środa, 28 lipca 2010

AGENCI - ZAKŁADNICY






W kilku już felietonach pisałem o dziwolągach jakie można znaleźć w PO i PiS. Wiadomo bowiem, że pan Jarosław Gowin ze swoimi przekonaniami oraz fundamentalizmem katolickim pasuje nie tylko do Palikota ale i całej ponoć świeckiej partii PO jak wół do karety. Podobnie pani Joanna Kluzik-Rostkowska stanowi w PiS jedynie świeży kwiatek przy PiS-owskim zmurszałym kożuchu. Ten pierwszy, o czym pisze profesor Magdalena Środa w "GW", to jedyny polityk w PO który słyszy krzyk zamrażanych zarodków, co stanowi ciekawy przypadek kliniczny. Podobno religijność poszczególnych posłów mierzy się już w "Gowinach", szczególnie w obecnej partii Kluzik-Rostkowskiej, czyli w PiS-ie. I tu akurat pani Kluzik, pozytywnie wypowiadająca się o in vitro oraz parytetach pozostawać dłużej nie powinna. Właśnie teraz, gdy jej praca na rzecz uczłowieczenia Kaczyńskiego nie została nijak doceniona. Jej miejsce w Kaczej partii powinien zająć właśnie Jarosław Gowin, obrońca krzyża, który to bez żadnej wątpliwości ma podkreślać martyrologię narodu. Jak wiadomo, martyrologia potrzebna jest Kaczyńskiemu jak powietrze. Dzisiaj można powiedzieć, że te dwie osoby, bohaterowie mojego felietonu, skoro już dawno jako agenci są "rozpracowani" a ich praca nie jest już owocna w zakresie indoktrynacji kolegów i koleżanek można nazwać zakładnikami. Jawnymi agentami-zakładnikami. Ich wystąpienia nie wnoszą pozytywnych akcentów w sensie popularności partii, bowiem Gowin swoimi wypowiedziami lokuje świecką partię PO w kruchcie abp. Dziwisza, zaś Kluzik Rostkowska, swoimi niweluje totalitarny obraz PiSu, co jak wiadomo nie znajduje w tej partii euforii. Tak, rzeczywiście pani Profesor, ma pani rację. Wzorem ostatniej wymiany szpiegów między USA i Rosją, panowie Tusk i Kaczyński, mogliby dokonać wymiany Gowina na Kluzik- Rostkowską. Pani Kluzik mogła by podmienić w rządzącej partii fundamentalistkę kościelną Radziszewską, by wreszcie pełnomocnik premiera ds.równego statusu kobiet i mężczyzn spełniała swoje zadanie. Premier Tusk upiekłby dwie pieczenie naraz. Zyskał by dobrego ministra (co ważne kobietę, w dobie hałasu o parytety), a także dał więcej wolnego czasu pani Radziszewskiej , która by go poświęciła ubogaceniu kontaktów z biskupami, a może także by poprowadziła kursy dla moherowych kioskarzy "jak dyskretnie dziurkować kondomy", tym bardziej ,że to podobno kobieta-lekarz, więc na robocie na rzecz maxizapładniania się zna. Swoimi wypowiedziami o parytetach, które podobno by wyrządziły więcej szkody niżeli pożytku ,a także nieudolnością na piastowanym stanowisku dała się Radziszewska poznać od początku kadencji sejmowej. Czy ten premier niedowidzi, czy też uśmiech pani Elżbiety jest tak zniewalający? Można ją oddać do PiSu, jako dodatek gratis. Gowin w PiSie dostałby stanowisko pełnomocnika Kaczyńskiego ds. kontaktów z Radyjem toruńskim, bo rzeczywiście Macierewicz przez najbliższe lata będzie zajęty wyjaśnianiem, a raczej zaciemnianiem przyczyny tragedii smoleńskiej.


PS. Takiej podmiany powinno się dokonać na terenie w miarę "neutralnym", powiedzmy w kaplicy sejmowej. Niech ona posłuży czemuś więcej, niżeli tylko modlitwom posłów o deszcze, które akurat w tym roku wyrządziły Polakom ogromne szkody.






