piątek, 26 lutego 2010

TROCHĘ KIJA, TROCHĘ MARCHEWKI


Białorusinki są z reguły ładne, jak wszystkie prawie Słowianki. Potwierdzeniem tegoż spostrzeżenia niewątpliwie jest Angelika Borys, szefowa nieuznawanej przez władze państwowe kraju, części Związku Polaków na Białorusi. Części, i to tej mniejszej części, w skład której wchodzi około tysiąca plus vat Białorusinów posiadających polskie korzenie i pragnących kultywować w swej działalności polskość. Wyrażać to się ma w propagowaniu na terenie ich nowej ojczyzny przede wszystkim kultury polskiej, polskiego nazewnictwa oraz szkolnictwa.
Druga część Związku Polaków na Białorusi, do którego należy kilkakrotnie więcej członków jest uznawana przez władze i dyktatora prezydenta Łukaszenkę. Dla tej części Polaków Łukaszenka ma otwarte serce i jak powiada głośno: "to są moi Polacy". Przewodzi im niejaki pan Siemaszko, też korzennie Polak. Między tymi dwoma, bez wątpienia wrogimi sobie związkami trwa rywalizacja o względy przede wszystkim u władz polskich. Względy dla swoich ludzi zapewniła sobie już pani Angelika Borys, ponieważ ona pozostaje w konflikcie permanentnym z białoruskim Castro, a ten z kolei pozostaje przyjacielem Rosji. Dbałość o dobre samopoczucie pani Borys to absolutny priorytet tej części polityków polskiej prawicy, dla których słowo Rosja wywołuje ciągłą czkawkę i schorzenia bliżej medycznie nieokreślone. Dlatego pani Angelika w polskim parlamencie, a za naszym pośrednictwem również w Parlamencie Europejskim jest postrzegana jako nasza szpica do walki z Rosją, chociaż akurat Bruksela nie zatruwa sobie samopoczucia samopoczuciem pani Borys. Cierpi na tym ta większość Polaków pod wodzą pana Siemaszki, która podobnie jak ci od pani Angeliki, również sercem lgnie do ojczyzny swoich dziadów.
Niestety, nasz rząd złośliwie, podkreślam złośliwie, zamknął przed nimi granice do macierzy.Podzielił swoje dzieci na lepsze i na te gorsze. Za co ich ukarał, nie wiadomo, chyba tylko za to, że ich uznaje Łukaszenka, zaś oni respektują prawo kraju w którym przyszło im żyć. Zastanawiam się jednak nad głoszoną propagandą o jakże wielkim prześladowaniu "borysowców" przez policję białoruską. Bo jeżeli dotyka ich terror, ciągłe inwigilacje i pozostają oni pod kontrolą policyjną, to jak to się dzieje, że piękna Angelika Borys bez trudu posiadła, bodajże na stałe paszport i podróżuje sobie luksusowym samochodem po Polsce, Europie i świecie?. Za czyjeż to pieniądze tak wojażuje?. Otóż za nasze. Rząd polski co roku na ręce pani Angeliki (przewodniczącej) przekazuje miliony PLN do jej wyłącznej dyspozycji na działalność tej grupki zbuntowanych rodaków. My nie jesteśmy w stanie wysłać na Białoruś komisji która by dokonała audytu wydatków, podobnie jak nie możemy skontrolować wydatków w Polsce Caritasu .Wszystko odbywa się na zasadzie "podejrzanego" zaufania.Ona to naszym polskim kosztem utrzymuje stan skłócenia międzyzwiązkowego, który to stan jest jej (szczególnie jej) na rękę. Za takie pieniądze nie tylko można się krzywić na Łukaszenkę, ale nawet wypinać się gołą pupą na Miedwiediewa i Putina, gdyby nadarzyła się taka okazja.
Moim zdaniem poczynania władz polskich w tym względzie są bezsensowne. Bezsensowne też jest utrzymywanie przez nasz rząd radia Biełarus, którego poza panią Angeliką i kilkudziesięcioma Polakami nikt więcej nie słucha. Takie są sygnały osób przybywających z za wschodniej granicy. Przy okazji zaprzysiężenia nowego prezydenta Ukrainy nasz minister Spraw Zagranicznych Sikorski spotkał się z prezydentem Białorusi, by przedyskutować sprawę niesnasek wokół ZPB. Czy któraś ze stron dała się przekonać do racji interlokutora nie wiem. Wiem natomiast, że posługiwanie się kijem i marchewką nie rozwiąże problemu. Wiem też, a nawet jestem absolutnie przekonany, że gdyby jakikolwiek związek mniejszości narodowych w Polsce (powiedzmy Białorusinów ) nie respektował postanowień władz państwowych, natychmiast byłby on rozwiązany, zaś jego najbardziej hałaśliwi prowodyrzy trafili by do aresztu i to nie na 48 godzin. Pani Angelika Borys, do Warszawy przyjeżdża częściej niżeli do stolicy swojego kraju Mińska na zakupy. Cóż, spotyka tu samych swoich dobrych i hojnych wujków, którzy nie tylko wycałują, ale zgotują jej okolicznościowe rauty, w myśl zasady, iż wróg Łukaszenki jest naszym najsłodszym przyjacielem a nawet bratem, akurat w tym przypadku siostrą. Powiadam jeszcze raz, za takie pieniądze i splendory władz polskich jestem gotów zadrzeć koty z wszystkimi, z kimkolwiek ta rozrzutna władza mi karze.

