. Obraz nędzy, brudu, ciemnoty, zacofania oraz swoistego zakleszczenia ludzkiego mózgu, zdanego wyłącznie na przyswajanie mądrości głoszonych z
ambony lub sprzedawanych po wsiach przez wędrowców świętości np.
paznokci św.Rocha. W drugim natomiast
fragmencie klimat wsi polskiej jakoby odzyskiwał blask naturalnego piękna, nie tylko z powodu uroku polskiej przyrody, ale przede wszystkim gospodarujących na niej chłopów którzy w symbiozie z nią stanowili już tych, co to potrafią sami decydować, zarządzać i unowocześniać swoje miejsce pracy i wypoczynku. Oczywiście bezpośrednim detonatorem tych odmienności stała się walka z analfabetyzmem. Od czasu, gdy te ponad 60% Polaków posiadło umiejętność pisania i czytania, nie tylko na poziomie klasy trzeciej czy czwartej, wieś polska powoli poczęła się rozluźniać, bowiem właśnie wtedy jak nigdy dotąd, dzięki masowemu pędowi do wiedzy dzieci dotychczasowych wyrobników rolnych i tych, którzy dzięki posiadaniu jednej krowy, kozy czy pół morgi ziemi egzystowali wraz z siedmiorgiem dzieci na krawędzi życia i śmierci. Kierownicze stanowiska w fabrykach, szpitalach i administracji terenowej odtąd dostawały się w ręce synów i córek chłopskich oraz robotniczych. Było to zjawisko wręcz rewolucyjne, chociaż przebiegało w atmosferze powszechnego strachu, który szerzył się w całym kraju a nawet obozie stalinowskim za przyczyną wszechobecnej bezpieki. Dla utrwalenia tejże atmosfery wielu niewinnych ludzi zamykano w kazamatach pozostawionych nam w spadku po gestapo. Do śmierci Stalina i tzw. odwilży przez owe więzienia przewinęło się setki tysięcy Polaków w tym 7 osób z mojej bliskiej rodziny. Był to okres przykry dla każdej polskiej rodziny, ale jednocześnie niewyobrażalny dzisiaj wysiłek narodu na rzecz odbudowy fabryk, mostów, dróg, szkół uczelni wyższych, szpitali w ramach tzw. planów sześcio i trzyletniego. W ciągu kilkunastu lat wysiłkiem całego narodu, w tym uczniów różnych szkół odbudowano naszą stolicę, przeznaczoną kilka lat wcześniej na wieczną zagładę. Państwo dźwigało się, nie tylko w sensie gospodarczym, ale też umacniało swoją pozycje na arenie międzynarodowej i tylko system nam narzucony przez kierownicze siły moskiewskie wypaczał tzw. normalność która obowiązywała na zachód od NRD. Nie mniej, mimo tych ułomności w ciągu tych socjalistycznych czterdziestu lat stworzyliśmy kraj dość nowoczesny z dużym przemysłem wytwórczym jak i wydobywczym. Obok fabryk śląskich, łódzkich, poznańskich i stołecznych zbudowano przemysł motoryzacyjny, stoczniowy, rozwinęła się naprawdę wspaniała gospodarka morska. Nasi sportowcy rywalizowali z największymi potęgami sportu, ZSRR, USA, RFN i NRD.
Jeżeli jednak było tak dobrze, to dlaczego to wszystko musiało upaść?

Ano można sobie wytłumaczyć to zjawisko wierszykiem, który dostałem od przyjaciela na moja pocztę:

-7 cudów socjalizmu:
1
. Nie było bezrobocia. 2. Mimo że nie było bezrobocia, nikt nic nie robił. 3.Mimo, ze nikt nic nie robił, plan wykonano w 150%. 4. Mimo, że wykonano plan w 150%, nigdzie niczego nie było. 5. Mimo, ze nigdzie niczego nie było, każdy miał wszystko. 6.Mimo, że każdy miał wszystko, wszyscy wszystko kradli. 7.Mimo, że wszyscy wszystko kradli, to co kradli zawsze było.


-7 cudów kapitalizmu:
1
. Jest bezrobocie. 2. Mimo, że jest bezrobocie, wszyscy pracują. 3. Mimo, że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany nawet w 50%.4. Mimo, że plan nie jest wykonywany nawet w 50% wszędzie wszystko jest. 5.Mimo, że wszędzie wszystko jest, nie wszyscy wszystko mają. 6. Mimo, że nie wszyscy wszystko mają, kradną tylko ci co mają wszystko. 7. Mimo, że kradną ci co mają wszystko, nie udaje się nikogo złapać i niczego odzyskać.


