sobota, 28 sierpnia 2010

TROCHĘ WIOSNY JESIENIĄ




Ani się obejrzeliśmy, a już poprzez otwarte okna do naszych mieszkań wpada powietrze odmienne niżeli jeszcze miesiąc temu. To czas przedjesienny. Słońce, które starało się przez całe lato wynagrodzić nam niedostatek ciepła w ostatnich wakacjach, zasłaniając się pierzastymi chmurkami, jeno z lekka jeszcze się uśmiecha. Zmniejsza swoją orbitę, by przyśpieszać nastanie nocy. Ptaki, które odchowały swoje maleństwa, już jakby zaniechały dalszych wabień partnerów, zachowując repertuar świergotu na przyszłą wiosnę i lato. Liście już całymi garściami spadają pod nogi parkowych spacerowiczów. No i deszcze, te deszcze niespokojne, o których śpiewali czołgiści głaszcząc psa. Niespokojne, bowiem niszczące. Są to opady w towarzystwie trąb powietrznych, zawieruch i gradobicia. Deszcze, które nie przynoszą rolnikom jakiejkolwiek korzyści, bo już po zbiorach, ale za to nieopisane wprost nieszczęścia, wyrażające się powodziami, obsunięciami domów mieszkalnych oraz innymi katastrofami budowlanymi. To słońce, które przyzwyczaiło nas do otwierania okien na oścież, a nawet uruchamiania od samego rana wentylatorów, teraz jakby szydziło z nas słowami: chcieliście to macie, zawsze było wam zimno, sądzę że ciepłoty wystarczy wam na kilka lat, a ponieważ malkontentom trudno jest dogodzić, przeto raz was porządnie podgrzeję, a innym razem was podtopię. Takie oto mamy to nasze słoneczko. Taki oto mamy przednówek prawdziwej jesieni. To tyle oczywiście o pogodzie, zgodnie z naszym umiarkowanym klimatem.


Nie wszystko jednak jest aż tak smutne i pozostaje w barwach jesiennych. Bo oto wzorem Cezarego Baryki w polityce paradoksalnie odczuwamy właśnie przedwiośnie. Jeszcze nie dostrzegamy pełnym wzrokiem, słuchem i dotykiem owego przedwiośnia, ale coś tam dochodzi do naszych uszu, choć jest wypowiadane szeptem. Po raz pierwszy usłyszałem w telewizji prawdę wypowiedzianą głośno, że ok. 200 tysięcy Polek rocznie poddaje się aborcji, gdy tymczasem Polakom głosi się idiotyczne dane, iż aborcji w Polsce dokonano 120, i to ze względu na ciążę z powodu gwałtu. Tak, 200 tysięcy, w tym ponad 150 tysięcy w gabinetach ginekologicznych za granicą. Czechy, Słowacja, Litwa, Niemcy, Irlandia, Anglia, a nawet Białoruś, to kraje które zarabiają na naszej polityczno-kościelnej głupocie. Na naszej hipokryzji i zaciemnieniu społecznym. Na naszych średniowiecznych wartościach chrześcijańskich, w skrócie WC. Prawie w każdym, nawet najmniejszym mieście w Polsce ginekolodzy potajemnie skrobią nieszczęśliwe kobiety, nie zapewniając przy tym należytego bezpieczeństwa zdrowia pacjentek. Zaczynamy o tym mówić głośno. Zaczynamy olewać powoli nakazy i zakazy towarzystwa w sutannach. Ludzie otwierają sobie oczy po prasowych doniesieniach o zdemoralizowaniu kleru. O ich pedofilii i upodobaniach gejowskich. O ich życiu ponad wszelki stan i obłudnych politycznych kazaniach. Rewizja więc ustawy antyaborcyjnej dojdzie do skutku i to w niezbyt odległym czasie, bez oglądania się na klątwy episkopatu, plucie Gowina Radziszewskiej i Piechy.



Dzisiaj też słyszę o tym, iż państwo musi poprawić kodeks karny w zakresie karania za posiadanie małej ilości narkotyków miękkich. Więzienia nam się zapychają, a tymczasem wzrasta nam ilość narkomanów.Mimo tak restrykcyjnej ustawy, narkomanów spotykamy już nie tylko w młodzieżowych klubach, na dyskotekach i grupach subkulturowych, ale nawet w szkołach podstawowych. Tylko patrzeć jak zaczną nam bełkotać i przewracać oczami przedszkolaki. W krajach zachodnich, szczególnie w grzesznej Holandii, ale i w Czechach, miękkie narkotyki są absolutnie dystrybuowane legalnie. Ciekawostką jest to, że akurat w tych krajach jest mniej narkomanów niżeli u nas. To tak jak z pornografią. Jeszcze niedawno konfiskowano nam na granicy wszystkie "świerszczyki". Dzisiaj leżą w każdym kiosku i nikogo to nie podnieca. Oczywiście ta Ustawa (narkotyki), też będzie niebawem poprawiona i wyjdzie nam to...... na zdrowie. Na zdrowie nam też wyjdzie poprawny ruch w sprawie publicznej telewizji i radia.



Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki "krzyżowemu festynowi", który od kilku miesięcy trwa pod pałacem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, nasz naród, a przynajmniej jego część młodsza przejrzała w końcu na oczy. Zauważyła bowiem, że nasz kraj ściśnięty pętami sznurów kaznodziejskich, nie jest w stanie działać konstytucyjnie. Rząd i parlament boi się dwu desek zbitych pod kątem prostym i nielegalnie postawionym w miejscu reprezentacyjnym stolicy. Boi się kilku babć i dziadków zawodzących pieśni częstochowskie. Tego towarzystwa boi się też prezydent Warszawy, a ostatnio nawet już niższe i wyższe duchowieństwo, które okazjonalnie "wierni" wyzwali od UBeków. To tak jak się Kościół angażuje w politykę, popierając Kaczyńskiego, a przy tym oskarżając o morderstwo premiera rządu. Bardzo dobrze się stało, że coraz więcej głosów, nie tylko płynących z ust młodej lewicy, domaga się prawdziwego rozwodu w małżeństwie państwa z Kościołem, jakim jest Polska. Powtórzę już kolejny raz. Trzeba zrewidować, a nawet zerwać konkordat, który kosztem całego naszego biednego społeczeństwa ubogaca Watykan i jego urzędników. Dość rozdawania za frico ziemi polskiej. Dość utrzymywania darmozjadów na stanowiskach kapelanów, którzy zawładnęli wszystkimi dziedzinami życia, w tym sportem i rodzajami sił zbrojnych. Trzeba wyprowadzić religię ze szkoły, oraz odważnie zgodnie z wyrokiem Trybunału w Strasburgu, pozdejmować krzyże i krzyżyki, którymi Kościół zaznacza swoje terytoria.... jak nasi ulubieńcy trawniki i drzewka.


Myślę, a nawet jestem przekonany, że mimo, iż jesień smutno spogląda nam w okna, to powiew wiosenny winniśmy odczuć z innej, a mianowicie lewej strony naszego społeczeństwa. I tak niech się stanie!.




Uśmiechnij się:


Bogdan uratował dziewczynę, która tonęła, a później się z nią ożenił.
-No i co?, jest szczęśliwy?
-Nie wiem, ale do wody się już nie zbliża.




poniedziałek, 23 sierpnia 2010

A ZA OKNEM PIĘKNY DZIEŃ



I tak naprawdę to można by temat zakończyć owym spostrzeżeniem, tym bardziej, że tego pięknego dnia na przednówku jesieni ukończyłem okrągłe lata. Fakt ten oczywiście zauważyli wszyscy moi najbliżsi zasypując mnie cieplutkimi życzeniami, a i skromnymi, ale milutkimi upominkami. Już się cieszę na następne okrągłe rocznice przyjścia na świat na tej ziemi mazowieckiej. Świat, który pozwolil mi w absolutnie pokojowy czas przebyć na tym padole. Przez cały okres mojej ziemskiej egzystencji przez mój kraj nie przewinęła się żadna zawierucha wojenna. Nie postawił stopy ani jeden obcy żołnierz, nie licząc tych, co zamieszkiwali nad Wisłą w ramach "przyjaźni", oraz utrzymania pokoju na naszym kontynencie. Takie oto snuje przemyślenia, tym bardziej, że wśród życzeń urodzinowych które otrzymałem od Szwagra przewinęła się owa refleksja natury "pokojowej". Jeszcze raz wszystkim życzliwym bardzo dziękuję i rewanżuję się podobnym akcentem.


Zanim jednak ustawiłem kompa w celu wyrażenia mojej radości, zajrzałem do Wirtualnej.pl, oraz do poniedziałkowej prasy. Mocne tytuły poszczególnych artykułów zachęcają do czytanki. Szybko jednak znika mi z lica radosny uśmiech bo, spogląda na mnie obskurna, wręcz mało ludzka twarz Macierewicza poszukiwacza urojonych prawd, a także twarz ulizanej lekarki z Zielonki nazwiskiem Hanna Wujkowska, która to odkryła, że kobieta podczas owulacji ma obrzęk mózgu, przez co nigdy nie powinna pełnić obowiązków na stanowisku kierowniczym. Zasłynęła w okolicy Zielonki ponadto tym, że jako środek antykoncepcyjny proponowała pielgrzymki na Jasną Górę. Skądinąd wiem, że akurat pielgrzymki sprzyjają zajściom w ciążę (na sianku w stodołach u gościnnych gospodarzy). Sam wysłuchałem onegdaj podobnej opowieści od starszej białostoczanki, wypoczywającej w ośrodku nadmorskim, która to bezpłodną niby córkę (nomen omen lekarkę) wysłała na pielgrzymkę do Częstochowy. Ta po dwóch tygodniach wróciła ubogacona dobrze rozwijającym się zarodkiem. Także wg. teorii Wujkowskiej taka wyprawa działa w obie strony. Można zajść w ciążę, albo jak kto woli można się jej ustrzec, nawet nie korzystając z innych zalecanych przez normalnych lekarzy środków antykoncepcyjnych.