Uśmiechnij się:

1. Przychodzi Jasio ze szkoły i od razu zaskakuje rodziców pytaniem: - mamo,
co to znaczy "zrobić komuś loda?"

Rodzice, którzy już dawno uzgodnili, że będą dziecku odpowiadać nawet na
najtrudniejsze pytania aby nie uczył się od innych na podwórku, spojrzeli na siebie porozumiewawczo i mama odpowiada: to po prostu znaczy brać penisa do buzi.
- Na to ojciec:.. Jakie brać?... dawać!, przecież syna mamy, nie?
..................................................................................................................................

2. Jasio do taty: - Tato, jak dorosnę to zostanę premierem?
Widzisz synku by zostać premierem, to trzeba rosnąć, rosnąć i rosnąć.
Może
najpierw zostań prezydentem.

sobota, 20 lutego 2010

LUTER POTRZEBNY OD ZARAZ



Ksiądz się modli za pieniądze... i to wyłącznie!. Zatem aby skuteczna w swej intencji była msza poświęcona związkowcom "Solidarność 80", z okazji ich jubileuszu, tenże związek wystąpił do rządu Rzeczypospolitej o wyasygnowanie odpowiednich funduszy w celu sfinansowania m.in. mszy dziękczynnej.,donosi "GW".Ile?, nie wiadomo, ale skoro trzeba na ten cel naruszyć zawartość trzosa rządowego, chodzi pewno nie o kilkaset złotych, ale o kilkaset tysięcy, boć mszę zapewne odprawiać będą nie jacyś podrzędni kapłani ale purpuraci w liczbie kilku, a wśród nich najbardziej nienasycony pieniężnie abp Głódź, zwany w środowisku wojskowym i nie tylko, flaszką. Za pieniądze z podatków narodu, na wpół w prawdziwej istocie katolickiego, biskupi postarają się, by członkowie Związku doświadczyli całkowitego odpustu już za życia, bo jak to było za Lutra, w on czas odpusty nabywało się wyłącznie za gotówkę, lub inne materialne dobra dużej wartości. Można być przekonanym, że takowego odpustu związkowcy dostąpią, jako że do tej organizacji dużo ich nie należy, zaś pieniądze z kasy ministra finansów zapewne będą przyzwoite. Wracamy zatem po trosze do wieku XVI tego. W czasie, gdy Solidarność walczyła o swoje prawo do istnienia, księża całymi tabunami pchali się do strajkujących robotników w zakładach pracy, by odprawiać darmowe msze a nawet udzielać innych posług kapłańskich. Wiedzieli jednak co robią. Wtedy, jak powiada "doktor" Rydzyk, siali ziarno, które przyniosło im po latach obfite plony. Dzisiaj za darmo nie kiwną paluszkiem, bo owe ziarno wydało w rzeczy samej obfite dla nich plony. Udało im się umieścić w polskim parlamencie sobie oddanych przedstawicieli, którzy z kolei klepnęli złodziejski dla państwa konkordat a także sklecili jeszcze bardziej złodziejską Komisję Majątkową. Tu już pozostał tylko kroczek do całkowitej okupacji dusz obywateli teoretycznie świeckiego państwa. Dzisiaj jesteśmy państwem wyznaniowym niestety. Tylko granice dzielą nas od państw stricte świeckich takich jak Czechy, Niemcy czy Szwecja. Państw, z którymi przynależymy do tej samej Unii Europejskiej, a jakże odmiennych społecznie i ideologicznie. W wielu przypadkach Polacy pracujący na Zachodzie wstydzą się swojego pochodzenia, co często wyrażają w listach do rodzin, a także publikacjach prasowych. Wstydzą się, bowiem postrzegani są jakoby byli zrodzeni i wychowani w średniowiecznych mrokach, gdzie pod auspicjami nauki zbierają się egzorcyści na czarownic narady. Gdzie spadające na posadzkę z drżących rąk kapłańskich hostie nasiąkają krwią ludzką inicjując cuda. Przykre to, ale nasze władze na ten temat wolą milczeć i udawać, że nic się nie dzieje, bowiem każdy odważnie rozsądny głos w tej kwestii zostanie odebrany przez "rządzących" czyli episkopat za bluźnierstwo przeciwko Kościołowi i Bogu. Wielu z nas zastanawia się, czy znajdzie się w Polsce współczesny Marcin Luter, który by wzorem niemieckiego księdza publicznie wywiesił na drzwiach polskiego Sejmu tezy przywołujące przedstawicieli narodu do zdecydowanego buntu przeciwko istniejącym wszelako niesprawiedliwym relacjom Państwo-Kościół. Może się taki zrodzi. Tak nam dopomóż......

Uśmiechnij się:

1. Kumpel do kumpla: Słyszałem, że masz nową dziewczynę.
-Noooo
Fajna jest w łóżku?
-W sumie to nie wiem. Jedni mówią że fajna, inni że nie bardzo.


