niedziela, 24 stycznia 2010

Z CYKLU: UKRYTE SKANDALE W ŚRODKU UE



Skandal nad skandale, o którym nie usłyszy Polak z programów telewizji publicznej współzarządzanej przez Katolicką Agencje Informacyjną. Nie pokazany będzie zapewne też w innych stacjach komercyjnych sprzyjających aktualnie rządzącym, którzy utrzymują się przy władzy dzięki symbiozie materialno-ekonomicznej z klanem biskupów. Żadna zatem informacja, chociażby najbardziej skandaliczna i budząca wściekłość zdrowej części społeczeństwa nie zostanie wypowiedziana ustami tam zatrudnionych, z "siostrą" Szymallą na czele.Tak było po tym jak świat oprócz Polski dowiedział się o obrzydliwościach kościelnych w Irlandii. Dzięki jednak prasie niezależnej od tych kościelno-springerowskich władz, czytelnik polski, ale też ten zza granicy, co to chce zajrzeć do swojego polskiego gniazda i zakupi np. FiM lub tygodnik J.Urbana (w każdym zagranicznym kiosku), to dowie się z obrzydzeniem o zatajanych przed własnym narodem sprawach. A skandal to "pachnący" szambem polskiego wiejskiego Pierdziszewa. Sprawa dotyczy wiochy z okolic Legnicy. W niej to właśnie zamieszkała rodzina wyznająca religię inną niżeli ta najbardziej słuszna-arcypolska, bo zarządzana wprost z Bazyliki Piotrowej. W wiosce tej zamieszkali państwo Dąbrowscy którzy są zielonoświątkowcami. W tym też duchu, zgodnie z obowiązującymi w owym wyznaniu zasadami wychowują swoje dzieci. Dzieci, które po osiągnięciu słusznego wieku skierowali do szkoły. Dodajmy, szkoły świeckiej "zarządzanej" jednak tylko z "etatu" przez panią dyrektor mianowaną przez Kuratorium za 6 tysięcy złotych miesięcznie z naszej społecznej kasy. Faktyczne jednak rządy w owej szkole sprawuje pan proboszcz oraz jego przydupna katechetka, absolwentka Zespołu Szkół Budowlanych. Państwo Dąbrowscy to bardzo porządni ludzie.Taką opinią cieszą się wśród miejscowej ludności. Serdeczni dla otoczenia, gotowi wyciągać pomocną dłoń do każdego, kto takiej pomocy potrzebuje. Dzięki zaangażowaniu w walce z młodocianym marginesem państwo ci znani są w całej okolicy, a dzięki układom i znajomościom z ewangelikami niemieckimi, biedne dzieciaki otrzymują od nich paczki nie tylko żywnościowe przy każdej nadarzającej się okazji. Takie są przekonania wyznawców tej religii. Zło nazywają złem, zaś dobro prawdziwym dobrem. Sam znam osobiście ludzi z tego kościoła i w tym wypadku potwierdzam, iż tacy są oni do końca. Ale to nie jest takie ważne w naszej obłudnej skatoliczałej Polsce. Ważne natomiast dla tych psycholi jest to, że dzieci państwa Dąbrowskich, mają kontakt z dziećmi katolickimi. Mogą zatem namawiać ich do zmiany wyznania. Taki utajniony szkolny prozelityzm. Kto wie czy do tej pory już nie dokonały spustoszenia w mózgach koleżanek i kolegów. Właśnie podobny wniosek wyciągnęły panie katechetka i dyrektorka szkoły, po czym w porozumieniu z miejscowym przedstawicielem czarnej struktury oraz wójta gminy, niejakiego Kądziołka zwołały zebranie rodziców, powiedziałbym taki sabat czarownic, który miał na celu podjęcie wspólnej decyzji o usunięciu ze środowiska szkoły katolickiej obce wyznaniowo dzieci. Wcześniej rozgłosiły uczniom szkoły, że ktokolwiek z nich będzie się zadawał z dziećmi Dąbrowskich, albo co jeszcze bardziej nie daj Boże, odwiedzał ich w domu rodzinnym, może się pożegnać z opłatkiem światecznym oraz komunijnym. Te ognisko czarownic , rozpalone w szkole, w obecności a jakże, pani dyrektor Emilii Janiszak oraz księdza Bryi olała prawie cała społeczność. Na rozpalony religijny stos przyszło tylko trzy osoby, dając świadectwo temu, iż prosty lud bardziej ceni uczciwość i klasę jako człowieka rodzimych zielonoświątkowców, niżeli zarządzenia wścieklej kołtuńskiej ciemnoty choćby namaszczonej urzędowo poprzez Kuratorium i opatrzonej tytułem magistra. Dodajmy, że "świecka do bólu" pani dyrektor organizuje na okragło imprezy religijne, zmuszając nawet niewierzących nauczycieli do uczestnictwa pod pretekstem opieki nad dziećmi. W przypadku odmowy zaś straszy wyrzuceniem z pracy. Nie jest to odosobniony przypadek na polskiej kołtuńskiej zapyziałej wsi. To są standardy w dziedzinie tolerancji i wolności światopoglądowej.Tam gdzie rządzi czarne, tam musi być ciemno i straszno. To prawo fizyki. Wiadomo jednak do końca, że kto przeczyta wolną, prawdziwa prasę ten to wie. Reszta społeczeństwa pozostanie w kręgu zakłamania i obłudy głoszonej w TVP i katolickich radiach, których bez liku, a utrzymywanych w dużej części z podatków ogłupianych przez niejakich Terlikowskich i jemu podobnych oszołomów przykościelnych.