Obie te postaci przywołałem, bowiem to one wywołały w Ossowie skandal międzynarodowy w czasie, gdy władze polskie wraz z mieszkańcami tejże wioski uroczyście miały odsłonić kamień nagrobny 22 żołnierzom Armii Czerwonej, poległym w 1920r. Z inspiracji samego guru czyli Kaczki imieniem Jarosław, w otoczeniu miejscowych PISowców oraz miejscowego proboszcza, zakłócili oni uroczystość poprzez demonstrowanie niezadowolenia z wybranego prezydenta RP, oraz wygłaszanie haseł antyrosyjskich. Grób zbeszczeszczono po katolicku. Odbywały się tańce na płycie nagrobnej. Kozaka odskakał miejscowy działacz pisowski, po czym wszyscy na czele z Macierewiczem oraz Wujkowską udali się na nabożeństwo mszalne z okazji "Cudu nad Wisłą". To takie katolickie, prostackie, a nawet błazeńskie, ale za to odprawione w imię bronionego krzyża przez hordy moherowo-pisowskie. Dokonała się w ich mniemaniu sprawiedliwość dziejowa. Zdeptano grób najeźdźcy. Jest dobrze, stwierdzili, po czym odjechali specjalnie zbudowanym samochodem w kształcie trumny do swych rodzin w Gdańsku i okolicach. Lica im się rozjaśniły, bo dokonała się sprawiedliwość dziejowa. Sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, mówił Pawlak w "Samych swoich." I nie wyobrażają sobie te "zmory polityczne" by gdzieś za granicą, gdzie polegli nasi katoliccy żolnierze miejscowa ludność nie uszanowała cmentrza. My naród wybrany. Przecież polskie pochodzenie ma Mateczka Boska, a więc i Jej Syn, chociaż to Żydzi. Ale to święci Żydzi. Najchętniej te polityczne zmory intronizowałyby te święte postaci na tron Polski. Były już takie zakusy. Starali się o to w parlamencie piękny Maryjan Krzaklewski i dużo mniej piękny rasista pisowski poseł Górski. Obu idiotów świat wyśmiał. Znajdują oni jednak swoich następców. A Gowin i Radziszewska to co, pies?. Jedno i drugie, chociaż to poselstwo polskie, to jednak na usługach Watykanu. Oboje wszelkie projekty ustaw rządowych, zanim zajmie się nimi Sejm, przesyłają do oceny właśnie Episkopatowi. A, fee. Biorą polskie nasze (duże) pieniądze za posłowanie, a jednocześnie służą diabłu!!. (przysłowie). Nawiasem mówiąc,rząd polski ma zapłacić do skarbu EU wysoką karę za niewykonywanie przez Radziszewską podstawowych obowiązków w zakresie pełnionej funkcji. I co? I nic. Radziszewska, tak jak i Gowin mają swoje katolickie umocowanie w rządzącym Polską Episkopacie. A ponieważ rząd Tuska jest tak słaby jak sparciały powróz, co się okazało w czasie zamiaru przenosin krzyża, przeto nic tym dwojga błazeńskim katolom nie zagraża. W końcu przecież przysięgę poselską kończyli słowami: tak mi dopomóż Bóg.


To taki zgrzyt przy okazji mojego pięknego (świeckiego!) święta. Pięknego, które to spędzę mimo powyższego zniesmaczenia w błogim spokoju obok mojej ukochanej Żonki i pozostałej bliskiej memu sercu rodzinki. Sursum corda.



Uśmiechnij się:


1.Idą dwa psy i jeden merda ogonem:
-O popatrz ,latarnia.
-Musimy to oblać!.


2.-Kelner, na moim kotlecie siedzi karaluch!
-A co się pan dziwi, taki robak to byle co zje.


3. Listonosz puka do drzwi. Otwiera mu dziesięciolatek z papierosem w ustach i butelką piwa
w dłoni.
- Dzień dobry, są rodzice?
A czy ja wyglądam, jakby byli?

niedziela, 15 sierpnia 2010

UKRZYŻOWANA ARMIA III RZECZYPOSPOLITEJ




Dzisiaj 15 sierpnia. Święto Wojska Polskiego. Piękne święto, bliskie mojemu sercu, jako, że przez dwadzieścia lat przywdziewałem mundur żołnierza polskiego. Świętujemy ten dzień na pamiątkę zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Z lubością wysłuchałem apelu poległych, bo poraz pierwszy od lat dwudziestu wymieniono w nim żołnierzy I i II Armii WP, a więc tych, którzy rzeczywiście przynieśli nam wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej. Moi "towarzysze" w braci żołnierskiej niestety bardzo różnili się od tych, którzy oddali dzisiaj honory nowemu prezydentowi. Czas służby wypełniony był wyłącznie szkoleniem, poszerzaniem wiedzy o nowym sprzęcie i broni produkcji CCCP. Dzisiejszego żołnierza od przeciętnego cywila odróżnia niestety nie tylko ubiór, ale i religijne ceremonie. Krótka, kilkumiesięczna służba wojskowa, to ogólne zapoznanie się z typowościami żołnierskości, co zajmuje mu nie więcej jak 50% tego "delegacyjnego" okresu. Reszta to zabezpieczanie imprez kościelnych, w tym VIP-owskich pogrzebów, pogrzebów kolegów poległych na misjach, zbiegowisk typu "Lednica", a także udział w pielgrzymkach. Wiele czasu żołnierze poświęcają remontom i utrzymaniu kościołów garnizonowych w miastach gdzie od lat nie ma już wojska. Ale tak naprawdę, to polski żołnierz, który dzisiaj zwie się żołnierzem zawodowym od szeregowca począwszy, nie ma nic ponadto do roboty.Nawet nie pełni wart. Koszary chronią cywile. Nasza "ugeneralizowana" armia posługuje się coraz gorszym (zestarzałym) sprzętem. Cięcia finansowe powodują wprost siłowe oszczędności na amunicji strzeleckiej, powodują też rezygnację z zakupów nowego sprzętu i uzbrojenia , z jednoczesnym zahamowaniem krajowej produkcji sprzętu armijnego. Niechęć do zmiany tej sytuacji powodowana jest obawą decydentów przed oskarżeniem o ewentualną korupcję, łapownictwo i inne przekręty. Dużo się pisze na ten temat. No to jak jest z tą naszą armią?. Ano:


W gruncie rzeczy mamy Marynarkę Wojenną z kilkoma małymi torpedowcami oraz dwoma starymi okrętami podarowanymi nam przez USA, do których musimy importować amunicję oraz bardzo drogą elektronikę i usprzętowienie nawigacyjne. Mamy lotnictwo złożone z samolotów F-16, z których ciągle połowa stoi na "kanałach" remontowych, zaś druga połowa lata za ocean po części. Dostaliśmy od Ameryki kilka dziurawych Herkulesów.Oczywiście nie nadają się do eksploatacji, ale jako eksponaty muzealne i owszem. Brak nam całkowicie wojsk obrony przeciwlotniczej. Wprost nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu. Tylko wojska lądowe, które posługują się Rosomakami, w jakiejś mierze spełniają nałożone nań zadania. Tylko w jakiejs mierze, bowiem do doskonałości im daleko. Tu należy wspomnieć, że owe Rosomaki zakupił rząd L. Millera ,w czasie gdy zatykaliśmy 90 miliardową dziurę budżetową po rządach AWS. Pamiętam, jakież to gromy zbierał premier od polityków prawicy za odwagę zakupu od Finów tejże maszyny bojowej. Mimo niedoskonałosci pojazdy te, co by nie mówić, sprawdzają się Afganistanie i przewyższają wartością bojową pojazdy amerykańskie.

To właściwie tyle o potencjale naszej armii w licznie ok.100 tysięcy szwejków. Pan prezydent Komorowski w uroczystej oprawie przejął władzę nad polskim mundurem żołnierskim, jednocześnie mianował na wyższe stopnie generalskie kilku oficerów, by wypełnić luki dowódcze po wycieczce Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska, gdzie jak wiadomo zginęło całe kierownictwo WP. Wyobrażam sobie jak w owej chwili kwasiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu żółć, który to wszystko czynił poprzez szwadrony moherów czuwających pod krzyżem, aby obrzydzić Komorowskiemu Pałac Namiestnikowski. Oszalałe w swej dewocji "baby i dziady", gotowe były bodjże podpalić historyczny pałac, a oszczędzić mu losu wyłącznie w sytuacji użytkowania go przez ich idola Kaczyńskiego. Ich naturalnym żądaniem jest wyrzucenie z cokołu księcia Józefa Poniatowskiego, a posadzenie tam bohatera, który "męczęńską" śmiercią "poległ" pod Smoleńskiem. Jeżeli nasza władza, w tym premier oraz prezydent w dalszym ciągu bedą ulegać idiotycznym, pomnikowym żądaniom ojca Rydzyka, pijaka Głódzia oraz tolerować będzie tę zgraję ukrzyżowanych babsztyli, to nie pozostanie nic innego, jak poprosić "Poniatowszczaka", by lekko się przesunął na cokole, i zrobił miejsce dla "wawelskiego smoka politycznego".


Tymczasem dziś, obok święta Wojska Polskiego mamy święto Panienki Jasnogórskiej. I właśnie dzisiaj obok cywilnych pielgrzymek z całego kraju dotarły do Częstochowy również pielgrzymki żołnierskie. Oczywiście nie ze sztandarami pułkowymi, nie z bronią u boku, ale z krzyżami. Takimi samymi, jakich pełno przed pałacem prezydenckim. Bo nasza armia to ukrzyżowane wojsko na pokaz. Na paradę świąteczną. Na asystę mszalną jako ministranci. Na zabezpieczenia porządku podczas święcenia tablic i pomników. Na obsługę pogrzebów katolickich, no i rzecz oczywista, na częstochowskie pielgrzymki.

Niestety nasze wojsko różni się "nieco" od swoich kolegów z NATO. Nie wymienię na czym polega owa różnica. Ktokolwiek myśli, ten wie. Jednym słowem nasze wojsko cechuje hasło: Bóg-Honor-Ojczyzna z tym, że pierwszy człon tego zawołania jest absolutnym priorytetem w armijnej powinności.
Przy okazji przypomnę, że Wermacht hitlerowski uśmiercał Europę z hasłem "Bóg z nami" i był w tym błogosławion przez papieża Piusa XII.


PS. 14/15 sierpnia 2010, to gorące parne dni, mogłyby być szczególnie męczące. Ku naszemu zadowoleniu okazały się bardzo miłe i radosne. Oboje z Małżonką gościliśmy naszych przyjaciół z Ustki. Nie groźne zatem były dla nas żadne kaprysy pogody, bo najważniejsza jest pogoda ducha. A akurat w czwórkę z Grażynką i Zbyszkiem zapewniliśmy sobie niebiańską atmosferę. Sursum corda przyjaciele.
.....................................................................................................................................................................
Uśmiechnij się:
Nowa wódka: Ziobrówka, skład: Adwokat na kaczych jajach.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