2. Idą dwa penisy drogą.
- Ale mi gorąco, mówi jeden.
No to se podwiń golfik, odpowiada drugi.

wtorek, 9 lutego 2010

KRAJ - ŚMIERDZĄCYCH JAJ




Przeogromny niesmak w społeczeństwie pozostał po emisji przez telewizję publiczną filmu pod prześmiewczym tytułem"Towarzysz Generał". Dają temu wyraz komentarze i publikatory prawie wszystkich "normalnych" czasopism w Polsce, a chyba i nie tylko, bo film poprzez TV Historia, a także Polonia odebrali widzowie na całym bożym świecie. Niesmak, to słowo delikatne, ponieważ zbitka fałszywych paszkwili w postaci kadrów filmowych, oraz wypowiedzi wrogich nam starszym Polakom, ( a szczególnie Generałowi) ludzi okazała się zgniłymi jajami oblanie którymi zaplanowali pisowscy dziennikarze bohatera narodowego. Bohatera, który przeszedłwszy całe swoje życie przez trudy walki o sprawiedliwą Polskę, oddał im władzę na tacy bez rozlewu krwi. To najbardziej ich, autorów tego paszkwilu, przygniata do parkietu. Chciałoby się szczycić szramą na otwartej piersi po walce wręcz ze znienawidzonym kacapem, lub utratą choćby paluszka u nóżki, czym można by się chwalić wzorem sienkiewiczowskiego Zagłoby. Niestety, ten cholernie przebiegły Jaruzelski nie zrobił im kuku. Nie pozwolił też, by owe kuku zrobili im bracia Moskale. Cwany komuch jeden. I czym tu się chwalić przed utrapionym przez komunizm narodem. Jakiż to argument w walce o władzę przed zbliżającymi się wyborami. Samo obrzydzanie filmami i innymi audycjami z tamtych lat nic nie da, a w każdym razie bardzo mało. Mimo, że jeszcze kilka miesięcy temu przed emisją każdego odcinka Klossa lub Czterech Pancernych i psa, dyżurny obrzydzacz, Ogórkiem zwany, kładł nam do głowy, że Kloss to w gruncie rzeczy szpieg sowiecki zaprzyjaźniony z polską gwardyjską partyzantką i wojskiem, a więc na pewno i z Jaruzelskim. Że pies Szarik to wyjątkowe bydle na usługach komunistycznego wojska, który to, gdyby spotkał na trasie psiego tropu AK-owca to prawdopodobnie rozszarpał by go na kawałki, a potem na oczach Janka Kosa te skwareczki zeżarł. Tylko patrzeć, a inny skądinąd sympatyczny dla kilku pokoleń psiak imieniem Reksio okaże się potomkiem tamtego sukinsyna Szarika, a więc emisja każdego odcinka z Reksiem też będzie wymagała Ogórkowego komentarza, byśmy przypadkowo nie popadli w zachwyt nad tym PRL-owskim "gniotem".