Uśmiechnij się:




1.Ogłoszenie: Młody, zamożny,wysportowany, bez nałogów poszukuje wielkiej, prawdziwej i czułej miłości. Raz na tydzień.


2.Przychodzi facet do okulisty. Lekarz zagląda pacjentowi w oczy, po czym stwierdza:
-Musi pan koniecznie przestać się masturbować.
Panie doktorze, aa..ale dlaczego?
-Bo próbuje panu zbadać oczy.

sobota, 24 lipca 2010

MÓZG SIĘ LASUJE






I to nie ze względu na tropikalne upały, jakie nawiedziły nasz biedny, aczkolwiek ukochany i umiłowany kraj. Mózg się lasuje natomiast ze względu na siejące się na polskiej ziemi idiotyzmy. Powołany przez Antoniego Macierewicza zespół poselski (który nie jest upoważniony do dostępu do jakichkolwiek dokumentów w sprawie), w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej kojarzy mi się z paranoicznym pomysłem np. powołania zespołu, którego zadaniem byłoby potwierdzenie tezy, że treścią człowieka jest jego duch, zaś powłoka cielesna, wykształcenie, dorobek życia to nic innego jak zwykłe ścierwo, lub po prostu, że czarne jest białe. Zatem tylko bardzo świrnięta część społeczeństwa może uwierzyć w to, że ponad 130 posłów PiS z równie szurniętym, bez wątpienia przewodniczącym odkryje cokolwiek nowego w temacie smoleńskim, co oczywiście by mocno ugodziło w ten dla nich wredny rząd ku chwale Kaczyńskiego. Wiadomo wszem i wobec, że cała ta hucpa ma za zadanie przykryć dotychczasowe (przynajmniej) domysły, a nawet szczątkowe dowody, iż tę straszną katastrofę spowodował Lech Kaczyński. I nie potrzeba głośno mówiącego posła Palikota, że Kaczyński spoczął na Wawelu umazany krwią. Wystarczą nam odczyty czarnych skrzynek, tym bardziej kojarzone z wcześniejszą wyprawą prezydenta do Gruzji. Wystarczą śledcze ustalenia dwu prokuratur, a te, że samolot był sprawny oraz, że w żadnym wypadku nie miał zezwolenia obsługi lotniska na lądowanie. Czego więc jeszcze potrzeba? Niczego?. Zależy komu. Normalnemu człowiekowi wystarczy, ale nie Kaczyńskiemu, który w przypadku ogłoszenia oficjalnego komunikatu o prawdziwych przyczynach tragedii, ze swoją partią zeszedłby do podziemia, zaś wierni PiS-owi zmieściliby się na kilku ławach rozstawionych wokół krypty wawelskiej "męczennika". Kaczyński wypuścił więc bulteriera w osobie komentatora Radia Maryja Macierewicza, by póki jeszcze czas, zanim wypowiedzą się śledczy, przytłumić, wręcz przygasić tlące się ogniska prawdy o katastrofie. A nóż przy okazji omotania społeczeństwa bredniami w cieniu krzyża, w stosunku do którego rząd okazał swoje niebywałe tchórzostwo, uda się wygrać nadchodzące wybory.

Kaczyński wie doskonale, że z badań OBOPU wynika, iż pan Komorowski wygrał wybory nie ze względu na fakt spełnienia wymagań 53% wyborców. Bo oto aż 35% z tej liczby głosujących nań, to ludzie którym strach przed "powtórką z brata" kazał postawić ów krzyżyk ( w podobno nieco większej) kratce. Komorowski, jako wierny syn Kościoła i ojciec czworga dzieci nie jest wymarzonym dla wielu prezydentem, ale oddanie władzy Kaczyńskiemu, byłoby narodową głupotą, której skutki byłyby po wielekroć bardziej tragiczne niżeli rządy "św.pamięci".