Temat z innego worka. Odzyskaliśmy wolność. Wolność od pracy, ale też wolność słowa. Mimo to dzisiaj, tak jak onegdaj na ulicy Mysiej w Warszawie ,cichutko pracuje cenzura. Obok niej takie twory nowoczesnej kapitalistycznej Polski jak Kościółek i IPN bardzo dbają o to, by wychwalać współczesne dobro i dostatek, a pluć na Polskę Ludową. Nie przejdzie im przez gardła medialne, iż te całe dobra, które dzisiaj sprzedają na prawo i lewo wytworzono kosztem rąk ludzi PRL. Bo chociaż Gierek brał pożyczki być może zbyt odważnie, to jednak były one przeznaczone na inwestycje a nie na przeżarcie, jak to wygląda dzisiaj. Mimo to jednak obciążenie naszego kraju było ponad trzykrotnie mniejsze niżeli dzisiaj i tylko upadająca, umierająca powoli poprzez nieustające strajki Solidarności gospodarka nie pozwalała już na dalsze spłacanie odsetek. Dzisiaj nie mówi się tego, by nie pomniejszać zasług tego "dziwnego" kapitalistycznego związku zawodowego. By przykryć wszystkie dobre zjawiska z tamtych lat obowiązuje milczenie. Np.przy okazji rocznicy podpisania układu o uznaniu przez NRF naszych granic zachodnich pisze się, że kanclerz Willy Brand uklęknął przed pomnikiem Getta w Warszawie a następnie podpisał ów układ. Nie mówi się natomiast kto był adwersarzem, by nie ujawniać zasług dla polski ze strony Władysława Gomułki. Wygląda na to, że Brand podpisał układ z krasnoludkami.

Oj dużo mamy wad jako naród. Martyrologizm, cmentarnictwo, żałobnictwo, cierpiętnictwo, nacjonalizm, kult przegranych powstań oraz antysemityzm i antyrosyjskość. Nawiasem mówiąc nasz nieboszczyk nie może być pewien że chowają go raz na zawsze. Kiedyś rodacy go wykopią, chociażby z ciekawości IPN. W normalnych krajach świętuje się tylko zwycięstwa. Już nie wiadomo, czy naszej Najjaśniejszej bardziej zależy na umocnieniu gospodarczym, czy na wszelkiego rodzaju rozliczeniach historycznych. Bo gospodarka mimo zapewnień premiera i jego kumpla od finansów po prostu blednieje. Długi rosną w tempie licznika Balcerowicza. Fabryki wyprzedane. Gospodarka morska padła. Koleje rozpieprzone na drobne prywatne przedsiębiorstwa przewozowe, ośmieszające poprzez nieudolność całe nasze państwo.Budowa autostrad mimo, że w trzech czwartych finansowana przez UE po prostu zdycha. Rząd szuka każdej złotówki zaglądając emerytom do kieszeni oraz filarom emerytalnym do kas. Tylko patrzeć jak będziemy jako kraj sprzedawać obcym nasze dobro narodowe jakim są lasy. Cosik się tam już kombinuje. A obniżyć do cholery sobie i wszystkim decydentom, parlamentarzystom, oraz prezesom pensje do tzw. przyzwoitości to nie łaska?. Aliści przyzwyczaili się jeno sobie podwyższać i tak jest co roku, a nawet kilkakrotnie do roku. Skandal przykładowy: Otóż każą nam płacić na telewizję publiczną haracz abonamentowy, a Janowskiemu (temu od "jaka to melodia" TV wypłaca miesięcznie 240 tysięcy złotych. Nie do uwierzenia, ale już kilka źródeł potwierdziło tę informację. Można zwariować.

Czyli panie premierze, jak by co, to jesteśmy bogaci, stać nas na wszystko i takich świąt jak Trzech Króli możemy sobie ustanawiać dużo więcej. A przecież wiadomo, że każdy dzień wolny przynosi krajowi ok. 1 mld. złotych strat. To kilkadziesiąt przedszkoli lub 57 km autostrady. Ale co tam. Najważniejsze by Kościół dostał wszystko, po co tylko łapy do rządu wyciągnie. To dzięki niemu jesteśmy przy władzy i pozostaniemy przy niej tak długo, jak nam duchowni na to pozwolą. Na razie najważniejsza jest katastrofa smoleńska, bo to ona napędza nam Polakom popularność w świecie., oraz wymusza mądre decyzje. Tyle tylko, że jakie państwo tacy decydenci. Podobno Kaczyńskiego na Wawelu polecił rządowi pochować Michał Kamiński (PIS). Ten podobny do Tatara, wielbiciel Pinocheta. Macierewicz i Fotyga, eksperci od katastrof lotniczych, bilety przebukowują i głoszą po świecie dobrą dla Kaczyńskiego nowinę. Że Tusk siedzi na telefonie z Putinem i prawdopodobnie ustalają w jaki sposób pozbyć się raz na zawsze bliźniaka brata wawelskiego.
Bo bajek ci u nas dostatek. O kurde, chyba się zbyt rozpędziłem.
.....................................................................................................................................
Uśmiechnij się:

1.U lekarza:
-No tak. O piciu, paleniu i kobietach może pan śmiało zapomnieć.
-Panie doktorze, ale ja mężczyzną jestem.!!
-No dobrze. Golenie może pan kontynuować.