Warto wspomnieć jeszcze o innym psie, a mianowicie psie któremu dla niepoznaki nadali imię Cywil. Dla niepoznaki, bo jak wiadomo pies ten to komunistyczne bydle na usługach Milicji Obywatelskiej, ZOMO, ORMO, a być może i samego generała Kiszczaka. Tylko Miś Uszatek na razie nie znajduje swoich prześladowców, ale jak znam życie, na niego też przyjdzie czas, tym bardziej, że niedźwiedź skojarzy im się z Syberią rosyjską, a więc wrogiem Kaczyńskich numer jeden. Inny "Miś z Okienka," który przemawiał do dzieci ustami aktora Wyszyńskiego może się obroni, bo nazwisko lalkarza jakże jest miłe uszom dewocji polskiej, a więc i rządzącej prawicy. Na Koziołka Matołka raczej nic nie znajdą, bo to po prostu matołek, z żyłką wędrowca. Może tylko przypominać dzisiejszego szyfranta Zielonkę, który gdzieś tam wybył nie pytawszy pierwej o zgodę pana Klicha.

Nie dziwię się już zatem płynącej ślinie z ust wściekłej PISowskiej prawicy. Z ust Ziemkiewicza, Brauna, Goncarczyka i innych Zygzaków, bowiem ich instrument polityczny zwany IPN- em, rozbudowany za podatki obywateli prawie w każdym większym mieście służy do postrachu szeregowych obywateli. Czują się więc bardziej pewni swojej władzy nad duszami Wolaków niżeli nie jeden purpurat.

Zaczynam się już przyzwyczajać do tych bredni głoszonych poprzez program pierwszy telewizji publicznej, a więc program pani Gargas, Wildsteina, Pospieszalskiego, wspomnianego Ziemkiewicza i wielu innych młodych żądnych szybkich dużych pieniędzy historyków kaczystowskich szkółek i Kurtyki.

Wystarczy jeden ruch na pilocie, by nie zaśmiecać sobie głowy i nie burzyć dobrego samopoczucia. Prawdopodobnie tak postępuje większość społeczeństwa, bowiem mimo zohydzania czasów PRL i samego Generała Jaruzelskiego, oraz biologicznych ubytków naturalnych, społeczeństwo przynajmniej w 50 procentach z estymą i szacunkiem odnosi się do czasów PRL. Czasów nieudolnych gospodarczo i ograniczonej wolności obywatelskiej, ale na pewno bardziej sprawiedliwych.


Uśmiechnij się:

1. Para zakochanych spaceruje po parku:
-Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię.
To znaczy?

-Hmmm, a może przytul mnie jak Abelard swą Heloizę.

Czyli jak?
-Jak. Srak. Czy ty w ogóle kurde cośkolwiek w życiu czytałeś?

Tak. Naszą Szkapę. Ugryźć cię w dupę?.