Jakie w tym wszystkim winno być stanowisko lewicy?.Lewicy, co by nie mówić poniewieranej, spychanej na margines polityki. Lewicy upokarzanej konotacjami z PZPR, a nawet totalitaryzmem komunistycznym. Otóż nie należało popierać żadnego z kandydatów prawicy. Należy zająć też jak najbardziej mądre i wyważone stanowisko w sprawie przyczyn katastrofy. Zginęli tam również ludzie lewicy. Nie jest to jednak przyczynek do tego by zachować się podobnie jak oszołomstwo PiSu. Dzisiaj trzeba uczynić wszystko, by odbudować gmach silnej mądrej, nowoczesnej europejskiej partii. Nie wolno się godzić na dezawuowanie Okrągłego Stołu. Nie wolno przyłączać się do tych, dla których stan wojenny był wręcz zbrodnią. Nie wolno ulegać ekspiacji za 40 lat PRL, której w gruncie rzeczy dorobek mierzony jest m.in. odbudową stolicy, budową ponat 1200 szkół, likwidacją analfabetyzmu, budową szeregu wielkich fabryk i przedsiębiorstw produkcyjnych, zapewniających pracę wszystkim, których praca nie hańbiła, wreszcie budową milionów mieszkań dla tych, którzy opuszczali zapyziałe wsie i przenosili się do miast. PRL wykształciła wybitnych profesorów wielu dziedzin, którzy odnosili sukcesy naukowe na całym świecie mimo żelaznej kurtyny, nie tylko w zakresie mody czy muzyki lekkiej w stylu disco, czym dzisiaj się pono szczycimy patrząc na takie diwy jak Jola Rutowicz, Doda czy Mandaryna, ale też niby profesorem Migalskim. Żart, ale nie do końca. Dzisiaj lewica z podkurczony ogonem dała się zapędzić do "psiej budy" przez to, że pozwoliła na przylepienie sobie pokutnych łat m.in Rywingate i afery starachowickiej. A przecież sami prawicowcy w gruncie rzeczy nie wierzą w to, że Rywin otoczył się jakąś grupą trzymającą władzę. Zniszczył za to rząd Leszka Millera i jego partię, mimo to, że akurat on wprowadził Polskę do UE. Fakt, Miller pędzony strachem, że kler będzie nawoływał naród do głosowania na "nie" w akcesyjnym referendum, zbyt mocno się do niego umizgiwał. Dzisiaj ten sam kler ma SLD w d.pie, zaś Kaczyńskiego i PiS mimo organizowanej hucpy otacza oboma połami sutanny, bo obok wymiernych korzyści materialnych PiS podtrzyma dla Kościoła narodową ciemnotę średniowieczną, którą "szczycimy" się w Europie od kilku wieków.

A że tak jest w rzeczy samej niech świadczy m.in to, że tegoroczny maturzysta otrzymywał świadectwo dojrzałości tylko po zaliczeniu 30% tematu z języka polskiego lub historii, mimo że nie przeczytał żadnej, dosłownie żadnej książki. Dla niego obóz koncentracyjny, getto i gułag to jedno i to samo, a Marek Edelman to gestapowiec. Zdawał mimo kilkunastu błędów ortograficznych. Takie kryteria przygotowało MEN. Zatem co tenże maturzysta wie o historii Polski, zakłamanej zresztą podręcznikami m.in autorstwa IPN, gloryfikacją klęsk narodowych i zdobyczami Solidarności. Nic, tym bardziej, że posłanka na Sejm, ulubienica kabaretów i jajcarzy Nelly Rokita twierdzi, że historia w ogóle powinna być wycofana ze szkół. Wystarczy narodowa tradycja.Takim oto absolwentom można wciskać wypociny Macierewicza.

I co my na to? My, co to zdawaliśmy swoje matury za onych "zamierzchłych" PRL-owskich czasów. My, co to zobligowani byliśmy do przeczytania prawie wszystkich dzieł literackich, oraz poznania historii od starożytności po wiek XX-ty dzisiaj powiedzieć jeno możemy o naszej młodzieży (absolwentach liceów i prywatnych uczelni)?. Lepiej zastosować się do zachowania trójpostaciowych małpek, co to nie widzą, nie słyszą i nie mówią, zaś ze złością a nawet ze łzami w oczach podziwiać naszych, chociażby najbliższych sąsiadów.