Uśmiechnij się:

-Chłopcy, już mi więcej nie nalewajcie, już jestem taka jak wam trzeba.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

KROPA WRESZCIE SKANALIZOWANY


Dzisiaj, czyli 18 stycznia, roku pańskiego 2010, od rana czekaliśmy na informacje dot. arcyciekawej sprawy. Jakżesz to skończyła się akcja uwolnienia Kropiwnickiego od wyjątkowo trudnych obowiązków zarządzania drugim co do wielkości miastem w Polsce. Niestety, żadne radio (nawet te niby bardzo niezależne, jak Zetka) do godzin prawie przedpołudniowych nie ośmieliło się podać informacji, bądź co bądź trudnej do przełknięcia dla prawicy, a znanej już od godziny 21 dnia poprzedniego, że oto kropiony przez czarną strukturę co kilka dni KROPA, został przez 95% głosujących w referendum wysłany na zieloną trawkę. Ta wiadomość ukazała się przez okres kilkudziesięciu minut na portalu Onet.pl, ale już w godzinę później mogliśmy tylko poczytać bajki opowiadane od kilku dni np. o wyjściu z więzienia Ali Agca i innych pierdołach. Bo co nas obchodzi Ali, skoro co drugi dzień z polskich więzień wychodzi na wolność jakiś zbrodniarz. Fakt, smutno jest zawiadomić masy, iż taki bojownik o fundusze kleru a przy tym wielki globtroter za pieniądze łodzian musi wyjść z pałacu gdzie się zasiedział prawie od 10 lat. Tak się złożyło, że wychodzi razem z Agcą. Obaj już historyczni w swojej działalności wyjątkowo szkodliwej. W rzeczy samej obaj ze względu na inne okoliczności. Agca po odsiadce za zabójstwo dziennikarza, przedtem strzały do papieża, Kropiwnicki wychodzi z uwięzienia w pałacu z woli wyborców. Teraz już, jako "uwielbiony" przez 900 tys. mieszczan ojciec, może sobie swobodnie spacerować po swoim grodzie "nawet bez czapki", co najwyżej w trosce o jego ewentualną możliwość przeziębienia ktoś zwróci mu uwagę,"gdzie masz czapkę chu*u". Miasto które oddał pod opiekę św. Faustyny i któremu przywrócił święto Trzech Króli, wyprzedzając decyzję w tej sprawie samego parlamentu, podziękowało mu w sposób wyjątkowo zgodny w głosowaniu, mimo iż na każdym kroku przydupas- wiceprezydent próbował podbudować jego image i wyjątkowe zasługi. A to przy okazji mistrzostw Europy w siatkówce, jakby zdobyte medale były z łaski Kropy, a to przy okazji balu mistrzów sportu, chodzi o wynajem hali sportowej, tak jakby ten pokraczny człowiek mógł być wzorem dla sprawności naszych siatkarzy i siatkarek. Ludzie powiedzieli dość!. I to jest wyłącznie zasługa LEWICY, która w tym wypadku dokonała naprawdę owocnego czynu, przez co przez gardło prawicowych mediów nie mogła gładko przejść informacja o skutecznym "rad sposobie", że posłużę się cytatem z Konarskiego. Bo jak by tu nie patrzeć , okazuję się, że dzisiaj obywatele mogą odwołać każdego wała ze stanowiska, jeżeli on nie realizuje obiecanek, które głosił przed wyborami i za które bierze duże pieniądze, a jeszcze bardziej gdy je rozdaje kuriewnym szychom. Przykładem jest częstochowska Wrona i łódzka Kropa (oba jakby święte miasta) .Dość włazidupstwa klerowi i szastania pieniędzmi obywateli, dość zwiedzania świata w towarzystwie przydupasów za wypociny podatników, dość wizyt w Izraelu, które już mało kto zliczy. Dość użerania się z dyrektorami teatrów łódzkich z nadania nieprawicowego. Dość!. Kropa na trawę, Ale jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić do podobnych sytuacji, zapewne Kaczyński dla niego znajdzie etat w pałacu prezydenckim jak dla wielu innych "asów pisowskich" z odrzutu wyborczego. I to właśnie jest Polska.