WŁADZA TO BARDZO TWARDY NARKOTYK




Okazuje się, że to twierdzenie można przyjąć w sensie dosłownym. By potwierdzić, a raczej udowodnić słuszność twierdzenia oprę się tylko na władzy prezydentów RP. Fakt, na tym stanowisku mieliśmy już ludzi różnej proweniencji, od mądrego, zachowującego cechy szlacheckie, a przede wszystkim szlachetne generała, jako tego, który sam oddał władzę opozycji, bez rozlewu krwi,- poprzez prostego chłopa z wykształceniem zasadniczym, zdobytym na kursach przy gminnym Kółku Rolniczym,- niedoszłego magistra Uniwersytetu Gdańskiego,- doktora prawa pracy,- aż do magistra historii. Dla wszystkich zdobycie komnat Pałacu Namiestnikowskiego było najwyższym celem. Za cenę zwycięstwa w wyborach potrafili często ośmieszać nie tylko siebie ale i swoich wyborców.
Pan prezydent Wojciech Jaruzelski, jako jedyny nie ośmieszył się w żadnym stopniu, bo wcale Mu zbytnio nie zależało na stanowisku proponowanym poprzez uzgodnienia Okrągłostołowe. Wybrany przez Zgromadzenie Narodowe, po pół roku podał się do dymisji w wyniku wzmożonych ataków inspirowanych przez ekstremę prawicową. Wybrano Lecha Wałęsę, bohatera innego stołu, przy którym długopisem o długości połowy kija od szczotki, podpisał porozumienie z rządem socjalistycznym w sprawie 21 postulatów robotniczych, z których jak wiadomo spełniono tylko jeden. Transmisja mszy przez radio. Dzisiaj już bez porozumienia msza należy do najczęściej nadawanych audycji radia i telewizji na wszystkich kanałach. Pan Lech Wałęsa w randze prezydenta RP, nad którym w celu poprawy jego ogłady choćby z grubsza, pracował cały sztab ludzi, co by nie mówić nie reprezentował najwyższych lotów w zakresie Wersalu. Sam zresztą o tym mówił. Posługiwał się ( tak jest do dzisiaj) ograniczonym zasobem słów, (powiedzmy 500), z których do końca nie wszystkie rozumiał. Pamiętam, że pierwszym jego słowem było słowo pluralizm, potem koncepcja, programy, zaś na końcu globalizm.
Czas biegł, a wraz z nim czas na wybory. Na przeciw niego do walki o prezydenturę stanął młody, elokwentny, inteligentny i politycznie wyrobiony Aleksander Kwaśniewski. To postkomunista, krzyczała prawica. To bezbożnik i ateista, krzyczęli księża i biskupi, odstraszając mu wyborców. Siła przebicia Kwaśniewskiego była jednak tak duża, że żadne, nawet oszczercze hasła nie pomogły Wałęsie. Fakt, Kwaśniewski (a może jego sztab wyborczy) zrobił błąd podając w jego życiorysie, że jest magistrem. Błąd!. Przecież nikomu by to nie przeszkadzało, tym bardziej, że rządził nami przez 5 lat prosty chłop spod Lipna. Pamiętam moment ogłoszenia wyników wyborów. Kościół wpadł w szał. Przeor Jasnej Góry zapowiedział, że nigdy nie pozwoli na to, by noga Kwaśniewskiego stąpała po posadzkach klasztornych. Ciekawe, bo poprzednicy pana przeora przyjmowali uroczyście dostojników hitlerowskich oraz innych zbrodniarzy tego świata, byle byli hojni. Jeszcze bardziej po przegranych wyborach wściekł się sam Wałęsa. Udał się po pomoc do samego Rydzyka, by ten siłami świty moherowej złożył protest w Sądzie Najwyższym. I tak było. 5 tysięcy pozwów przeciwko wynikom wyborów wpłynęło do sądu. Nic jednak owe protesty nie wskórały. Wtedy Wałęsa uruchomił ostatnią deskę ratunku, oskarżając premiera Oleksego o szpiegostwo. Stała się rzecz niesłychana. Prawicowy minister spraw wewnętrznych odczytuje w Sejmie oskarżenie o współpracę z obcym wywiadem w stosunku do swojego przełożonego, premiera rządu. Jak wiadomo, pod wpływem nacisków polityków prawicy i dziennikarzy (Olejnik, Wildstein), pan Oleksy ustąpił ze stanowiska, by wydać po miesiącach tzw. białą księgę i oczyścić się ze stawianych mu zarzutów. Ale mleko się rozlało. Mściwy Wałęsa mianował prowokatorów na stopnie generalskie, po czym zwolnił wszytkich swoich pracowników z Pałacu, zabrał fotel na którym sadowił przez pięć lat swoje dupsko i odjechał samochodem z przyciemnionymi szybami na Polanki w Gdańsku.
Nowego prezydenta Kwaśniewskiego wraz z pierwszą damą w drzwiach pałacu witał kucharz i kelner pałacowy, a insygnia władzy prezydenckiej odszukał sobie sam w szafie. Kwaśniewski mimo ataków ze wszystkich stron, mimo rządzących różnych opcji, potrafił zachować kohabitację tu w kraju, a ponadto elegancko reprezentować nas w świecie. Znając jezyki nie potrzebował świty tłumaczy, tak jak to było w przypadku jego poprzednika, a i następcy. Akurat w przypadku Wałęsy trzeba było dwóch tłumaczy. Jeden tłumaczył np. z angielskiego na polski, zaś drugi bezpośrednio Wałęsie, z polskiego na chłopski. Dzięki dobrej prezencji i poprawnej prezydenturze, Kwaśniewski mógł zarządzać Pałacem przez lat dziesięć, wygrywając drugą kadencję już w pierwszej turze wyborów. Tym razem nawet przeor klasztoru jasnogórskiego nie otworzył fałszywej japy. Przeciwnie, już wkrótce poprosił prezydenta o fundusze na remont. Kwaśniewski mimo blasku, jakiego zresztą dodawała mu pierwsza dama (inteligentna, błyskotliwa, znająca się na sztuce, posługująca się też obcymi językami), popełnił kilka błędów które przyćmiły jego majestat prezydencki. Skłonność do alkoholu doprowadziła do ośmieszenia jego funkcji w czasie pobytu w Charkowie, a później na uczelni kijowskiej. Prawica i przychylni jej dziennikarze nie zostawili na nim suchej nitki. Mimo to Polacy jak dotychczas, akurat jego prezydenturę oceniają najwyżej. Władzę w uroczysty wręcz sposób przekazał swojemu następcy Lechowi Kaczyńskiemu. Odbyło się to na wzór parysko-waszyngtoński. Było bardzo cacy. Niestety, nie dane było Lechowi Kaczyńskiemu skopiować postawy Kwaśniewskiego. Jak wiadomo zginął w nieszczęśliwym wypadku lotniczym w Smoleńsku. Wszystko wskazuje że z własnej winy. Do walki o sukcesję stanął jego brat. Człowiek o bardzo podłym charakterze. Człowiek nie potrafiący znaleźć swojego miejsca jako ten, który dowodził, a nawet wskazywał każdą dróżkę życia podczas sprawowania obowiązków przez bliźniaka. Jego wściekła postawa po przegranych z Bronisławem Komorowskim wyborach na stanowisko prezydenta RP, spowodowała to, że zagubił się on całkowicie jako przywódca największej partii opozycyjnej, a nawet jako polityk i człowiek. Zachowania jego, jak nieobecność w Sejmie na zaprzysiężeniu nowego prezydenta, jak wypowiedzi w sprawie katastrofy smoleńskiej, sugerujące jakoby Tusk z Putinem zlikwidowali niewygodnego prezydenta, kwalifikują go do natychmiastowego leczenia psychiatrycznego i to w oddziale szczelnie zamkniętym. Nawiasem mówiąc podczas przysięgi prezydenta elekta Kwaśniewskiego większość posłów prawicy też wyszła z Sejmu. Był wśród nich także pan Niesiołowski, tak namiętnie krytykujący postawę Kaczyńskiego. Jak to czasy zmieniają postawę człowieka. Fakt, bliźniak jako prezydent Polski był beznadziejny. Ośmieszał nas jako naród w kraju i za granicą. Notowania jego popularności nie przekraczały 20%. Wybory by przegrał z kretesem. Mimo to dla świętego spokoju wraz z małżonką położono jego szczątki na Wawelu. Był fizycznie żadnym politykiem, żadnym prawdziwym prezydentem. Natomiast chyba jego duch poprzez brata, wszystkim wierzącym (szczególnie oszołomom moherowym), karze budować krzyże, które mają za zadanie utrwalać idee kaczyzmu, ku dalszemu ośmieszaniu naszej ojczyzny. Polsko, z drzewa ty zejdziesz jeszcze nieprędko.