2. Na czacie chłopak zagaduje dziewczynę:
- To znaczy że masz zgrabne długie nogi?
Tak.
-Mm....a dalej?
Dalej normalnie: buty i asfalt.

piątek, 5 lutego 2010

WYŁOPOTANA FLAGA



Podobno dowcipy dzielą się na trzy kategorie. Do pierwszej kategorii zaliczamy te, podczas opowiadania których opowiadający zachowuje poważną twarz, zaś słuchacze się śmieją. Do drugiej zaś kategorii zaliczamy te dowcipy, gdzie zarówno opowiadający jak i słuchacze śmieją się jednocześnie. W trzeciej kategorii mieszczą się opowiadacze śmiejący się ze swoich dowcipów podczas gdy słuchający zachowują smutną, kamienną twarz. Do tej kategorii niestety zaliczam dzisiaj Jana Pietrzaka, który za dawnych dobrych dla niego czasów rozkwitał i bawił towarzystwo zarówno w dużych zbiorowiskach jak i w małych kameralnych salkach.
Wtedy to ten słynny odtwórca
Dziewczyn z PRL i Oczu, które nie kłamią brylował na scenach kabaretowych w towarzystwie Fronczewskiego, Pszoniaka i wielu innych gwiazd, żerując na potknięciach władzy PRL-owskiej, oraz biedzie gospodarczej państwa. Nasz wesoły barak bloku wschodniego, ustępujący pod każdym względem Zachodowi, a jednocześnie podtrzymywany propagandą sukcesu, jawił się jako dostawca niespożytych tematów dla kabaretu "Pod Egidą", którego pan Pietrzak był założycielem. Pan J.P. (proszę nie kojarzyć), to była flagowa postać polskiego kabaretu.

Jan Pietrzak, wykształcony za darmo w znienawidzonej socjalistycznej ojczyźnie, oficer Ludowego Wojska Polskiego i absolwent partyjnej Wyższej Szkoły Nauk Społecznych, zmieniwszy swoje barwy przekonań w sposób wręcz nagły jak kameleon, znalazł sposób na budowę własnego image poprzez dopier***anie władzy oraz łaszenie się do Kościoła i opozycji solidarnościowej. Wątpię, czy pan Jasio czynił to z prawdziwych uczuć religijnych, bowiem jako oficer i absolwent ww. uczelni zachowywał co najmniej obcesowy stosunek do jakiegokolwiek wyznania. Sądzę, że jego stosunek w tej materii był bardzo luźny, bo żony zmieniał jak rękawiczki, w sumie trzy. W pewnym momencie pan Janeczek zamarzył sobie zostać prezydentem. Niestety wyborcy potraktowali go w tym względzie jako większego dowcipnisia, niżeli jest. Gdyby jakimś cudem wygrał, mielibyśmy w dużym Pałacu bardziej śmieszną postać niżeli mamy obecnie.

Dzisiaj w dobie wolności, niepodległości i wszelakiego dobrobytu pan Jaś bardzo wyblakł. Bardziej niżeli wyłopotana flaga. Brak tematów do przeróbek na skecze kabaretowe. Nie wypada mu się naśmiewać z władzy za którą po cichu tak tęsknił. Nie wypada też robić koło pióra dr Rydzykowi, bowiem jest on podporą polityczną umiłowanej partii "braci mniejszych". W międzyczasie pan Janek prezentował swoje "mściwości" w Gazecie Polskiej, dzięki temu na jego piersi wiszą zacne ordery nadane z rąk umiłowanego prezydenta.

Dzisiaj od czasu do czasu próbuje dzięki układom u "towarzyszy broni", tu i ówdzie zaistnieć na scenie. Niestety, jego stare jak on sam dowcipy, już nie są odbierane z aplauzem, bo też nic nowego, by nie urazić władzy, panu Jasiowi do głowy nie przychodzi. Zatem pana Janeczka P. zaliczam do owej trzeciej kategorii. Dziewczyny z PRL, które opiewał w latach "komuny" powyrastały na zabiegane po lekarzach ładne emerytki. Niektóre z nich przywdziały berety z moheru. Właściwie tylko one mogą jeszcze nosić w serduszkach obrazek pana Janka z lat swojego cielesnego rozkwitu. A pan Janek już tylko sam może się rechotać ze swoich dowcipów. Jak to czyni prawie każdy kabotyn.