Uśmiechnij się: Czytam w tygodniku "Przegląd", podobno autentyczne. Nauczycielka podczas lekcji ma wizytację z Kuratorium. Niektóre, te zdolniejsze dzieci z góry były przygotowywane przez panią do ewentualnej odpowiedzi. Rzeczywiście jedna z uczennic wyróżniała się nie tylko wiedzą ale i wyglądem. Pani wizytatorka pyta ją: Kto cię dziecko tak ładnie ubrał?
-Mama mnie tak odpierdoliła.

piątek, 15 stycznia 2010

ZAMIAST LOSU WYBORCÓW IM WOJENKA W GŁOWIE



Jestem głupi jak większość Polaków. Jestem głupi, ponieważ jako obywatel, zobowiązany jestem w myśl konstytucji do uczestnictwa w życiu politycznym Ojczyzny, a tymczasem nie wiem na kogo głosować. I to zarówno w czasie wyborów prezydenckich jak też pozostałych. Jako człowiek o przekonaniach stricte lewicowych, dzisiaj we własnej Ojczyźnie czuję się osamotniony całkowicie przez złachmanienie się partii mieniącej się lewicową. Powiadam, iż zawsze pragnąłem mieszkać w kraju rzeczywiście socjalistycznym, którego przykładem jest Szwecja, Dania czy też Hiszpania, gdzie często rządzi rząd prawicowy, który wyznaje jednak zasady o zabarwieniu socjalistycznym. U nas na słowo "socjalizm" oburza się cała masa piesków ekstremalnie prawicowych, a nawet nasze SLD, zaprzyjaźnione do bólu z Kościołem, bez wzajemności. Przeto wyrazów pochodnych od słowa "socjalizm" nie należy w Polsce używać, mimo że 30 lat temu robotnicy Gdańska i Jastrzębia zapisali go w haśle "socjalizm tak- wypaczenia nie".

W tej sytuacji popieram wniosek Jonasza z "F i M", iż lepiej byłoby, gdyby partia zwana SLD z przybudówkami zeszła ze sceny politycznej wzorem AWS. Przynajmniej nie słuchalibyśmy drwin z jej działaczy w prawicowych (i nie tylko) stacjach TV. Działacze ci bowiem, to nikt inny jak byli ministranci (chwalący się tym posłannictwem), oraz wszelkiego rodzaju darczyńcy dóbr państwowych i społecznych dla przebogatego Kościoła katolicko-ginekologicznego. Z czego również szczycą się publicznie, zaś spotkanie w czasie kolędy opłatkowej w Sejmie z kardynałem, uważają za jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych roku.

Nie chcę takiej lewicy. Lewicy nijakiej, płaskiej, sflaczałej, pomiatanej przez przeciwników politycznych, gdzie jedynymi rodzynkami są kobiety z jajami (vide:prof. Senyszyn, prof. Środa ) i kilka innych przez złośliwców nazywanych miotającymi się feministkami. Nie chcę i wstydzę się, że głosowałem na SLD, licząc naiwnie na to, iż polska lewica uderzy wreszcie pięścią w stół. Że skorzysta z mądrości innych zgodnie z przysłowiem rzymskim sapere aude. Trudno, trzeba jednak odczekać, aż młodzi światli ludzie, którzy dzięki podjętej pracy na Zachodzie wrosną w ideały socjalistyczne, utworzą prawdziwą polską partię lewicową. Dzisiaj półgębkiem głoszone hasła dot. państwa świeckiego, czy też rewolucji obyczajowej, a także powrotu do normalności w sensie nauczania dzieci i młodzieży bez indoktrynacji krzyżowej, giną w zgiełku silnych partii prawicowych, dążących do całkowitego umocnienia państwa wyznaniowego, nie dbając o los obywateli i nie licząc się z ich przekonaniami. Dlatego nigdy nie ma zgody na jakiekolwiek referenda. Siedem miliardów złotych przekazywane corocznie czarnej strukturze rozwiązało by problemy zabagnionej służby zdrowia, szczególnie zaś ostatnio nagłośnionej onkologii. Kościół rabuje wszystko, na co z przymróżeniem oka pozwala władza . Ta władza, która liczy na wdzięczność kleru w czasie kolejnych wyborów. I tak oto kółko się zamyka. Wprost węzeł gordyjski. Bezczelność Kościoła nie zna już granic. Biskupi diecezjalni (vide Głódź), wzywają do swoich pałaców na odprawy prezydentów miast, starostów, burmistrzów a nawet wójtów, na których dyktują im założenia "współpracy", oraz zapoznają ich z dalszymi potrzebami Kościoła. Ciekawe, że wzywani bardzo chętnie godzą się na taką zwierzchność. Czy my żyjemy w normalnym świecie, czy to już Orwell 1984 się sprawdza w praktyce.