......................................................................................................................................................................


Uśmiechnij się:


Pogrzeb bankiera Rotszylda. W orszaku pogrzebowym skromnie ubrana Żydówka zalewa się łzami i głośno lamentuje.
-Czy nieboszczyk był pani krewnym?
-Nie, nie był krewnym- i właśnie dlatego płaczę.!

piątek, 6 sierpnia 2010

TO IDZIE NOWE...NOWE...NOWE !




To co piszę, wydawałoby się będzie na rękę zwolennikom PiS. Niestety nie o to chodzi, to złudzenie. Ani pan Kaczyński ze swoim kotem, ani demonstracje Błaszczaka i Kempy nie zachwyciły kogokolwiek. Wręcz przeciwnie. Patrzyłem na to zblazowane towarzystwo z obrzydzeniem. Szczerze mówiąc byłem, tak jak wielu, po trosze zniesmaczony całym ceremoniałem zarówno zaprzysiężenia nowego prezydenta jak i momentu przekazania Insygniów władzy na Zamku Królewskim. Po pierwsze, pan Komorowski ,chociaż za wiele się po Nim nie spodziewałem w zakresie świeckości obyczajów, zgodnie z moim przeświadczeniem zakończył swoją przysięgę (słowami poza jej tekstem): tak mi dopomóż Bóg. Pewnie byłbym bardziej zaskoczony gdyby liczył w swojej prezydenturze na pomoc krasnoludków. Zaraz po przysiędze całe towarzystwo udało sie na specjalną mszę. Skojarzył mi się w owej chwili dowcip z lat prezydentury Wałęsy. Otóż gdy Pałac Prezydencki był zamknięty dla interesantów, na drzwiach wisiała tekturka z napisem "wyszłem na nieszpór". Czyli nihil nowi.

Treść orędzia pana prezydenta Komorowskiego też nie zrobiła na mnie, a pewno na wielu innych żadnego wrażenia. Ot, mdłe mydło i powidło. Coś tam o poradach prawnych dla biedniejszych Polaków, coś tam o przedszkolach. Ani słowa o świeckości państwa, ani słowa o cyrku z krzyżem przed jego Pałacem, ani słowa o innej polityce zagranicznej w stosunku do popisów jego poprzednika. O poprawie stosunków ze Wschodem jeno półgębkiem. Ani słowa o wyprowadzeniu naszych wojsk z Afganistanu, a akurat dzisiaj poległ na tej ziemii nasz dwudziesty żołnierz, zaś kilku innych jest rannych.