Uśmiechnij się mimo wszystko:

1. Po badaniu okulista mówi do faceta:
Powinien pan ograniczyć onanizowanie się!
-A co? wzrok się od tego psuje?
Nie, ale bardzo pan wkurwia ludzi w poczekalni.

2. W góry przyjechał reporter w celu przeprowadzenia reportażu na temat AIDS
spotyka bacę i pyta:
-Słyszeliście baco cokolwiek na temat AIDS?
Ano słysołem, słysołem panocku.
-A zabezpieczacie się baco przed tym AIDS?
Ano dyć się zabezpieczam. Noszę prezerwatywę założoną.
Na to reporter zdziwiony: Cały czas założoną?. Nigdy jej nie zdejmujecie?
Ano panocku ściągam do sikania i do dupcenia.

poniedziałek, 1 lutego 2010

ZALEWA NAS !



Grozi nam permanentne zalewanie. Już dzisiaj zalewa nas krew z różnych powodów. Mistrzostw Europy w piłce ręcznej szczególnie. Bo oto uwielbiani przez naród nasi reprezentanci w końcówce mistrzostw zostali upokorzeni. Taka jest opinia prawdziwych kibiców, do których nie należę w stopniu czystego wariactwa. Fakt, podczas meczów z Francją i Chorwacją a nawet egzotyczną Islandią nie byliśmy może faworytami. Niemniej nasze ambitne starania i względnie nie najgorsza gra pacyfikowana była przez sędziów. Finałowy mecz Islandia-Polska prowadzili sędziowie z kulturalnej (takie jest postrzeganie) i czystej moralnie Norwegii. Przegraliśmy, ponieważ sędziowie robili wszystko by wynik był korzystny dla wikingów. Dlaczego byli aż tak stronniczy, wie tylko ich nordycko-germański bóg Odyn. Wcześniej podobnie wyglądało sędziowanie meczu Polska- Chorwacja, ale tym razem grą zarządzali sędziowie niemieccy. Dlaczego się na nas mścili? nie wiadomo, chyba dlatego ,że ich rodacy nie wyszli ze spotkania z Polską zwycięsko. Mecz z Francją też nie należał do bardzo czystych, ale winą obarczyć trzeba naszych zawodników za ich niecelne rzuty do bramki oraz to, że pozwolili sobie na to, by przeciwnik odskakiwał na zbyt wiele bramek, co w rezultacie rodziło rezygnację i brak wiary w zwycięstwo. Stało się i tyle, a szkoda, bo medal był w zasięgu ręki, a jeszcze bardziej czternastu rąk i jednego, dobrego trenera. Zalała nas krew, trudno.

Zalewa nas też krew z powodu ciągłego paplania w środkach masowego przekazu przez gadające głowy na temat rezygnacji Donalda Tuska z ubiegania się o prezydenturę. Nasz pan premier nie chce już być panem prezydentem. Ot, normalne wyrachowanie szefa mocnego rządu i partii, która w ten sposób ma szanse rządzić krajem przez kolejną kadencję, bowiem notowania i słupki na to wskazują. Też bym tak zrobił. Premier to bardzo dobra posada, tym bardziej ,iż w przypadku odejścia Tuska ze stolca w małym pałacu, jego partia zeszłaby na psy a nawet w całkowity niebyt. U nas partia bez prawdziwego przywódcy traci na wadze tyle, ile wynosi ciężar "gatunkowy" jej szefa. Tak było z Millerem i Kaczyńskim. No i dobrze. Informacja o decyzji Tuska poszła w Polskę, ale żeby przez dwa tygodnie o tym wyłącznie mielić ozorami w kilku kanałach telewizyjnych, kilku stacjach radiowych oraz prasie?. Może nas zalać krew, oj może.