Uśmiechnij się:


1.Baco, a kto to jest inteligent?, pyta mały góral.
-Synecku.. Inteligent to jest taki głupek, co to cyta książki chociaż ma w domu radio i telewizor.

2.Z protokołu policjanta: Poszkodowany został odwieziony do szpitala, celem umieszczenia w tamtejszym zakładzie pogrzebowym.

sobota, 17 lipca 2010

RUSKA TRUMNA






Upał, upał, upał. Od samego rana termometr przyokienny wypycha rtęć do wysokości 30 kresek Celsjusza, a im bliżej południa nawet grubo ponad. Do tego dochodzi jeszcze Macierewicz i jego brednie o zbrodni smoleńskiej. To naprawdę już nie do wytrzymania. Czy jego Bóg to widzi?.Wątpię, bo prawdopodobnie gdzieś odpoczywa i całkowicie spuścił z oka Polskę. Nie wszyscy Polacy to jedna rodzina uzbrojona w air condition. Co ciekawe, w naszym dotkniętym jeszcze niedawno powodzią kraju powoli brakuje wody. Nie dziwota, bo podobno zasoby wody w Polsce są dużo biedniejsze niżeli na terenie Sahary Zachodniej. Wydawało by się jednak, że dobra cieplutka pogoda sprzyjać będzie letnim wakacyjnym nastrojom. Okazuje się, że nie wszyscy potrafią bronić się przed udarem, bo tymczasem po przegranych przez Jarosława Kaczyńskiego wyborach prezydenckich, jego rottweilery obu płci sieją w naszym społeczeństwie więcej zarazy, niżeli wypłukała powódź z szamb i cmentarzy. Każda odzywka posłów PiS schładza, a nawet zamraża letnią kanikułę. Może to lek na owe upały miast braku klimatyzacji?. Są dni, a nawet godziny, że przeciętny słuchacz radia albo telewidz wpada w nastrój grozy a nawet strachu. Widać to od góry, bo oto np. rząd boi się zastępów bab moherowych, które z ogromnym poświęceniem pilnują ustawionego przez harcerzy ZHR krzyża na placu przed Pałacem Namiestnikowskim, przez co utrudniają objęcie urzędu nowo wybranemu prezydentowi zgodnie ze świeckim charakterem. Pan Komorowski już dla świętego spokoju przebąkuje, że może jednak wystarczy Mu Belweder. Podpuszczane przez PiS babcie i dziadki pełnią non stop dyżury, by przypadkowo ktoś z PO lub SLD krzyża nie podwędził. Milczenie Kościoła w tej materii jest akurat bardzo zrozumniałe, bowiem wg. wielu jego przedstawicieli do Pałacu wprowadza się "szatan". Niech zatem chociaż ten krzyż onieśmiela go w pochopnych decyzjach przy zarządzaniu państwem. Jest to o tyle idiotyczne, a nawet żałosne, bo pan prezydent-elekt należy do bardzo bogobojnych katolików, o czym nas wielokrotnie zapewniał, a z czego się bardzo cieszymy, ponieważ nie podobna na te salony wpuszczać belzebuba. Okazuje się, że nie na tyle jest bogobojny co Kaczyński, którego brat został męczennikiem i znajduje się na prostej ścieżce ku beatyfikacji. Spoczywa co prawda w złym towarzystwie, obok agnostyka i rozpustnika Piłsudskiego, który to dla kobiety wzgardził wiarą katolicką, ale cnoty Kaczyńskiego były tak wielkie, że uświęcenie prędzej czy póżniej ma w ...... krypcie. I nie ważne, iż owego męczennika ułożyli na jakiś tam czas w ruskiej czytaj, pogańskiej trumnie, bez zapalonych gromnic, co by mogło mu w beatyfikacji zaszkodzić. I nie ważne, że być może, o czym z dnia na dzień się dowiadujemy z odczytu taśm czarnych skrzynek, że katastrofa była skutkiem jego chorych ambicji i mało zrównoważonego charakteru, co by się zgadzało z twierdzeniem pana posła Palikota, oraz przekonaniem wiekszości nas obywateli umęczonego kraju Wiślan, przez co zginęło 96 ludzi. Nie ważne jest nic. On, pan prezydent LK poniósł śmierć męczeńską. Jak książę Józef Poniatowski w wodach Elstery, jak wielki mistrz Von Jungingen pod Grunwaldem, wreszcie jak biskup Wojciech na ziemiach pomorskich. Tym bardziej strasznym pozostaje fakt, że Tusk z Putinem położyli bohatera w ruskiej trumnie umazanej błotem bez katafalku, bez flagi narodowej, bez kompanii honorowej i bez orkiestry, o czym zawiadamia nas poseł PiS Brudziński z wypiekami na twarzy. Skazali oni w ten sposób umartwionego brata bohatera , który wcześniej przegrał wyścigi samochodowe do miejsca katastrofy z premierem Tuskiem, na żałosny widok, tym bardziej, że pod namiotem stali premierzy Putin i Tusk i podobno się obściskiwali jak nie przymierzając geje na EuroPride w Warszawie.. Byli oni gotowi złożyć panu Jarosławowi wyrazy współczucia, ale te grzeczności zostały przezeń odrzucone, co pozostało dzisiaj przedmiotem jego chluby, ponieważ już tam wyreżyserowane przez niego w czasie podróży zachowanie, miało posłużyć w kampanii wyborczej. Wybory oczywiście przegrał wyraźnie, ale pozostawił po sobie krzyż drewniany, który ma symbolizować owo męczeństwo, oraz dzieło Pospieszalskiego "Solidarni 2010".