Ogólnie też brak było tak zwanej kindersztuby w zachowaniu pana prezydenta. Idąc do mikrofonu zapomniał o swojej małżonce, którą mu po chwili podesłał jakiś poseł. Nie okazywał wobec Niej zwykłego ludzkiego, małżeńskiego, a przede wszystkim obyczajowo miłego odruchu, ciesząc się samemu z bukietu kwiatów. W końcu złożył pocałunek na lewej dłoni pani Anny, coś jakby zwyczajem Kaczyńskiego. Można było zauważyć, iż deklaracje o poszanowaniu kobiet i parytetach złożone na Kongresie Kobiet w Sali Kongresowej, to po prostu były kolejne prawicowo-kościelne ble, ble, ble.


Podobnie to wyglądało podczas uroczystości na Zamku Królewskim. Zaproszeni goście, dobrani nie wiadomo z jakiego klucza, od aktorki Komorowskiej (może to rodzina) ,poprzez przyjaciela Kaczorów i wroga PO, czyli Jana Olszewskiego, aż po Marcinkiewicza, niestety bez Isabel. Zaproszony także na tę uroczystość pan prezydent generał Wojciech Jaruzelski siedział osamotniony, bowiem żaden inny polityk, by nie być posądzonym o postkomunizm, nie usiadł koło Niego. Wyglądało to wyjątkowo niesmacznie, bowiem prezydent Jaruzelski, jako pierwszy z byłych najwyższych głów państwa poparł w wyborach Bronisława Komorowskiego, wskazując szczególnie starszym wyborcom gdzie mają postawić krzyżyk na karcie. Wstyd panowie politycy prawicy. Wy hipokryci udający europejczyków, a jednocześnie otuleni oboma połami sutanny kapłańskiej. Obserwując to wszystko można być najzupełniej przekonanym iż jakiekolwiek zapowiedzi lewicy walki o świeckość państwa są tylko ględzeniem. Tu potrzebna jest rewolucja na wzór hiszpański a nawet francuski z XIX wieku. Inaczej Watykan nasz naród upodli do tego stopnia, że pozostaniemy społeczeństwem całkowicie ubezwłasnowolnionym przy aprobacie naszych, podobno demokratycznie wybranych polityków. Ciągle aktualne jest powiedzenie Urbana z lat osiemdziesiątych że rząd się sam wyżywi. Wyżywi się sam, swoje rodziny oraz tych którzy wespół z nim grają na jego nutę.


Na koniec jeszcze dwa słowa o Kaczej partii. Nie wiem, czy oni w ogóle powinni uczestniczyć w uroczystości zaprzysiężenia nowo wybranego prezydenta Najjaśniejszej (jak wzorem Sarmatów nazywają Polskę niektórzy posłowie, co brzmi bardzo pretensjonalnie i nie ma co ukrywać jakoś nie współcześnie w dobie przynależności do nowoczesnej Unii). Oni wszyscy powinni dzisiaj pojechać na Wawel, póżniej do Katynia, pierwej zatrzymując się w lesie smoleńskim. Tam jest ich stałe miejsce, a w przerwach powinni koczować koło krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Nowoczesna polityka to nie dla nich. To traumatyczny, chory z nienawiści, traktujący Boga w sposób fałszywy element państwa na pół dzikiego i obłudnego. Nie wiem, czy wielu psychiatrów polskich nie podwyższyło by swoich stopni naukowych na gruntownych badaniach tych osobników. To się wszystko dało zauważyć dzisiaj w ławach sejmowych, w ich sektorze. Ich wszystkich szlag trafiał, niestety nie trafił skutecznie, bo może oszczędziłby nam wstydu. Czy widzieliście niejaką Kempę,? to żywy eksponat politycznej zgnilizny PiS.
......................................................................................................................................................................
Uśmiechnij się:
1. I pamiętaj! E-mail nie cieszy tak, jak zwykły list- rzekł do kobiety listonosz, dopinając spodnie.
2. Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy, po czym podchodzi do jednego z klientów i pyta:
-Widziałeś, co zrobiłem?
Tak, i mam zamiar zadzwonić na policję! Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i strzelił. Kiedy podszedł do innego klienta z tym samym pytaniem, ten odpowiedział:
- Nic nie widzialem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.