Tak, my wyborcy lewicy (nie komuniści! jak próbuje się nam to wmawiać), czujemy się osamotnieni i długo chyba jednak pozostaniemy w owym przeświadczeniu filmowego długodystansowca. Najnowsze trendy świeckości, które po cichu napływają z normalnych krajów rzucając ziarno laickości na te kościelno-buraczaną glebę, chociaż długo jeszcze nie wydadzą one owoców. Pocieszenie jednak jest takie, że dobre owoce rosną i dojrzewają powoli. Na pewno najpierw zrodzą się tanie papierówki, ale z biegiem czasu całkiem urodziwe championy. Właśnie wzorem krajów skandynawskich, Hiszpanii i Francji.

Uśmiechnij się:

Gość pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda jak... Pewnego razu wchodzi tam klient w czarnym garniturze, czarnej koszuli, czarnych laczkach z czarnym neseserem w ręce.
"Jak nic -James Bond" myśli pracownik.
"Bond" w tym czasie bierze jakieś drogie wino i zastanawia się nad wyborem prezerwatyw. Wybiera w końcu Durex ekstra, podchodzi w milczeniu do kasy, wyciąga stówkę i podaje sprzedawcy. Pracownik wydaje mu resztę i w tym momencie wpada wymalowana szesnastka wołając:
-Proszę księdza i jeszcze chipsy!.