2.Żona do męża:
- Tobie to się wszystko kojarzy z seksem.
-Nie prawda. Ty nie.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

POLSKIE PEJZAŻE


Słońce chyliło się ku zachodowi. Pola i łąki pokrywały się pierwszymi kroplami rosy. Rozśpiewane dotychczas ptactwo powoli uciekało do swoich gniazd uwitych na drzewach, jak i w ostępach już dość dobrze wyrośniętych zbóż. Tu i ówdzie chłopcy w na wpół porwanych krótkich spodniach i na boso, przepędzali porykujące z pragnienia krowy. Wozy ciągnione przez woły z rzadka przez konie, z pierwszym tegorocznym sianem podążały do stodół. Kobiety uwijały się przy codziennym obrządkach żywej chudoby, by zdążyć na nabożeństwo majowe przy rozstaju dróg, gdzie od wieków stoi figura Matki Boskiej. Już niemal po chwili chóralne śpiewy pieśni maryjnych niosły się po okolicy w ciemną noc. Dopiero gdzieś po godzinie modlitewne zawodzenia staruszek oraz towarzyszące im poszczekiwania psów podwórkowych powoli ustawały, bo wieś szykowała się do snu. Tylko w jednej chałupie przez brudne szyby małego okienka dało się dojrzeć promyki światła emitowanego z lampy naftowej. To chłopak z obsadką w ręku nanosił znaki do zeszytu, spoglądając ukradkiem na leżącego na wyrku ojca. Nie chciał bowiem, by ojciec, który to gniewnie spogląda na marnotrawstwo kajetów zauważył fakt rozlania się inkaustu. Kajet był w trzy linie i jako taki wystarczał do ukończenia wykształcenia na poziomie klasy czwartej, czyli do czasu, gdy uczeń radził już sobie z czytaniem książeczki do nabożeństwa. A nie szkoda ci synuś oczów?. Poleżałbyś ty sobie w wyrku, nabrał sił do roboty. Księdza albo i innego uczonego z ciebie i tak nie będzie. Przecie w naszej rodzinie nikt nigdy nawet sołtysem nie był.

Tak prawdopodobnie mogła by się zaczynać każda książka pisana w Polsce w okresie pozytywizmu, Młodej Polski, lub w tzw. międzywojniu piórem Reymonta, Prusa, Orkana, Sienkiewicza czy Orzeszkowej. Był to bowiem wyjątkowo romantyczny klimat polskiej wsi. Wsi biednej, zacofanej. Wsi, gdzie przysłowiowy diabeł mówił dobranoc, a w świadomości mieszkańców w gruncie rzeczy on nimi rządził. Tylko ksiądz proboszcz za pomocą wody święconej mógł się podjąć z nim walki. Co chętnie czynił oczekując gratyfikacji pieniężnych ,bądź to w naturze, a nawet w odrobku na jego ziemi. Ten sam ksiądz jak i miejscowy właściciel majątku ziemskiego mieli pierwszeństwo nie tylko do wszelakiego dostatku, ale również do rozdziewiczania córek chłopskich w ramach tzw. prawa do pierwszej nocy.Obyczaj ten był przyjmowany bez szemrania a nawet poczytywany był za zaszczyt. Mieszkańcy tych zapyziałych wiosek od urodzenia aż do "usranej śmierci" czerpali całą potrzebną im wiedzę właśnie z ambony oraz poprzez tzw."roznosicieli ważnych wieści".Właśnie m.in wymienieni wyżej pisarze wskazali nam wstrząsający, naturalistyczny obraz życia polskiego chłopa na wsi. Odkrywali porażającą prawdę, która mówiła o przeludnieniu, skrajnej nędzy i ciemnocie. Nikt z tamtego chłopstwa w największej wyobraźni nie mógł przypuszczać, że za lat pięćdziesiąt z okładem, a więc w okresie zaledwie dwóch pokoleń, każdy mieszkaniec wsi, dzięki PRL owskiej walce z analfabetyzmem i dzięki postępom technicznym będzie mógł prenumerować gazetę, słuchać radia i oglądać świat w telewizji
. Tenże prostak zaludnił wyniszczone poprzez wojnę do cna miasta, w tym zgaszoną przez Hitlera Warszawę. Dzisiaj połowa mieszkańców stolicy znajduje swoich przodków gdzieś tam na zapadłej wsi.
......................................................................................................................................
Natomiast powieść popełniana przez współczesnych nam, np. Andrzeja Stasiuka, czy przykładowo przez Krajewskiego lub Czubaja, mogłaby się zaczynać tak:


Słońce chyliło się ku zachodowi. Pola i łąki pokrywały pierwsze krople rosy. Rozśpiewane przez cały dzień ptactwo chowało się do gniazd uwitych wśród gałęzi mazowieckich wierzb, lub po prostu w dojrzewającym powoli zbożu. Tu i ówdzie pospiesznie przepędzano z pastwisk do zagrody porykujące z pragnienia krowy, by zdążyć na wieczorne telewizyjne wiadomości i ulubiony program Pospieszalskiego.Wozy z sianem ciągnęły traktory. Młodzi mieszkańcy wsi na podwórkach uwijali się przy pucowaniu lakierów na motocyklach i często zdezelowanych, ale jednak samochodów. Bowiem w pobliskiej miejscowości organizowano dyskotekę na której podobno zagra zespół Bayer Full, a powszechnie wiadomo, że, ich "majteczki w kropeczki" są najbardziej rozpoznawalnym europejskim dziełem muzycznym w Chinach. Gospodynie karmiące żywą chudobę, już przy świetle elektrycznym, w milczeniu powtarzały zdrowaśki w intencji pomyślności i zdrowia pozostałych dzieci, co to onegdaj z braku roboty w powiecie wyjechały na Zachód. Po czym podążały do chałup, by nie przeszkadzając mężowi w oglądaniu telewizji, w sąsiednim pokoju cichutko włączyć odbiornik na stację Radia Maryja. Jakże zbawienne jest przed snem usłyszeć głos ojca Rydzyka. Ten balsam uleczył ją już nie raz. Pozostawione ich opiece wnuki oddawały się odrabianiu lekcji. Skupione nad tabliczką mnożenia, jeszcze zanim usnęły, od dziadków usłyszały to, co każdego wieczora: A wy nam się tam dobrze uczcie. Nie zapominajcie o modlitwie, słuchajcie tego, co mówi ksiądz katecheta. A gdy dorośniecie to przejmiecie po nas gospodarkę, bo na waszych rodziców już nie ma co liczyć. Oni przepadli w tej bezbożnej Anglii. A słyszałaś ty moja staruszko, dziadek zwrócił się do żony: Że podobno tam w Anglii zamiast nabożeństwa w kościołach urządzają deskoteki i magazyny nie świętych obrazów. I u nas do tego dojdzie, odburknęła babcia. Już w Warszawie podobno też urządzają, chociaż na razie.. w stodole, czy też w piwnicy, a może w stajni... gdzie narodził się nam Zbawiciel. Boże, jeszcze niedawno w komórkach ludziska trzymali węgiel i okowitę, a teraz podobno każde dziecko ma komórkę, do czego ten świat dojdzie. A z tych komputerów to też nic dobrego nie wyniknie, podobno tam gołe rozpustnice pokazują. Słyszałem ja ci, że nasz ksiądz proboszcz chętnie na to patrzy, ale chyba równocześnie z tym świństwem walczy usilną modlitwą i egzekwiami. Oj niedobrze. Powiadają ludzie, że za dwa lata będzie koniec świata. Podobno już proboszcz cosik o tym wspominał. Żeby tylko nasi zdążyli przed tą zagładą wrócić do domu. Jak zginąć to na ojcowiźnie i to razem, w kupie. Tymczasem weź matka książeczkę, to odmówimy litanię o łatwiejszą śmierć. Może nie będzie aż tak strasznie. W końcu co niedziela bywamy w kościele. Księdzu dajemy na kolędę więcej niżeli inni parafianie, organiście jajka, a kościelnemu niewymłócone snopki zboża. Może nie będzie aż tak źle. Potwierdził to nawet akurat przemawiający w telewizji pan premier, ale zaraz po nim wystąpił niejaki Jarosław Kaczyński, co to pozostając jednojajowym bliźniakiem nie mógł rozpoznać brata w polskiej trumnie, bo w ruskiej a jakże, rozpoznał bez problemu. Kaczyński pod rządami aktualnego premiera widział wyłącznie polski, nie spotykany nigdy w historii świata armagedon. ......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

W niedzielne przedpołudnie po parku łazienkowskim spaceruje profesor UJ. Mijający go student ukłoniwszy się, grzecznie zwrócił mu uwagę:
-Panie profesorze, chyba przez nieuwagę ma pan na nogach jeden but czarny i jeden brązowy.
-Młody człowieku, zauważyłem już to w domu. Nawet zajrzałem do szafy, ale tam stała taka sama para.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...