Zwycięski Komorowski boi się przegranego Kaczyńskiego i nie potrafi w sposób zdecydowany przesunąć sporny krzyż na miejsce wskazane przez Kosciół, ba nie potrafi zdjąć z ław poselskich fotek poległych posłów z PiS. Nowi posłowie musieli zasiąść w ławach rządowych. Toć to istna kumedia panie dziejku.

Pan Brudziński i jego koledzy nagłaśniający brednie dot. upokorzenia ich idola w Smoleńsku, boją się (jak mówią) latać do Moskwy, tym bardziej sprzętem Aerofłotu. Przyznam, że ja też nie byłbym bardziej odważny, gdybym głosił podobne głupoty i obrażał całym sercem oddanych Polakom Rosjan. Wdzięczność okazuje się nie przetrwa długo, szczególnie w środowisku pisowsko-moherowo-radiomaryjnym. Rosja obędzie się bez wizyty Kaczyńskiego, Brudzińskiego, Kempy, Staniszkis czy Jakubiakowej. Zresztą oni, jak znam ich pobożny charakter, najczęściej wyprawiają się do Częstochowy, Lichenia oraz Torunia. Im to wystarcza. To ich nawet ubogaca. Taki ich .... imperatyw moralny.




Uśmiechnij się:



Trwa festiwal Folkloru Ziem Górskich. Po występach zespołów z całego świata zaczynają się spotkania wykonawców różnych narodowości. Podczas spotkania zespołu z Żywiecczyzny oraz zespołu australijskiego wywiązała się dyskusja na temat hodowli owieczek.
-Powiedz mi Jasiu, z zainteresowaniem pyta John- kiedy u was się strzyże owieczki?.
Jasiek lekko podgrzany wódeczką z uśmiechem odpowiada:
-W każdą niedzielę...We wszystkich parafiach.!

sobota, 10 lipca 2010

A ZATEM CO Z TYM MĘCZEŃSTWEM?