piątek, 8 stycznia 2010

DYWAGACJE PRZY KUFELKU


Umiejętność pisania i czytania nie czyni człowieka inteligentem. To jasne jak piwo które spijam powoli rozmyślając intensywnie.W prawdzie wikipedia inteligencją nazywa warstwę społeczną, która jest głównym nośnikiem kultury narodowej, ale w naszym potocznym postrzeganiu wygląda to nieco inaczej.Jest oczywistym, że bez komentarzy dodatkowych inteligencja to pisarze, malarze, rzeźbiarze, a więc ci wszyscy którzy pozostawiają spuściznę swoich talentów artystycznych. To wreszcie cała sfera polityków i dziennikarzy, oraz ludzi zwanych palestrą prawniczą. Naukowców przysparzających krajowi i światu zdobyczy wiedzy (vide: prof. Wolszczan) i jeszcze kilku innych, nagrodzonych m.in.Noblem.O zasobach naszej inteligencji świadczy chociażby to, iż zaledwie dwa nasze uniwersytety znalazły się w notowaniach światowej nauki na końcowych miejscach czterystu uczelni. Wreszcie chyba jednak kler, chociaż tu miałbym pewne zastrzeżenia obserwując głoszone przez nich "herezje", nazywane bez żadnych zahamowań słowem bożym. W naszym kraju na przestrzeni lat współczesnych do inteligencji zaliczano wszystkich tych, którzy ubierając się w ciemny schludny strój, często goląc głowy, wykonywali nawet podrzędne funkcje, jak chociażby roznosiciela poczty po różnych firmach, prezentowali nowe garnki, środki czystości lub wykonywali inne mało zaszczytne ze społecznego punktu widzenia zadania. Całe plejady referentów w zakładach pracy i urzędach miejskich, także zalicza się do inteligencji.W myśl do niedawna obowiązującego podziału społeczeństwa na chłopów, robotników i właśnie inteligencję....pracującą. Znaczy się, że była też jakaś niepracująca. Pewno chodzi o tzw. wolne zawody, ale przecież ci ludzie też wykonywali jakąś pracę by żyć.
Dzisiaj, w myśl podziału wedle szaty ubioru należałoby zaliczyć, a jakże do ścisłej inteligencji np. wszelkiego rodzaju mafiozów, którzy za pomocą rewolweru budują swój image zewnętrzny. Na pewno istnieje też tzw. inteligencja partyjna, chociaż nie wszystkich członków partii można umieścić w owym worku.Bo cóż mi to za inteligent z Leppera czy też jego przyssawek Renaty Beger i Danuty Hojarskiej, zdolnych do najgorszych świństw wyborczych.Podobnych inteligentów partia ta miała bez liku. Niektórzy z nich odsiadują wyroki za zbyt atrakcyjnie rozbujane życie.
Gdy pobierałem nauki w szkole podstawowej, siedząc jako chłopiec siedmioletni w ławce obok trzydziestoletnich analfabetów, o młodzieńcach ubranych w marynarki z samodziału, w spodnie z kloszami i siatkami na głowach mówiło się, że jest to inteligencja szpagatowa. Niektórzy, ze względu na ich rzadkie odwiedziny u fryzjera nazywali ich bikiniarzami. To taka nomenklatura wczesnego PRL. Handelek walutą, unikanie pracy i służby wojskowej był dla nich małym piwem, ponieważ byli to synalkowie rodziców na stanowiskach partyjnych.Do nich bez wątpienia, a nawet na pewno należeli obaj bliźniacy, dzisiaj na wysokich stanowiskach państwowych.Mimo ogólnej biedy w kraju zrujnowanym wojną, stać ich było na życie pod kloszem, naukę bezstresową, granie w filmie, a następnie skończenie studiów. Tato zapewnił wszystko, bo tato mimo przynależności do AK potrafił wleźć w d**ę władzy komunistycznej bez mydła. Wielu takich inteligentów mamy dzisiaj. W każdej dosłownie partii. Najwięcej w PiS.
Zatem podział na chłopów, robotników i inteligencję pracującą był nie do końca uzasadniony. Bo chłop, wiadomo, to po prostu rolnik i do tego własnej ziemi.Ten z PGR był już wyłącznie robotnikiem rolnym. Robotnik sensu stricte to stoczniowiec, górnik, kowal,a nawet kopacz cmentarny. Czyli ten który "tymi ręcami" zarabiał na chleb.O inteligencji mówiłem powyżej.Wspomniałem,że należałoby do tej warstwy zaliczyć kler.Niby tak, ale nie do końca. Bo jak nazwać inteligentem biskupa Pieronka czy abp Głódzia zwanego popularnie ze względu na swe upodobania flaszką, śliniących się podczas wynajdywania epitetów na kobiety walczące o swoje prawa europejskie, czy też ludzi o poglądach lewicowych próbujących dostosować się do wyroków strasburskich.To są normalne chamy.Nie panując nad językiem mieszczą się w sektorze marginesu społecznego tzw.warstw wyższych, a ich purpurowe stroje robią wrażenie tylko na ludziach prostych,im podobnych, często okrytych beretami z wiadomego materiału.
Mówi się:Inteligent to jest Ktoś.Rzeczywiście,lecz niestety sam przyodziewek, zarówno ten z fioletu, moheru czy samodziału nie czyni z człowieka prawdziwego inteligenta.Wykształcenie też nie zawsze idzie w parze z osobowością gwarantującą mu szacunek. Osobiście na pewno nazwę inteligentem człowieka który nie ukończył studiów uniwersyteckich czy seminaryjnych, a jego słowa i czyny emanują szacunkiem dla drugiego człowieka i wyrażone są poprawnie. Reszta, w tym prawie cała zgraja tych "świętojebliwych" hipokrytów,a więc polityków wywodzących się z byłego ZChN i AWS, to po prostu margines nie tylko pseudointelektualny, ale i często społeczny. Afery są tego dowodem. Wystarczy popatrzeć na tzw. zagłębie intelektualne, czyli Kraków, skąd wywodzi się para Jan Maria i jego Arnold Nelly oraz kardynał Dziwisz,wyrocznia PO .Jest tam wielu im podobnych, których niestety zaliczyć do świetlanej bohemy polskiej kultury trudno, mimo usłużnej im propagandy mediów.Przepraszam za te słowa natomiast prawdziwych intelektualistów krakowskich, bo jest ich też bez liku.

Uśmiechnij się:

W Betlejem św. Józef poszukuje wolnego pokoju hotelowego. Niestety w tym jedynym hotelu miejsca brak. Św.Józef jednak usilnie prosi by recepcjonista znalazł jakowyś kąt na tę jedną noc:
-Bardzo pana proszę, żona mi zległa, lada moment będzie rodzić, niech pan zrozumie.
To nie moja wina odpowiada recepcjonista.
-No moja też nie, ripostuje św. Józef

POLSKA I WATYKAN W ŚWIETLE KAMER

Kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę, krzyczał Jarosław Kaczyński, licząc na rewanż i łaski politycznego wsparcia ze strony episko...