środa, 4 sierpnia 2010

CYRK NAD WISŁĄ CZYLI KOŁTUN POLSKI


Ludzie,..muszę kilka zdań napisać na temat wydarzeń pod Pałacem Prezydenckim w dniu 3 sierpnia br., bo mnie szlag trafi, tak zresztą jak miliony normalnych obywateli w tym najbardziej katolickim kraju świata.
To była wprost niebywała klęska rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Po czymś podobnym w normalnym kraju cały rząd powinien upaść, włącznie z premierem, pierwej winni być zdymisjonowani szefowie wszystkich resortów siłowych a także prezydent miasta jako gospodarz na terenie którego ów cyrk się rozegrał. Władza która pozwoliła sobie kilkudziesięciu babom i kilku męskim oszołomom zagrać na nosie, nie jest żadną władzą. Jest marionetką, a na takiej władzy właśnie zależy wściekłemu do piątej potęgi Kaczyńskiemu, jego partii PiS (charakterologicznie podobnej do NSDAP), oraz polskim rozpasanym od dobrobytu klechom, którzy w toruńskim guru widzą swojego prawdziwego ewangelistę. Wszyscy oni gotowi są do podpalenia Polski, byle ją zagarnąć chociażby jako zgliszcza.
Premier okazał się niebywałym tchórzem. Dzisiaj można by mu zaśpiewać na znaną katolom melodię: Właśnie pod tym krzyżem, właśnie pod tym znakiem, premier był bezsilny. Okazał się flakiem.
Tak to jest panie premierze jeżeli nie akceptuje się państwa świeckiego, a o świeckości mówi się półgębkiem, jak najciszej, by nie usłyszał tych słów abp Dziwisz, pański duchowy przywódca i spowiednik. Tak to jest, jeżeli każdy krok rządu jest pierwej uzgadniany z episkopatem, jeżeli godzi sie pan na ukrzyżowanie kraju począwszy od Sejmu, poprzez szkoły, szpitale,urzędy a na szlakach komunikacyjnych skończywszy. Tak to jest, jeżeli godzi się pan na przebudowę świetlic i sal gimnastycznych w jednostkach wojskowych na kaplice, a prostym księżom zatrudnionym na stanowiskach kapelanów nadaje się z urzędu wysokie stopnie oficerskie. Tak to jest, jeżeli godzi się pan na oddawanie z budżetu państwa 10 miliardów złotych Kościołowi katolickiemu, a następnie żebrze parlament o 1% powyżki VAT. Tak to jest panie premierze, gdy godzi się pan na utrzymanie Komisji Majątkowej, która na drodze przekrętow rozdaje Kościołowi za darmo wszystko, na co on wskaże swoim zaborczym paluchem. Tak to jest, jeżeli godzi się pan na ośmieszenie wspólnej komisji polsko-rosyjskiej do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przez zespół na czele którego stanął zagrożony psychicznie Macierewicz. Szef zespołu absolutnych ignorantów. Pisałem o tym w poprzednim poście. Tak to jest, jeżeli zgodził się pan na pochowanie w miejscu bodajże najbardziej honorowym, na Wawelu, prawdopodobnie współwinnego, jeżeli nie całkowicie winnego katastrofy lotniczej w której zginęło aż 96 ważnych obywateli kraju. Dziś jego brat zrobi wszystko by udowodnić, iż to pan z Putinem ich zabił. Już pan z pokorą przyjmuje słowa chorego Kaczyńskiego, że ma pan krew na rękach, że powinien być pan zmieciony z polityki. Czy to pana nie boli, bo mnie jako obywatela bardzo. Jeżeli pan się na to wszystko godzi, to mleko się właśnie rozlało. Dzisiaj wyhodowane na oślepłej Rodzinie Maryja zastępy Kaczyńskiego, pobłogosławione jak krzyżowcy wyruszający na wyprawę wojenną przeciw niewiernym, są gotowe rzeczywiście znieść ten rząd z piedestału, a że to niedługo nastąpi to zaczynam nie wątpić, bo słyszę o chęci uśmiercenia posła Palikota, oraz zapowiedzi bardzo krótkiego urzędowania Komorowskiego na stanowisku prezydenta.Mają już tajne plany na wyprawę na Pałac, czy co?. Próbę tego wszystkiego widzieliśmy wraz z ekipą dziennikarzy z całego świata podczas akcji przy dwu słabo wyheblowanych deskach zbitych pod kątem prostym zwanych świętym krzyżem smoleńskim. Ludzie ci gotowi byli iść i zdobywać budynki urzędowe i parlamentarne, a za ich uzbrojenie służyły setki krzyży i krzyżyków, które to podobno nam Polakom torują każdą drogę i do każdego celu.

Dzień 3.08.2010, historycy winni nazwać "Cyrkiem nad Wisłą". Byłaby to nazwa bardzo adekwatna, skoro bitwę Warszawską, miast wykazać bohaterstwo polskiego żołnierza-legionisty, kler nazwał "Cudem nad Wisłą".

Dzisiaj panie premierze ma pan tylko dwa wyjścia. Albo, mimo stanowiska pańskiego przykościelnego kolegi Gowina uczyni pan wszystko, aby poddać konkordat głębokiej rewizji, oraz zrewidować wprost burżuazyjne dotacje dla Kościoła, a przy tym respektować wyroki sądów europejskich w kwestiach światopoglądowych. Albo zwijać manatki w kancelarii premiera, rozpędzić ten przykościelny rząd, a samemu zająć się tym co panu najlepiej wychodzi. Niech pan podciągnie trochę polską piłkę nożną.

PS. Ble, ble, łatwo powiedzieć. Zgadzam się na to, by ten rząd abdykował, ale pod jednym wszakże warunkiem. Przedtem musi unicestwić PiS, Rydzyka oraz uwięzić JK, który jako bliźniak odbędzie karę za LK, bo ja osobiście jestem najzupełniej przekonany o zbrodniczej winie "wawelskiego smoka". Mam do tego prawo.
Uśmiechnij się:
1. Czy jest coś gorszego od usunięcia ciąży?
- Tak.Usunięcie krzyża.
2. Poznali się w sanatorium.Pierwszego dnia pogładził ją po dłoni.Drugiego dnia chwycił ją pod rękę. Trzeciego dnia, kiedy objął ją w talii, rozdrażniona spytała?
-Myślisz, że ja tu na pół roku przyjechałam?.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...