Jest 10 lipca 2010. Ok. godziny dziewiątej trzy miesiące temu, Polacy usłyszeli okrutną wiadomość, że oto doszło do strasznej katastrofy lotniczej. Zginęło 96 osób, narodowości polskiej. Nie byli to przypadkowi pasażerowie. To śmietanka polityczna III RP, na czele z prezydentem kraju. Pokład TU154M wypełnili posłowie PiS, ale także kilkuosobowa reprezentacja innych partii. Pan prezydent ze sobą zabrał wszystkich dowódców Sił Zbrojnych. Zabrał też (bo jakże by inaczej) kilku przedstawicieli Kościoła, w tym wielu w randze biskupa. Bo pan prezydent był wielkim patriotą i katolikiem. Wielbicielem duchowieństwa w całości. Prawie każdy polski biskup, ale i nie tylko chodzi w aureoli kawalera wielu najwyższych odznaczeń państwowych z Orderem Orła Białego włącznie. Gdyby pan prezydent nie poniósł tragicznej (nie męczeńskiej!) śmierci, to do końca kadencji ordery otrzymaliby wszyscy księża, a może i co bardziej uduchowieni w parafii organiści i kościelni.
Przez te 3 miesiące dwie komisje od wypadków lotniczych (polska i rosyjska), a także dwie prokuratury wojskowe wygenerowały nam Polakom wyniki dotychczasowego śledztwa, z którego wynika jednoznacznie, że na sptlot przyczyn owego tragicznego wypadku składa się nie tylko to, iż samolot po ostrzeżeniu przez załogę lotniska nie powinien lądować, ale też panująca niebywale luźna atmosfera na pokładzie. Wiemy, że drzwi do kokpitu były cały czas otwarte i przypadkowi pasażerowie mogli sobie tam wchodzić jak do stajni. Myślę jednak, że nie przypadkowi, a konkretnie ci, których tam wysłał pan prezydent, jako naczelny wódz polskiej armii, a więc i obsługi tupolewa. Wchodzili tam zatem generałowie, a także dyplomaci. Po co? No, zapewne nie po to, by słuchać dowcipów o du... Maryni. Byli tam z odpowiednimi dyspozycjami od pana LK. Ten człowiek nie wyciągnął żadnego wniosku po kompromitacji gruzińskiej eskapady. Wspomagał go w owej kompromitacji pan Gosiewski. O ironio losu, tudzież pasażer smoleńskiego lotu. Moim zdaniem, zdaniem przeciętnego obywatela polskiego innych bezpośrednich przyczyn tragedii nie należy się doszukiwać, bo są one bez znaczenia. Oczywiście na ów splot składa się jeszcze spóźnienie się pary prezydenckiej na pokład około pół godziny, co wymuszało automatycznie pośpiech a nawet groziło spóźnieniem się na uroczystość. Oczekiwało tam na pana prezydenta kilkaset, a może kilka tysięcy osób w tym wielu innych księży, co podnosiło w jego oczach rangę spotkania. Takie zdanie dot. przyczyn katastrofy nie bał się publicznie wypowiedzieć poseł Platformy Obywatelskiej pan Janusz Palikot. Nie bał się bo tak dosłownie myśli ponad połowa obywateli polskich w kraju i za granicą. Tak też publicznie oświadczyła pani Kora Jackowska liderka zespołu Maanam. Za katastrofę odpowiedzialny jest Lech Kaczyński. Stąd owe insynuacje o krwi na rękach. Na jego rękach, a nie rękach Tuska, jak głosili "bohaterowie" audycji Pospieszalskiego Solidarni 2010. Zastanawiające jest to, że miast milczeć i w miarę możliwości pomijać ten temat, Jarosław Kaczyński, oraz wszyscy jego przydupni podnoszą wrzask domagając się dodatkowych śledztw. Tacy specjaliści od katastrof lotniczych jak Macierewicz mają się zająć rewizją dotychczasowych ustaleń i nie bójmy się tego powiedzieć wprost; Mają za wszelką cenę udowodnić stawianą przez niektórych PiSowców, ich wyborców i Rydzyka tezę, że katastrofę spowodował osobiście Tusk w porozumieniu z Putinem. Czy można sobie wyobrazić potworniejszą głupotę? Nie, nie można, bo chodzi tu o 96 niewinnych ludzi, łącznie z panem prezydentem i jego małżonką. Po to, by podtrzymywać oskarżenie przeciwników politycznych, tym bardziej po przegranych wyborach, pod pałacem prezydenckim ustawiono krzyż katyńsko-smoleński, pod którym odbywają się permanentnie religijno-polityczne imprezy z udziałem tłumu moherowego i wysłanników Jarosława K. Sadzę, że nie skończy to się do czasu, dopóki po odczytaniu ostatnich ścieżek zapisu na taśmach z czarnych skrzynek niezależna prokuratura wojskowa poprzez środki przekazu poda wersję oficjalną w sprawie przyczyn katastrofy, a więc tą, którą zna co drugi z nas, a o której mówią oficjalnie już dziś pan Palikot i Kora. Na nic nie zdadzą się happeningi wokół postawianego krzyża, co ma oznaczać, że ów pałac należy do PiS. Na nic nie zdadzą się żałobne fotki w Sejmie. Na nic nie zdadzą się telewizyjne wystąpienia łamiącym sie głosem Jarosława Kaczyńskiego wspomagane komentarzami Kempy, Wróblowej, Jakubiakowej a nawet rodzynka sejmowego w postaci Nelly Rokity, która zdeklarowała się nazywać pana Palikota wyłącznie chamem. Sprawa wg. opinii publicznej jest zamknięta i gdy będą już ostateczne wyniki śledztwa, które zapewne nic nie wniosą nowego do sprawy, a które zgodnie z zasadami usłyszymy za lat np. dwa, to odbierzemy tę informację jak codzienny komunikat o pogodzie. A tymczasem zainteresowani mogą sobie zwozić do kraju wszystkie elementy rozbitego samolotu. W złomie tym najbardziej umiejętnie poczuje się wspomniany Macierewicz, as od katastrof wszelkiej maści i rozpierduchy polskiego wywiadu.
***
Apropos: W dniu 11.06.2010, podczas blisko godzinnej audycji "Puszka Paradowskiej", na pasku ekranu pokazano głosowanie esemesowe widzów w sprawie wiarygodnosci wypowiedzi Palikota. 93% przyznało rację panu Januszowi.