Powodów do krwawienia jest ci dostatek. Jakiś ( mówię jakiś, chociaż wszyscy go znają) ponoć, "profesor" Bender, próbuje, wzorem starego Giertycha szerzyć swoje urojenia z okolic nazizmu na forum parlamentu europejskiego, wcześniej zaś w rodzinnym Lublinie.Ten były wykładowca KUL oraz ukochany przez "doktora" Rydzyka komentator Radia Maryja twierdzi, że piece krematoryjne w Oświęcimiu służyły tylko celom higienicznym, a więżniowie byli odżywiani w dostatecznym stopniu. Nikt ich tam nie upokarzał, a pobyt miał służyć wyłącznie ograniczeniu wolności, jak to w więzieniu. Skoro na to zasłużyli, zostali ukarani. Ten buc kościelny wypowiada się w ten sposób w 70 rocznicę wyzwolenia obozu z piekła rodem, gdy cały wolny świat, łącznie z Niemcami ze szczególnym pietyzmem wykorzystuje tę rocznicę dla ostrzeżenia ludzkości przed nazizmem, któremu po części z otwartą przyłbicą i kominiarkami na twarzach hołdują Młodzież Wszechpolska i inne dziwne Naszości. Młode ścieki polityczne skrajnej prawicy. Niektórzy członkowie owych organizacji dzięki swemu przywódcy Giertychowi doszli nawet do stanowisk rządowych. Można by rzec z ministranta na ministra. Tak się działo w trójprzemierzu PiS z LPR i Samoobroną. Tak przy okazji,człowiek o podobnym nazwisku a mianowicie Bandera z Ukrainy, morderca rękami UPA kilkudzięsięciu tysiecy Polaków został dzięki przyjacielowi naszego prezydencika- Juszczence bohaterem narodowym Ukrainy. Wcześniej KUL, uczelnia pana Bendera nadała temuż Juszczence doktorat honoris causa. Czy tu nas krew nie powinna zalać?.Upiory nazistowskie odradzają się w naszej ojczyżnie przy milczeniu kleru. Ich protoplastą pozostaje kandydat na ołtarze papież Pius XII. Takich umazanych krwią świętych jest wielu m.in. ksiądz Tiso ze Słowacji oraz arcybiskup Stepinac z Chorwacji. Przykre, że Benedykt XVI (Niemiec niestety z hitlerjugend), obok naszego papieża w swym heroiżmie umieścił faszystę Piusa XII. Krew nas coraz intensywniej zalewa. Ale i nie dziwota, skoro płynęła strumieniami a nawet rzeką poprzez dwa tysiące lat ukochanej przez moich rodaków religii. Oni twierdzą, że Bóg tak chciał i chce nadal. Bóg wszechmocnie miłosierny wie co robi!.

Krew owszem, może nas i zalewa, ale zaleje nas również woda na przedwiośniu. Zanosi się na to, że może się powtórzyć "potop Cimoszewicza", bowiem taka masa śniegu i lodu z terenów podgórskich oraz z Czech musi się jakoś w formie wody przewalić przez Polskę w kierunku Bałtyku. Sadzę, że zagrożenie owo dotyczy całej naszej Europy, tyle że jak zwykle kraj nasz pomny potopów nic nie uczynił w kierunku zabezpieczeń przed możliwą katastrofą, gdy tymczasem inne kraje czynią wiele, by skutki nawałnicy wodnej były jak najmniej dotkliwe. Cóż, brak pieniędzy. Są inne priorytety o których często wspominam, jak 8 miliardów rocznie dla Kościoła, 14 na ubezpieczenia rolników, setki milionów na IPN tudzież CBA i wiele innych absolutnie nieuzasadnionych z punktu widzenia gospodarki instytucji. No ale, spróbujmy przeorientować te wydatki, szczególnie te związane z konkordatem. Natychmiast nasza władza wali się na glebę, bo taka będzie wola hierarchów i pomniejszych sług bożych. I to tyle w temacie "zalewa nas". A jak będzie?, pożyjemy- zobaczymy. Aby do wiosny, w miarę suchej wiosny.

Uśmiechnij się:

1. Tirówka wychodząc z kabiny samochodu.
- Bywaj zdrów.

2. Zośka.Zooośka!
-No?
Twój Jasiek ze śmietnika coś wyjada.
-Jasiek, cholera, nie żryj dużo, zaraz będzie obiad!...


POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...