Uśmiechnij się:

Tonącą w morzu piękną blondynkę uratował przechodzący brzegiem mężczyzna.
Dziękuję, uratował mi pan życie. Z wdzięczności spełnię pańskie trzy życzenia.
-Mam tylko jedno, ale trzy razy.

wtorek, 6 lipca 2010

NOBLESSE OBLIGE




Mamy prezydenta. Szlachcica z herbem, ba, hrabiego, który jak się okazuje, jest spokrewniony bliżej lub dalej z wieloma rodami nie tylko książęcymi, ale i królewskimi w Europie. Czy to oznacza, że historia zatoczyła koło i jest szansa powrotu w Polsce do królestwa wzorem Danii, Szwecji, Hiszpanii, czy Wielkiej Brytanii?. Mało prawdopodobne, chociaż pan prezydent-elekt, mógłby zapewnić ciągłość władzy monarszej, bowiem jak Krzywousty spłodził kilku synów. Czyżby przewidywał taką możliwość?. To oczywiście miłe bajkowe żarty.
Fakt, mamy prezydenta wybranego spośród dwu głównych kandydatów. Na szczęście dla Polski , a chyba i Europy wygrało mniejsze zło, bowiem jak pisałem wcześniej, mentalnie obaj tkwią w XIX wieku, z tym że Komorowskiego umieściłbym u jego schyłku. Bronisław Maria (co za moda) Komorowski dla zdobycia berła prezydenckiego naobiecywał wyborcom wszystko, o czym tylko chcieli usłyszeć.. Gorzej, że już dnia następnego, po euforii zwycięstwa nie bardzo sobie przypomina zarówno owe obiecanki, jak i komu w gruncie rzeczy zawdzięcza swój sukces. Wiadomo wszak, że obaj konkurenci dla pozyskania głosów lewicowych gotowi byli sprzedać się sami, a Kaczyński nawet wychwalał czasy komunizmu. Całkowity przechrzta ideologiczny. Ze strony Komorowskiego były zobowiązania do zachowania tzw. parytetów, do finansowania przez państwo in.vitro, a nawet podpisania europejskiej Karty Praw Podstawowych, przed którą na "rozkaz" Episkopatu rząd i prezydent bronił się rękami i nogami, nie bacząc na to ,że w ten sposób umieszczają Polskę w zadupiu Europy. Ten dokument dla polskiej władzy stał się tak obrzydliwy, iż postanowili pomijać go milczeniem, bowiem wywoływał by zbiorowe torsje. Mimo to, w celu zbliżenia ku sobie wyborców lewicy, pan Komorowski temat ten podnosił. Szef SLD zachował kamienną twarz, publicznie nie popierając żadnego z kandydatów i pozostawił suwerenną decyzję każdemu ze swoich wyborców. Jestem głęboko przekonany, że sam zagłosował za panem Bronkiem. W przeciwnym razie jawił by się kompletnym idiotą. A przecież o taki stan umysłu go nikt nie posądza. Trudno bowiem oddać głos na Kaczyńskiego, którego przekonania i świadomość umieścić należy w początkach tegoż mrocznego wieku. Ten zdeklarowany publicznie katolik, ucina dyskusję na każdy ważny dla lewicy temat, a jednocześnie niewygodny Kościołowi. Należało go skreślić raz na zawsze.

Noblesse oblige -szlachectwo zobowiązuje. Ale jak się wydaje, to nie do końca, bowiem jak wspomniałem, już następnego dnia po wyborach, z ust nawiedzonej przez Ducha św. wiceprzewodniczącej PO, czasowo pełniącej obowiązki prezydenta Warszawy pani HGW, na pytanie dziennikarki, jak sobie PO wyobraża realizacje obietnic, m.in. dot. in.vitro, parytetów czy KPP usłyszeliśmy odpowiedź, iż Komorowski niczego podobnego nie obiecywał. A przecież wystarczy zajrzeć do archiwum TVN czy też innej stacji TV.
Jeżeli zaś rzeczywiście HGW ma rację i będzie się upierać przy swojej hipokryzji, to następne wybory PiS ma wygrane bez większego wysiłku. Bo naród poraz kolejny nie pozwoli się wykiwać. Rządy Platformy na dłuższą metę są możliwe wyłącznie przy poparciu wszystkich sił antykaczyzmu. Wszystkich tych, którzy czują strach przed nawrotem do IV RP, a nawet wstręt do Ziobry, Jakubiakowej, Brudzińskiego, Kurskiego i setek inych spod znaku krzyża smoleńskiego pod Pałacem Namiestnikowskim. A do takich najbardziej należy ta część narodu, która popiera demokratyczny liberalizm nie szkodzący biedniejszej części, a jeszcze bardziej część o poglądach stricte lewicowych. Dlatego zaprawdę powiadam wam koalicjo rządząca. Unikanie realizacji obiecanek dot. szczególnie Karty Praw Podstawowych, dokumentu ustawiającego nasz naród w prawdziwej Europie, prowadzi bezpośrednio do oddania władzy PiSowi, partii, która z otwartymi pazurami jest gotowa ją wyrwać z każdej paszczy. Do wyborów parlamentarnych pozostał jeden rok, zaś do władz samorządowych jeszcze mniej. Przegrane te najbliższe umocnią szanse PiSu na wygranie również tych najważniejszych.

Panie prezydencie-elekcie. Trzeba wyrzucić z waszego towarzystwa Gowina i kilku innych, reprezentujących poglądy wręcz średniowieczne. Oni w żadnym wypadku nie pasują do postępowej europejskiej partii. Ich miejsce jest przy Marku Jurku i Zawiszy. Pan zaś wraz z Tuskiem, umocniwszy ideowo koalicję (tudzież po redukcji niektórych posłów z PSL), niech realizuje wszystkie obietnice, które w gruncie rzeczy i tak nie dorównają najbardziej postępowym krajom UE. Panowie, nie bójcie się kleru, który w czasie kampanii wyborczej wyszydzał pana Komorowskiego i pomawiał o niecne czyny, włącznie z urojoną "zbrodnią smoleńską". Ludzie w większości myślą inaczej. A ponadto, co tu dużo gadać. Noblesse oblige.

Uśmiechnij się:

Tato, od czego zależy wygląd człowieka: od genów czy od środowiska?
-To zależy. jeśli człowiek jest podobny do ojca, to od genów, a jeśli do sąsiada- to od środowiska.

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...